To nasza sprawa

Kilka dni po „incydencie” na Morzu Azowskim TVP przeprowadziła sondę, w której pytano o to, czy (i co) Polska powinna zrobić w sprawie kolejnego aktu agresji Rosji na Ukrainę. Odpowiedzi były, delikatnie mówiąc, stonowane i zmierzały raczej w kierunku stwierdzenia, że „to nie nasza sprawa, więc nie powinniśmy się mieszać”.
Czyta się kilka minut
FOT. ZUZANNA SZCZERBIŃSKA/PK. Piotr Jóźwik zastępca redaktora naczelnego
FOT. ZUZANNA SZCZERBIŃSKA/PK. Piotr Jóźwik zastępca redaktora naczelnego

Żeby była jasność – dziennikarze zapewniali, że rozmawiali naprawdę z wieloma osobami i że taka odpowiedź to nie przekaz dnia, ale rzeczywiste opinie naszych rodaków.
Pamiętają Państwo, ile czasu upłynęło od rosyjskiej agresji na Kreml? Nie dwa czy trzy lata, ale całe pięć! To dużo czasu, żeby zdążyć się oswoić ze stanem faktycznym do tego stopnia, by nawet uwierzyć stronie rosyjskiej, że na Morzu Azowskim miała miejsce prowokacja. A w zasadzie – przestać się przejmować tym, co dzieje się kilkaset kilometrów od naszej wschodniej granicy. Mamy jednak się czym martwić. Jak piszą nasi autorzy, Maria Przełomiec i Jacek Raubo, Rosjanie testują cierpliwość zachodnich przywódców, kroczek po kroczku przesuwając granicę. Zresztą wydaje się – sądząc po (braku) reakcji Donalda Trumpa i utrzymywaniu przez Niemców, że Nord Stream 2 to tylko interesy – że pod tym względem nic się nie zmieni.
A czy my mamy coś do powiedzenia? Czy państwo, które bezpośrednio sąsiaduje zarówno z ofiarą (Ukraina), jak i agresorem (Rosja – konkretnie obwód kaliningradzki), może odpuścić tę sprawę? Czy może to zrobić kraj, który aspiruje do roli lidera w swoim regionie? Dziesięć lat temu podczas słynnego wiecu w Tbilisi prezydent Lech Kaczyński mówił: „Świetnie wiemy, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę”. Tu nie chodzi o straszenie. Tu chodzi o zdanie sobie sprawy z powagi sytuacji. I owszem, możemy narzekać, że prezydent Trump zwleka z nałożeniem sankcji, że kanclerz Merkel uprawia Realpolitik. Ale zadajmy sobie pytanie: co my, Polacy, w tej sprawie możemy i – to chyba ważniejsze – chcemy zrobić.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 49/2018