Logo Przewdonik Katolicki

Powrót z sakramentalnej emigracji

ks. Mirosław Tykfer
fot Alessandra Tarantino AP PAP

Duchowa interpretacja działania sakramentów nie jest niczym nowym. Jak jednak uzasadnić fakt, że w pewnych okolicznościach działają one bez wyświęconych szafarzy, a w innych nie?

O duchowej interpretacji Eucharystii czytamy chociażby w tekstach Soboru Trydenckiego, a jest to wiek XVI. O możliwości skutecznej spowiedzi – czyli takiej, w której naprawdę dochodzi do przebaczenia grzechów, jakby się otrzymało rozgrzeszenie od księdza – jest napisane w Katechizmie Kościoła katolickiego. Oczywiście w oparciu o tradycję, która korzeniami sięga głęboko w przeszłość. Przez wieki próbowano odpowiedzieć na pytanie o działanie sakramentów tam, gdzie nie ma księży lub gdy udzielają ich osoby z Kościołem niezwiązane czy wręcz niewierzące, co miało miejsce na przykład w przypadku chrztu. Dzisiaj już wiemy, że ochrzcić może w pewnych okolicznościach dosłownie każdy i będzie to chrzest ważny, nawet jeśli udzieli go niewierzący. Wiemy też, że gdy nie ma możliwości pójścia do spowiedzi do księdza, pojednanie z Bogiem można uzyskać poprzez wzbudzenie żalu doskonałego, czyli żałowanie za grzechy i postanowienie poprawy z miłości do Boga.  Obok komunii duchowej istnieje więc także jakoś rodzaj „duchowej spowiedzi”. Ta duchowa interpretacja sakramentów ma więc swoje uzasadnienie w tradycji i oficjalnym nauczaniu Kościoła. Pytanie postawione na początku artykułu nie jest jednak pozbawione podstaw.
 
Chrześcijaństwo bezcielesne
Nie widzę szansy na przekonywającą na nie odpowiedź w próbach wyjaśnienia po kolei wszystkich związanych z sakramentami pojęć, takich jak łaska uświęcająca, materia i forma sakramentu czy sukcesja apostolska wyświęconych szafarzy. Nie można oczywiście ważności tych pojęć lekceważyć. Nie wystarczy nam jednak czasu, a może i cierpliwości słuchaczy, żeby taka katecheza naprawdę się udała. Poza tym, czy są to jeszcze pojęcia, które rzeczywiście oddziałują na wyobraźnię ludzi współczesnych?
Stoimy więc przed poważnym zadaniem, może nawet epokowym, które jest też szansą. Jesteśmy jako wspólnota Kościoła wezwani przez epidemiczną rzeczywistość do wydobycia na nowo, i to także w kontekście wrażliwości ludzi kultury współczesnej, sensu sakramentów w ich wymiarze nie tylko duchowym, ale także fizycznym. Zarówno w kontekście materialnych znaków (wody, chleba, wina, oleju, spotkania, namaszczania, polewania itd.), jak i fizyczności samej wspólnoty, w której zwykle się sakramentów udziela. Chodzi więc o wskazanie ścisłej zależności między „materialnością” sakramentalnego znaku i samej wspólnoty z działaniem Bożej łaski. Od umiejętności pokazania tej zależności w sposób naprawdę przekonywający w języku współczesnej kultury zależy powrót wielu ludzi do liturgii Kościoła.
 
Kościół wirtualny
Aby sens sakramentów w ich wymiarze fizycznym wydobyć, nie wystarczy odwołanie się do Pisma Świętego. To prawda, że Jezus nakazał apostołom udzielać ich w takiej właśnie formie, a Kościół jest temu nakazowi posłuszny. Takie odniesienie będzie nieskuteczne, ponieważ zastosowane obecnie wyjątki „duchowego spowiadania się” i „duchowej komunii” podważają konieczność dosłownego traktowania słów Jezusa, a przynajmniej jako zasady obowiązującej w każdym przypadku. A jeśli nawet zostaną one dosłownie potraktowane jako nakaz i normalna forma udzielania sakramentów, to i tak niektórzy mogą uznać, że korzystanie z formy nadzwyczajnej, czyli duchowej, jest zawsze uprawnione. Nie tylko wtedy, gdy mówią o tym przepisy. I że nie może o tym zawsze decydować władza Kościoła. Uchwycenie więc istotnego związku między łaską a fizycznie udzielanymi sakramentami jako związku chcianego przez Boga dla naszego dobra – większego niż to, które czasowo przeżywamy w czasie pandemii w oddzieleniu od wspólnoty – jest dzisiaj kluczowe. Kościół wirtualny nie jest prawdziwym Kościołem, jest tylko sposobem przetrwania w postawie pragnienia większego dobra, jakie daje realne bycie we wspólnocie wzajemnej miłości i sakramentów. Wydaje się, że właśnie to chce nam w ostatnich tygodniach powiedzieć papież Franciszek.
 
