Trudno nadążać za kolejnymi wetami Karola Nawrockiego. Ale akurat ten temat jest znajomy. Przed obecnym prezydentem podobną ustawę wetował Andrzej Duda. Chodzi o uznanie dialektu śląskiego za tak zwany język regionalny. Co ma rozmaite konsekwencje, łącznie z nauczaniem go w szkole.
Po raz kolejny przetacza się fala oburzenia znacznej części polskich elit intelektualnych. Prof. Antoni Dudek, prowadzący przeciw obecnemu prezydentowi istną kampanię, nazywa go „nacjonalistą”. Tymczasem ja zacząłbym od pytania, czy w takiej materii ciało ustawodawcze może zmieniać rzeczywistość. Owszem, wiara w to, że może, szerzy się zastraszająco. Parlament Europejski zdecydował 233 głosami do 200 przy 107 wstrzymujących się, że nie tylko biologiczna kobieta może urodzić dziecko. Czy czekają nas głosowania zmieniające podstawowe prawidła fizyki? Albo tabliczkę mnożenia?
Podobno prawica nie chce odrębnego języka śląskiego, bo nienawidzi odrębności, chce jednolitego polskiego narodu. I ja nawet mogę obawy przed tym zrozumieć. Zwolennikom zawetowanej ustawy wydaje się, że oni w ten sposób optują za zachowaniem kulturowej tożsamości regionu. Nawet prawicowy profesor Andrzej Nowak podpisał apel w tej sprawie, przekonany przez orędownika śląskości pisarza Szczepana Twardocha.
Tylko że naprzeciw tej może i dobrej woli można postawić jedno: głosy językoznawców. Oto wypowiedź prof. Jana Miodka, notabene mieszkającego na Śląsku: „Ja to już mówię po raz pięćset pięćdziesiąty piąty. Jest to odmiana dialektalna języka polskiego. (...) Powtarzam to już za klasykami polskiego językoznawstwa: nie ma ani jednej cechy strukturalnej, która różniłaby dialekt śląski od dialektu wielkopolskiego czy dialektu małopolskiego. Więc gdybym miał powiedzieć, że to jest odrębny język śląski, to tak jakbym miał powiedzieć, że dwa razy dwa jest czasem pięć. Nie! – dwa razy dwa jest zawsze cztery i polszczyzna śląska, śląska ‘ojczyzna-polszczyzna’ (…) jest to archaiczna, bardzo archaiczna, regionalna odmiana języka polskiego. I tego zdania ja do śmierci nie zmienię”.
To samo powtarza prof. Jerzy Bralczyk. On na miejscu prezydenta zawetowałby coś, co dekretuje, że dwa razy dwa to pięć. Obaj panowie nie mają nic wspólnego z prawicą. I obaj są cały czas traktowani jako ważni eksperci, stąd ich medialna wszechobecność. Ale najwyraźniej w tej sprawie ważniejsza jest polityka. Notabene dzieląca nas wzdłuż ideowych granic, ale nie do końca. Przy okazji weta Dudy solidaryzował się z nim Bronisław Komorowski, były prezydent, z pewnością nie nacjonalista.
Polska inteligencja chce w tej sprawie występować w roli wyznawców poglądu, że Ziemia jest płaska. Bo tu parlament powinien być jednak związany wiedzą, a ona jest bezsporna. A co do motywów i konsekwencji politycznych, warto to powiedzieć zwłaszcza tym, którzy się upierają, bo lubią śląskość. Konsekwencje takiej regulacji to nie jest jakieś tam zrobienie przyjemności ludziom, którzy wciąż mówią „śląską godką”.
Jeśli jest odrębny język, to jest i odrębny naród. W kolejnych spisach powszechnych liczba ludzi deklarujących śląską narodowość się zmniejszała. Ruch Autonomii Śląska miał coraz mniejsze poparcie. To wygląda tak, jakby polski Sejm chciał tę tendencję odwrócić. Wzmocnić odśrodkowe pokusy. Pisarz Twardoch ogłasza, że nie jest Polakiem, to rodzaj snobizmu, mody. Czy chcemy na fali niechęci do prawicy i tradycyjnego polskiego patriotyzmu zmienić ten snobizm w polityczną falę? Do wszystkich kłopotów Polski jako państwa dorzucić jeszcze ten? We mnie nie znajdziecie dla takiej ewentualności choćby życzliwego kibica.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.












