Logo Przewdonik Katolicki

Mój niepełnosprawny ojciec mógł wiele – kochać

Agnès Kayser, Francja

Jestem trzecią córką w rodzinie, w której było pięcioro dzieci. Mimo że mój ojciec, Philippe, był osobą głęboko niepełnosprawną. Nie mógł nic dla nas zrobić? Zrobił dla nas wszystko, co najważniejsze!

Z powodu konfliktu serologicznego (niezgodność grupy krwi) mój ojciec poważnie zachorował. Przez całe życie nie mógł kontrolować swoich ruchów, mówił z trudem i poruszał się tylko na wózku inwalidzkim. Miałam jednak wielką łaskę dorastania w rodzinie szczególnej. Ponieważ to wszystko nie przeszkodziło mojemu ojcu ożenić się i mieć aż pięcioro dzieci. Wszystkie są zdrowe. Mieliśmy dzieciństwo naprawdę pełne radości i miłości.
 
Tyle cierpienia
Jednak pewnego dnia podczas obiadu – miałam wtedy osiem lat – mój brat nagle zauważył, że tata nie może robić wielu rzeczy: nie może pracować, gotować czy iść z nami na spacer po lesie. I dlatego zapytał: „Mamo, tata nie może nic zrobić, prawda? ”, a ja odpowiedziałam mu, siedząc na kolanach taty: „Wiem, co tata może zrobić: może kochać”. Te słowa małej dziewczynki mówią wszystko: mój ojciec potrafił zrobić to, co najważniejsze, co sprawiło, że jego upośledzenie jakby zniknęło i uczyniło go najlepszym możliwym tatą: kochał!

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 15/2019, na stronie dostępna od 08.05.2019

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki