Spowiedź z pozornej wielkości

Rozmowa z o. Michałem Zioło jest dobra na czas Adwentu. Nie ma w niej moralizowania, natomiast jest zachęta do przemyślenia własnych postaw. Nie według listy znanych nam grzechów, ale tych bardziej ukrytych.
Czyta się kilka minut
FOT. ZUZANNA SZCZERBIŃSKA/PK. Ks. Mirosław Tykfer redaktor naczelny.
FOT. ZUZANNA SZCZERBIŃSKA/PK. Ks. Mirosław Tykfer redaktor naczelny.

Papież Benedykt XVI często przytaczał fragment z Psalmu 19: „Kto jednak dostrzega swoje błędy? Oczyść mnie od tych, które są ukryte przede mną”. Sugerował w ten sposób, że w czasie, kiedy tak wielkim szacunkiem cieszy się wolność i ludzkie sumienie, powinniśmy pamiętać, że istnieją grzechy, których możemy być nieświadomi, a które mogą sterować naszym życiem. Paradoksalnie, bo pod pozorem wolności właśnie one mogą najbardziej zniewalać. Dlatego potrzebna jest czasem bolesna konfrontacja naszych osobistych spostrzeżeń z kimś, kto z boku powie nam, jak on nas widzi. Temu zresztą ma służyć dobra spowiedź, która nie powinna ograniczać się do wyznania grzechów, ale być rozmową o tym, co spowiadający się być może nie zauważa w sobie z wystarczającą ostrością.
Jakie ukryte, nieuświadomione grzechy może wydobyć z nas przeczytanie rozmowy z o. Michałem? Mnie bardzo poruszył temat pokusy bycia „dużym chłopcem”. Brzmi bardzo prosto, ale trafia w sedno. „Duży” chce dominować nad innymi, szuka wciąż poklasku, jest nieszczęśliwym więźniem opinii innych na swój temat. Wszystko po to, żeby sobie i innym udowodnić swoją wartość. „Mały” – mówi o. Michał – potrafi być dla ludzi, nawet jeśli na jego zaproszenie przyjdzie niewielu. „Mały” ufa i oddaje wszystkie sprawy Bogu. Nie jest obsesyjnym poszukiwaczem sukcesów, ale pokornym sługą Boga. I to daje mu pokój, a ludziom go otaczającym poczucie akceptacji. Może dlatego o. Michał mówi, że we Francji ludzie lgną do mnichów i czują się przy nich bezpieczni.
Pokusa wielkości wydaje się tak oczywista. A jednak doszukujemy się jej przede wszystkim w innych, znaczniej mniej u siebie: w małżeństwach, rodzinach, wspólnotach, w pracy, w Kościele czy wśród przyjaciół. Zawsze wtedy, gdy własnej wartości nie odnajdujemy w służbie, ale w nieustannym podkreślaniu: „To ja mam rację!”. Naprawdę zawsze ją mam?

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 49/2018