Disco polo w bibliotece

Zastanawiam się, jak najskuteczniej zachęcić do czytania książek.
Czyta się kilka minut
Fot. sylvia-yang-409493/unsplash
Fot. sylvia-yang-409493/unsplash

Sprowokował mnie do tego taki niby teledysk, którym Biblioteka Raczyńskich w Poznaniu promuje czytelnictwo. Szczerze mówiąc, chodzę z tym już ponad miesiąc i co rusz gdzieś ten teledysk wypływa, na różnych internetowych grupach dyskusyjnych związanych z miłością do książek, i zawsze zdania są podzielone. Więc trudno mi wychodzi wymazanie go z pamięci, choć proszę mi wierzyć, bardzo bym chciała. Z gustami się nie dyskutuje, dlatego może powinnam zamilknąć i przyjąć do wiadomości, że mi się nie podoba, ale komuś może tak, i że ktoś z powodu dźwięków disco polo zajdzie do biblioteki. Bowiem Biblioteka Raczyńskich wypuściła klip, w którym piosenkarz przy dźwiękach przerobionej piosenki Miłość w Zakopanem wyznaje miłość książkom. Sparafrazowana piosenka ma tytuł Miłość za regałem, a ubrany w podkoszulek i białe spodnie piosenkarz śpiewa (chciałoby się rzec: bezwstydnie, bo wprost do kamery kręcąc biodrami w manierze bywalców dyskotek disco polo), że dla książek oszalał. We wnętrzu pustej biblioteki książki gładzi, wącha i w ogóle czuje się w bibliotecznej czytelni jak król. Jasne, można by parsknąć śmiechem, że to takie zabawne, z przymrużeniem oka, z dystansem, który tak nam bardzo jest w tych trudnych czasach potrzebny. Ha, przy tej okazji odkryłam, że w ogóle istnieje wykonawca Sławomir, a jego utwór Miłość w Zakopanem jest niebywałym hitem i na YouTubie ma 167 milionów wyświetleń!
Zaczęłam szperać i dowiedziałam się, że przeróbka tego hitu jest owocem spektaklu (Od)głosy Biblioteki przygotowanego na tegoroczną Noc Bibliotek i powstała tak jakby bezplanowo, a skoro powstała, to wypuszczono ją do sieci, myśląc, że może się świetnie sprawdzić jako zachęta do wizyty w bibliotece. Na razie ludzie dyskutują, bo ten rodzaj muzyki w środowiskach czytelniczych jest raczej bojkotowany. Co rusz czytam opinie, że „cel nie uświęca środków”, że nie można „kultury wysokiej promować kulturą niską”, że chodzi o to, by ludzi przekonać do sztuki prawdziwej i nie powinno stosować się do tego, czegoś tak niskich lotów. Że edukować, a nie się zniżać do poziomu, z którego należałoby się podnieść. Że bibliotece nie przystoi rechot. Inni z kolei uważają, że to ta sama konwencja, co T-raperzy Znad Wisły, którzy przebrani za hiphopowców rapowali o kolejnych królach Polski. 
Nie wiem, czy ten klip rzeczywiście zachęci fanów disco polo, ja osobiście mam problem z tego rodzaju zachętami i żartami. A przecież lubię się pośmiać.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 31/2018