Logo Przewdonik Katolicki

Nie jest dobrze, by człowiek był sam

ks. Wojciech Nowicki
fot. Piotr Łysakowski

Niezależnie od sytuacji życiowej, każdy, kto czuje się samotny, wyizolowany, odrzucony, zapomniany – jest chory, ponieważ cierpi w nim to, co jest naturalne – pragnienie relacji, bliskości, więzi

Początek Księgi Rodzaju przynosi właśnie to zdanie: „Nie jest dobrze, by człowiek był sam” (Rdz 2, 18). Nawiązuje do niego papież Franciszek w orędziu na kolejny Światowy Dzień Chorego, który obchodzimy 11 lutego, we wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Lourdes. Tym razem jest to niedziela, więc wspomnienie ustępuje jej miejsca, nie znaczy to jednak, że zapominamy o chorych. Więcej: ten dzień ma nas jedynie uwrażliwić na potrzeby chorych nie tylko „od święta”.
Polecam to krótkie papieskie orędzie nie tylko ze względu na odniesienie do samotności osób chorych i starszych. Ono ma wymiar uniwersalny, dotyka bowiem doświadczenia każdego z nas. Kto kiedykolwiek nie czuł się samotny? Nie jest to doświadczenie jedynie osób, które dobrowolnie, lub nie, żyją samotnie. Samotności albo – idźmy dalej – wyobcowania czy niezrozumienia można doświadczać także w małżeństwie, rodzinie, we wspólnocie. W tym sensie każdy z nas, niezależnie od sytuacji życiowej, kto czuje się samotny, wyizolowany, odrzucony, zapomniany – jest chory, ponieważ cierpi w nim to, co jest naturalne – pragnienie relacji, bliskości, więzi. Orędzie Franciszka to dobry punkt wyjścia najpierw do autorefleksji – czy czuję się samotny, kiedy czuję się samotny, dlaczego czuję się samotny? Stanięcie w prawdzie wobec własnych przeżyć, emocji i doświadczeń jest potrzebne do nawrócenia, szerzej: do uleczenia. Papież tytułuje swoje orędzie: „Leczyć chorego poprzez leczenie relacji”. Leczenie relacji – brzmi jak dobra propozycja na Wielki Post, u progu którego jesteśmy.
„Od początku Bóg, który jest miłością, stworzył człowieka dla komunii, wpisując w jego istotę wymiar relacji. W ten sposób nasze życie, ukształtowane na obraz Trójcy Świętej, jest powołane do pełnego realizowania się w dynamizmie relacji, przyjaźni i wzajemnej miłości. Jesteśmy stworzeni, by przebywać razem, a nie samotnie” – pisze papież. I diagnozuje, że z tego właśnie względu, iż „projekt komunii” jest tak głęboko wpisany w nasze serce, doświadczenie opuszczenia i samotności jest dla nas przerażające, bolesne, a nawet nieludzkie.
Wielki Post, który rozpoczniemy za kilka dni Środą Popielcową, jest zwykle czasem podejmowania różnego rodzaju umartwień i postanowień. Zbyt często jednak podejmujemy je krótkowzrocznie. Tylko na ten czas. Od Wielkanocy wszystko wraca na stare tory. Nie, nie chodzi o to, by już nigdy nie jeść słodyczy, nawiązując do bodaj najpopularniejszego postanowienia na ten czas. Chodzi raczej o to, by zastanowić się, co chcę zmienić. Postanowienie jest narzędziem, które ma pomóc mi osiągnąć cel. Ma mnie wydoskonalić. A osiąganie celu często wiąże się z wyrzeczeniem. Stąd postanowienia, które umartwiają.
Może warto w tym roku jako cel postawić swoje uleczenie relacji. Grzech – jak przypomina Franciszek – nadszarpnął je w czterech wymiarach: z Bogiem, ze sobą, z drugim człowiekiem i ze stworzeniem. Warto wykorzystać papieskie orędzie, by dokonać analizy własnych relacji i zobaczyć, które wymagają uzdrowienia. Jak określimy cel, będziemy mogli dobrać do tego odpowiednie środki (postanowienia). Jest szansa, że wówczas nasze wielkopostne ćwiczenia przyniosą długotrwały efekt.
„W tym okresie zachodzących zmian, w którym żyjemy, szczególnie my chrześcijanie, jesteśmy wezwani do przyjęcia współczującego spojrzenia Jezusa” – apeluje Franciszek. Przed nami 40 dni. Spróbujmy je wykorzystać.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki