Ten, kto kocha swoje życie, traci je
Wszystko zaczyna się od pragnienia. To naprawdę nie ma znaczenia, w czyje serce Bóg składa tęsknotę do miłości – czy to jest Grek, czy Żyd, czy uczeń Jezusa, człowiek niewierzący, powątpiewający, czy wręcz wrogo do Niego nastawiony. „Chcemy ujrzeć Jezusa!” – to pragnienie, z którym ludzie najpierw przychodzili do apostołów, a dziś wyrażają je, na różne sposoby, wobec chrześcijan, pociągnięci świadectwem ich życia. Może to być zwyczajne zaciekawienie, może chęć zrozumienia, dlaczego ktoś decyduje się być uczniem Jezusa, może fascynacja. Jak na tę tęsknotę odpowiedzieć? Najprościej. Uczciwie, wskazując na Źródło. Filip i Andrzej powierzyli pragnienie Greków w ręce Mistrza. Nie udawali przed nimi, że mogą je zaspokoić, nie próbowali skupić ich uwagi na sobie. Od razu poszli do Jezusa.
Dziś, gdy wcale nie tak trudno jest natknąć się na ludzi, którzy próbują oczarować innych swoją charyzmą i przyciągnąć do siebie, warto pamiętać o tej wskazówce. Uczeń Jezusa nie zatrzymuje uwagi na sobie, przyciąga ludzi nie do siebie, ale do Niego. Idzie z ich pragnieniami do Chrystusa. Troszczy się i dba o ich relację z Jezusem, nie z sobą. Jeśli więc ogarnie nas fascynacja człowiekiem, jeśli podziwiamy jego pasję, oddanie misji, rozmaite talenty, nie traćmy z oczu tej perspektywy. Do kogo on nas właściwie przyciąga? Do siebie czy do Pana?
Co to znaczy „zobaczyć Jezusa”? Pan odpowiada Andrzejowi i Filipowi. Mówi o obumarciu ziarna, mówi o służbie, która jest drogą pokonywaną wraz z Nim. Mówi o chwale Ojca, której doświadcza naśladowca i przyjaciel Pana. To są takie momenty chrześcijańskiego życia, które w istocie mówią nam: sprawdzam. Ujrzeć Jezusa w całej prawdzie, poznać Go można więc po pierwsze tylko wtedy, gdy zgodzimy się, by umarło w nas to, co od Niego oddziela, by On przemienił nasze życie, wszedł w naszą codzienność i uczynił ją płodną, przynoszącą owoce, twórczą.
Po drugie, ujrzeć Jezusa to znaczy pójść za Nim i służyć Mu. Do tego potrzebna jest decyzja woli, ale Pan mówi także: „Przyciągnę wszystkich do siebie”. Decyzja o pójściu za Nim jest odpowiedzią na Jego przyciąganie. To trudna droga, bo wiedzie przez krzyż. Ale na tym polega paradoks miłości, że przez śmierć prowadzi do życia. Dopóki unikamy krzyża, dopóki nie mierzymy się z tym, co w nas ułomne, potrzebujące uzdrowienia, dopóty nie doświadczymy życia w pełni, sensownego i przenikniętego miłością.
Warto w tym kontekście jeszcze zapytać, jak szukamy Jezusa? Gdzie Go widzimy, spotykamy, w kim Go odkrywamy? Jeśli bowiem tworzymy w swojej codzienności małe wysepki spotkań z Panem, odizolowane od osób bliskich nam i dalszych, oddzielone od spraw, za które jesteśmy odpowiedzialni, które stanowią treść naszego życia, to znaczy, że nie szukamy Go tam, gdzie On jest, tylko sami wyznaczamy Mu miejsce, tak naprawdę broniąc Mu dostępu do siebie. Chwały Ojca nie doświadczamy w abstrakcyjny sposób. Ona przenika nasze życie tam, gdzie jesteśmy, a więc również w tym, co boli, uwiera, co jest dla nas wyzwaniem. Również w ludziach, którzy są dla nas wyzwaniem, bo myślą inaczej niż my, inaczej opisują wartości, które są dla nich cenne, a nawet stają w opozycji do tego, co dla nas najcenniejsze. Tam też jest Chrystus.
„Zagrzmiało” – mówią jedni. „Anioł przemówił” – mówią inni. Obecność Pana objawia się w zwyczajności, ale odkryjemy ją, gdy pozwolimy, by On przyciągnął nas do siebie i pójdziemy za Nim. Wtedy to, co dla jednych jest prozaiczne, nieefektowne, trudne, dla nas stanie się miejscem doświadczenia chwały Ojca, czyli spotkaniem z Jego przemieniającą i zbawienną miłością.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!








