Sejm zagłosował za uznaniem mowy śląskiej za język regionalny. W momencie ukazania się tego felietonu projekt stosownej ustawy będzie już po głosowaniu w senacie. Jeżeli przejdzie – na co są duże szanse – może jednak zostać zawetowany przez prezydenta.
Gdyby stał się prawem, język śląski jako drugi, po języku kaszubskim, cieszyłby się w Polsce uprawnieniami języka regionalnego. Mógłby być uczony w szkołach, w miejscowościach, gdzie jest używany, stanęłyby dwujęzyczne tablice drogowe. Co istotne, jako potwierdzona oficjalnie mowa ojczysta części obywateli korzystałby ze wsparcia instytucji państwowych.
Dobrze to czy źle? Pytam w ten sposób, ponieważ sprawa budzi spore emocje, i to bynajmniej nie tylko na Śląsku. Co więcej, wpisana jest w fatalny spór PiS-PO, „polskich Tutsi i Hutu” – jak trafnie określił jeden z publicystów. Przeciwnicy uznania mowy śląskiej za język to przeważnie elektorat pierwszej z wymienionych partii. Obawiają się oni, że głos za językiem śląskim jest „ukrytą opcją niemiecką”, która Polskę osłabi, promując niebezpieczny separatyzm. Efektownym wyrazicielem tego poglądu stał się ostatnio także poseł Konfederacji Roman Fritz, który z sejmowej trybuny czystą ślonskom godkom przekonywał słuchaczy, że dialekt śląski nie istnieje jako język, gdyż jest tylko prastarą, zakonserwowaną jak owad w bursztynie wersją polszczyzny. Jest w tym stwierdzeniu sporo racji, co jednak wcale nie przeszkadza uznaniu śląskiego za odrębny język. Spróbujmy porozmawiać o tym spokojnie.
Już w podstawówce przyzwyczajono nas do szufladkowania wszystkiego, także w kwestii lingwistycznej. Wiadomo, są języki polski, niemiecki, fiński itd. Ale co to znaczy „są”? Zawsze były? I kto postawił im ten stempelek oficjalności? Otóż ludzka mowa, jak wszystko, co ludzkie, jest zjawiskiem dynamicznym: rodzi się, rozwija lub degeneruje, a nawet z czasem wymiera. Dlatego o tym, która z nich może nosić dumne miano języka, która zaś pozostaje tylko jego częścią, czyli dialektem lub gwarą, nie decydują sztywne reguły gramatyki ani też podręcznik. Wyznaczniki, zupełnie inne, są dwa. Po pierwsze, liczy się fakt, czy dana mowa wyraża, czy też nie, odrębną świadomość narodową lub regionalną. A jeśli wyraża – czy generuje własną, wysoką literaturę. Wysoką, czyli traktującą nie tylko o kolorowych wycinankach lub wzbudzającą śmichy-cichy, ale też prowokującą do rozważań na tematy uniwersalne.
Pierwszy warunek mowa śląska wypełnia. Drugi – wypełniać zaczyna. Wystarczy wymienić tu chociażby Szczepana Twardocha. Co prawda pisarz ten tworzy głównie w języku polskim, a jego najważniejsze utwory są dopiero na śląski tłumaczone. Ale tak samo było np. z pierwszą generacją pisarzy fińskich, która pisała po szwedzku. A przecież nikt dzisiaj nie kwestionuje istnienia fińskiego języka literackiego, który, notabene, nawet w niepodległej Finlandii egzystuje pokojowo z literackim szwedzkim.
No właśnie… Czy uznanie narodowości śląskiej i śląskiego języka wzmogłoby antypolski separatyzm? Niekoniecznie, a nawet – raczej nie. Mamy przecież precedens narodowości kaszubskiej i kaszubskiego języka. Czy ktoś ostatnio słyszał o żądaniach Kaszubów odłączenia się od Polski? Przeciwnie, kaszubskie nazwy miejscowości, które mijamy, jadąc latem nad morze, dodają tylko barwy naszej polskiej panoramie. A narodowości, powtarzam, są jak ludzie – rodzą się i dorastają. Skoro jesteśmy dumni z tradycji Rzeczypospolitej wielu narodów, pozwólmy na godziwe spisanie metryki chrztu naszego najmłodszego, śląskiego dziecka.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.