Wspólnota abstrakcyjna
Mamy więc trzy elementy, których wewnętrzny związek musimy ukazać bardziej wyraźnie: fizyczny wymiar sakramentów, ważność wspólnoty oraz niezbędność prezbiterów. Otóż elementem łączącym te trzy wymiary jest właśnie konkretność fizyczna: wspólnota to nie tylko mistyczne Ciało Chrystusa, ale też konkretni ludzie; sakramenty to konkretne znaki, a nie tylko symbole; szafarze spowiedzi i Eucharystii to konkretne osoby, które zostały do Kościoła włączone przez swoich poprzedników w kapłaństwie, a ta sukcesja sięga aż do apostołów. A ponadto, ci konkretni ludzie, konkretne znaki i konkretni szafarze są z ustanowienia Chrystusa, który jest Bogiem wcielonym. Związek między ciałem Syna Bożego a ciałem, jakim jest Kościół, jest ewidentny. I jeszcze raz powtórzę, chodzi o Kościół założony przez Jezusa, który jest nie tylko duchowy, ale który zawsze jakoś wyraża się we wspólnocie konkretnych ludzi. Wymiar duchowy Kościoła jest szerszy niż konkretni jego członkowie. To jest prawda. To poszerzenie oznacza, że Kościół duchowo dosięga swoim oddziaływaniem wszystkich ludzi, przede wszystkim wtedy, kiedy za całą ludzkość składa ofiarę eucharystyczną. Nie ma jednak Kościoła duchowego bez wyraźnej wspólnoty wiary, która jest dla świata znakiem fizycznej, a nie tylko duchowej obecności Boga.
 
Chrystus bez ciała
Jeśli już jesteśmy przekonani, że Chrystus wcielony chce pozostać ze swoim Kościołem za pomocą fizycznych znaków, we wspólnocie i sakramentach, to pozostaje nam jeszcze jedno: dlaczego właśnie tak? Dlaczego Chrystus przyszedł do nas w ludzkim ciele i dlaczego cielesny musi być Kościół? W próbie odpowiedzi na to pytanie stajemy przed przekraczającą nasz rozum tajemnicą. Nie jesteśmy w stanie wniknąć w same intencje i pragnienia Boga, który posyłał na świat swojego Syna. Wiemy jednak – tak czytamy w Ewangelii według św. Jana – że nie posłał Syna, „aby świat potępił, ale aby świat został przez Niego zbawiony”. Wiemy też, że w całej pełni ta intencja Boga spełniła się na krzyżu. Tam zobaczyliśmy Jego umęczone ciało, w którym nie tylko dzielił z nami cierpienie fizyczne, ale także najgłębsze ludzkie emocje i w końcu śmierć. Bez tej drogi cielesnej solidarności z nami nie byłoby możliwe wyzwolenie nas z ciemności grzechu i śmierci. A jeśli tak, to ciało odegrało w odkupieniu nas od zła kluczową rolę. To właśnie ciało Chrystusa stało się sposobem bycia z nami najpełniej.
 
Miłość niefizyczna
Czy nie mają podobnego doświadczenia osoby, które się w sobie zakochały. Czy nie rodzi się między nimi pragnienie wzajemnego oddania przez ciało? Czy to jest tylko pociąg seksualny, który nie ma związku z miłością albo mógłby się bez tego wymiaru seksualnego obejść? Okazuje się, że pragnienie drugiej osoby, także na poziomie fizycznym, jest oznaką nie tylko zdrowia, ale też prawdziwej miłości: „… i staną się oboje jednym ciałem”. Pisał o tym Jan Paweł II wielokrotnie, a jego teologia ciała odczarowała pociąg seksualny od złych konotacji z przeszłości. Dla Karola Wojtyły ciało jest sposobem, w jakim ludzki duch wyraża miłość, i jest dla niego oczywiste, że nie dotyczy to tylko relacji seksualnych, ale odnosi się do wszystkich relacji międzyludzkich. Papież Franciszek mówi o potrzebie dotyku i czułości.
 
Eucharystia czysto duchowa
Obecność Boga w świecie przez Ciało, jakim jest Kościół, następnie przez fizyczne znaki sakramentalne będące przedłużeniem tej cielesności Kościoła i w końcu przez fizyczną obecność prezbiterów, którzy ich udzielają, jest więc jednym wielkim znakiem solidarności Boga z ludźmi. Solidarności konkretnej, przenikającej wszystko co ludzkie, po najgłębsze emocje serc i ciemność śmierci. Może musimy dzisiaj nabrać pewnego dystansu i spróbować spojrzeć właśnie z tej perspektywy na Kościół. Zobaczyć w nim Chrystusa, który chce być z nami i dawać nam siebie.
Patrząc z tego punktu widzenia, najważniejszym sakramentem nie jest już chrzest, ale Eucharystia. Chrzest jest pierwszy, ale źródłem życia duchowego i jego szczytem jest Eucharystia. Chrzest przyjmuje się ze względu na Eucharystię. Może mamy wciąż w głowie po prostu siedem kolejnych sakramentów, jak to ustalił Sobór w Trydencie. Ale teraz musimy w głowie sobie trochę przestawić, aby Eucharystię z tej wyliczanki wyjąć i postawić na początku. Bo jeśli we wszystkich innych fizycznych wymiarach Kościoła i sakramentach Bóg udziela łaski, to w Eucharystii On daje siebie samego. A to dawanie siebie nam w taki właśnie sposób, że Go spożywamy, oznacza, że ciało jest najważniejszym sposobem okazywania nam miłości przez Boga. Jest sposobem naszego zbawienia przez solidarną z nami Bożą miłość.
 

Czy chcę teraz zaprzeczyć działaniu sakramentów poza ich wymiarem fizycznym? Nie. Nauka Kościoła podpowiada jednak wyraźnie, że ich konkretność i cielesność wnosi do relacji z Chrystusem coś, czego wymiar czysto duchowy nie daje. A na pewno nie daje wtedy, gdy rezygnuje się z przyjmowania sakramentów na zwykły, fizyczny sposób, gdy jest to możliwe.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki