Logo Przewdonik Katolicki

Zbyt wiele nie pytać

Hubert Ossowski

Podczas wizyty w Dublinie Franciszek spotkał się z bezdomnymi rodzinami. Nie padło z jego strony zbyt wiele słów. Media nie miały materiału na porywające cytaty. A jednak wydarzyło się coś wielkiego.

Od pierwszych dni pontyfikatu papież Franciszek udowadnia, że w centrum jego nauczania znajdują się ubodzy. W marcu 2013 r., raptem kilka dni po wyborze na Stolicę Apostolską, wyznał, że marzy o Kościele ubogim i dla ubogich. W późniejszym czasie konsekwentnie wcielał wypowiedziane słowa w życie. W adhortacji Evangelii gaudium, która jest jego dokumentem programowym, Franciszek napisał: „Nikt nie może się czuć zwolniony z troski o ubogich i z troski o sprawiedliwość społeczną…”. Nie dziwi zatem fakt, że podczas odbywającego się w Dublinie Światowego Spotkania Rodzin zaproponował nieco szersze spojrzenie na rodzinę, wskazując, że również ona może być dotknięta kryzysem bezdomności. W tym celu Franciszek spotkał się z bezdomnymi rodzinami, które na co dzień korzystają z pomocy ośrodka prowadzonego przez dublińskich kapucynów.
 
Kryzys dotykający rodzin
Rok 2008 był wyjątkowo trudny dla mieszkańców Zielonej Wyspy. Spośród krajów Unii Europejskiej to Irlandia została dotknięta największą recesją. Szacuje się, że w okresie od maja do września 2008 r. pracę straciło 46 tys. Irlandczyków. Kryzys ekonomiczny miał również wpływ na wzrost liczby osób bezdomnych, w tym rekordową liczbę bezdomnych dzieci. Wielu rodzin nie stać było na opłacenie czynszu lub spłacanie kredytu, wobec tego traciły dach nad głową. Państwo ma obowiązek zapewnić takim rodzinom mieszkanie zastępcze, zwykle w prostych hotelach czy hostelach, jednak w świetle prawa pozostają oni wciąż osobami bezdomnymi. Inną kwestią jest zbyt mała liczba lokali zastępczych. Według organizacji pomagającej bezdomnym „Focus Ireland”, ponad 9,5 tys. osób w Irlandii nie ma stałego miejsca zamieszkania; jest wśród nich 1720 rodzin z ponad 3,5 tys. dzieci. Co trzecie miejsce w lokalu zastępczym zajmuje dziecko. W samym Dublinie na ulicy żyje 110 bezdomnych. Osoby, które nie otrzymały dachu nad głową, korzystają z pomocy różnych ośrodków. Jednym z nich jest ten założony w 1969 r. przez kapucyna o. Kevina Crowley’a.
Spotkanie, na prośbę Franciszka, było spotkaniem prywatnym. Poprzez ten prosty gest papież chciał uszanować godność i prywatność osób znajdujących się w ośrodku. Taki sposób pomocy bezdomnym, z uwzględnieniem godności drugiej osoby, jest istotą działań prowadzonych przez dublińskich kapucynów. Na stronie internetowej ośrodka można przeczytać: „szanując godność, zapewniając całościową opiekę oraz nie oceniając, przyjmujemy ludzi potrzebujących, niemających jedzenia, niemających domu, wykluczonych społecznie, zapewniając im służbę odpowiadającą ich potrzebom”. Zwracała na to uwagę Candice Hartigan, 37-letnia kobieta, która regularnie korzysta z pomocy ośrodka: – Nie pytają o nic; nie pytają, dlaczego czegoś chcesz; nie pytają, dlaczego potrzebujesz żywności dla niemowląt i pieluszek. Podajesz im swoje nazwisko, a oni pomagają. 
 
Zrozumieć trudności
– Czy wiecie, dlaczego przychodzicie z ufnością? Ponieważ pomagają wam, nie odbierając wam godności – zwrócił się do bezdomnych Franciszek. Istotą jego przemówienia było przypomnienie tego, że osoba nieposiadająca dachu nad głową czy środków finansowych nie chce być oceniana. Potrzebuje pomocy, a nie genialnych pomysłów na zmianę sposobu życia. W ośrodku prowadzonym przez kapucynów ubodzy otrzymują to, o co proszą, jednak nie to jest dla nich najważniejsze. Największą wartością tej pomocy jest fakt, że jest ona udzielana z uwzględnieniem godności i szacunku. Irlandzcy zakonnicy nie oceniają swoich gości: pocieszają ich oraz, jeśli trzeba, przebaczają. Taki sposób postępowania według Franciszka powinien być wzorem dla wszystkich duchownych – umieć słuchać, być blisko i nie pytać o zbyt wiele.
Podczas wizyty w ośrodku papież Franciszek wygłosił raptem kilka zdań. Ważniejsze dla niego było samo spotkanie z potrzebującymi. Chciał spojrzeć im w oczy, wysłuchać ich historii. Te drobne gesty pokazują, co jest najważniejsze w kontakcie z ubogimi. Wcale nie długie mowy, ale zwrócenie uwagi na nich i na ich problemy. Światowe Spotkanie Rodzin miało pozwolić lepiej zrozumieć to, co się dzieje między małżonkami w rodzinach, szczególnie w dzisiejszym świecie i kulturze. Nie da się tego zrobić, jeśli nie pozna się ich problemów i trudności. Jednym z nich, jak pokazuje przykład Irlandii, jest kryzys bezdomności, który dotyka nawet całych rodzin. Franciszek podczas spotkania z bezdomnymi rodzinami nie podzielił się pomysłem na rozwiązanie ich sytuacji, bo pewnie takiego nie ma. Wskazał jedynie sposób postępowania wobec potrzebujących. Jest on uniwersalny, dedykowany nie tylko duchownym: słuchać, być blisko, pocieszać, przebaczać i nie pytać o zbyt wiele. Właśnie takiego świadectwa potrzebuje Kościół.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki