Logo Przewdonik Katolicki

Kościół ani prawicowy, ani lewicowy

Sławomir Sowiński
fot. Fotolia

Najpoważniejsze próby politycznego „rozgrywania” autorytetu, ale i problemów Kościoła, być może dopiero są przed nami. A każda ewentualna niedźwiedzia przysługa, jaką wyświadczą nam walczący o władzę politycy, może mieć dla nas daleko idące konsekwencje.

Niezwykle bolesne obrazy przestępstw pedofilskich, jakie zobaczyliśmy w filmie Tomasza Sekielskiego sprawiły, że problem ten, pomimo podjętych już przez Kościół działań naprawczych, na nowo poruszył wrażliwość wielu z nas – wierzących i niewierzących Polaków – pokazując zarówno ogrom cierpienia ofiar, jak i skalę wyzwań, przed jakimi stoimy jako Kościół.
Sprawa ta nie tylko natychmiast wróciła do debaty publicznej, ale co więcej – trafiła także na polityczne sztandary finiszujących w kampanii partii, które – jak to w polityce bywa – odwołując się chętnie do silnych społecznych emocji, próbują mobilizować w ten sposób swoje elektoraty. Dodajmy teraz do tego polityczne echa zdumiewającego wystąpienia Leszka Jażdżewskiego, szeroki spór o prowokację i profanację religijną obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, dyskusję o działaniach w tym kontekście służb państwa, czy publiczne, a nawet kampanijne, wchodzenie niektórych partii w rolę defensora fidei. Abstrahując od dramatycznego ciężaru części tych spraw, z czysto politycznego punktu widzenia możemy powiedzieć, że Kościół, wraz całym jego autorytetem, ale i bolesnymi problemami, znów znalazł się, w jakimś sensie, w uścisku kończącej się wyborczej kampanii. I niezależnie od tego, ile w nakreślonym wyżej pejzażu jest obiektywnych problemów, a ile ich politycznych konsekwencji, należy pamiętać, że 26 maja, w dniu wyborów do Parlamentu Europejskiego, ostra polityczna batalia w Polsce wcale się nie skończy, a wręcz przeciwnie: wejdzie dopiero w swą decydującą fazę, która trwać będzie zresztą aż rok.
Dlatego najpoważniejsze próby politycznego „rozgrywania” autorytetu, ale i problemów Kościoła, być może dopiero są przed nami. A za każdą ewentualną niedźwiedzią przysługę, jaką Kościołowi w Polsce i szerzej – katolicyzmowi – wyświadczą walczący o władzę politycy, możemy płacić jeszcze długo po wyborach prezydenckich 2020 r.
 
Rzeczowa krytyka czy chęć wykluczenia ze sfery publicznej
Szukając w tej sprawie jakichś rekomendacji, jako katolicy i obywatele, po pierwsze musimy rozeznawać nieustanie, gdzie przebiega granica między rzeczową krytyką Kościoła z jednej strony, jego prawdziwym wsparciem z drugiej strony, a jego ewentualną polityczną instrumentalizacją.

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 20/2019, na stronie dostępna od 11.06.2019

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki