Irlandzka pułapka

Uczestniczyłem niedawno w spotkaniu, w którym publicyści prawicowi i katoliccy wyrazili swoje oburzenie z powodu publikacji książki Ojcze, przebaczam Ci.
Czyta się kilka minut
FOT. ZUZANNA SZCZERBIŃSKA/PK. Ks. Mirosław Tykfer redaktor naczelny.
FOT. ZUZANNA SZCZERBIŃSKA/PK. Ks. Mirosław Tykfer redaktor naczelny.

Uznali, że świadectwo ofiary pedofilii, której sprawcą był szwajcarski duchowny, jest gorszące i nie należy go promować. Wątpię, że chcieli zastosować metodę zamiatania pod dywan. Stwierdzili jednak, że publikowanie takich świadectw, jeśli pochodzą z innego kraju, jest niepotrzebną prowokacją.
Wtedy przyszła mi na myśl historia, którą poznałem, mieszkając w Kolegium Irlandzkim w Rzymie. Miałem wówczas świetną okazję przyjrzeć się sytuacji Kościoła na Wyspach. Rozmowy z irlandzkimi księżmi i biskupami dotyczyły bardzo często przyczyn postępującej tam laicyzacji. Pierwszą, którą wymieniali, była zamożność. Po przystąpieniu do Unii Europejskiej Irlandia w krótkim czasie stworzyła gospodarkę, która w zawrotnym tempie podnosiła PKB. To jednak także czas lawinowego spadku liczby katolików praktykujących.
Drugą, paradoksalnie, okazała się edukacja katolicka. Wśród Irlandczyków postrzegana była ona bowiem jako zbyt restrykcyjna i bardzo szorstka. Historycznie patrząc, w wielu przypadkach ten stereotyp jest krzywdzący. Zanotowano jednak sporo zdarzeń stosowania przemocy fizycznej lub psychicznej. Nie dziwią więc badania pokazujące, że spadek religijności Irlandczyków miał także przyczynę w niejasnym sposobie rozliczenia się Kościoła z tą smutną przeszłością.
Najważniejszą przyczyną irlandzkiej laicyzacji był jednak ich zdaniem lęk władz kościelnych przed ujawnieniem prawdy o przypadkach pedofilii wśród duchownych. Lęk nie tyle prowadzący do kłamstwa czy ukrywania faktów, ile braku jasnych deklaracji i procedur pomocy ofiarom.
Myśląc o polskich analogiach, nie obawiam się narzekania na katolicką edukację. Ta ma dobrą reputację. Problemem jest oczywiście laicyzacja wynikająca z zamożności. Trzecia sprawa jest jednak dla nas obecnie najistotniejsza. Nie wątpię, że w Polsce dążymy do prawdy o pedofilii wśród duchownych. Kościół jak żadna inna instytucja wprowadza programy reagowania na pedofilię w swoich szeregach. Nie możemy jednak działać tylko reakcyjnie. Nigdy nie może nas hamować źle pojęta troska o wizerunek Kościoła, aby tematu szczerze i z własnej inicjatywy publicznie nie podejmować.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 9/2018