Logo Przewdonik Katolicki

Czy kardynał Hlond był antysemitą?

Paweł Stachowiak
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Niektóre środowiska żydowskie wzywają do wstrzymania procesu beatyfikacyjnego kard. Augusta Hlonda. Ich zdaniem, jego kontynuowanie byłoby „wyrazem aprobaty dla niezwykle negatywnego podejścia kard. Hlonda do społeczności żydowskiej”.

Warto potraktować te zastrzeżenia poważnie. Mamy bowiem skłonność, aby tego typu reakcje odrzucać z góry, uważając je za absurdalne i niegodne uwagi. Tymczasem sami reagujemy ostro na działania podejmowane przez innych wobec uważanych przez nas za negatywne postaci i faktów historycznych. Przypomnijmy sobie, jak mocno reagują rozmaite polskie środowiska i organizacje na budowanie kultu UPA na Ukrainie. Nie ulega dla nas wątpliwości, że mamy prawo do obrony naszej interpretacji przeszłości, nawet jeśli oznaczałoby to ingerowanie w wewnętrzne sprawy innych państw czy organizacji. Czy właściwym jest więc odmawianie tego samego prawa Żydom?
 
Perspektywa epoki
Nie oznacza to oczywiście, że wszelkie zastrzeżenia i oskarżenia winno się akceptować bez polemiki. Są one bowiem nader często obciążone ideologiczną i ahistoryczną wizją przeszłości. Tak jest również w przypadku domniemanego antysemityzmu kard. Hlonda.
Zacznijmy jednak od belki we własnym oku. Stosunek wielu osób i instytucji kojarzonych z Kościołem katolickim w Polsce okresu międzywojennego chwały im nie przynosi. Szczególnie w latach 30., w czasach pogromów, gett ławkowych i bojkotu żydowskich sklepów, łamy katolickich czasopism zostały zalane retoryką, która czytana dziś czyni wstrząsające wrażenie. „Rycerz Niepokalanej”, „Mały Dziennik” a nawet „Przewodnik Katolicki” nie wahały się pisać o potrzebie „wymiecenia z Polski żydowskich śmieci”. Biskupi i księża, nawet jeśli nie podburzali do takich ekscesów, to jednak z reguły grzeszyli brakiem konsekwencji w ich potępieniu.
Jak na takim tle wygląda postawa prymasa Hlonda? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy uwzględnić kilka kwestii. Po pierwsze, jak należy rozumieć pojęcie antysemityzmu i czy istnieje jakaś uniwersalna, i ponadczasowa jego definicja? Bez wątpienia nie. Najogólniej mówiąc, możemy odróżnić dwa sposoby jego rozumienia: wrogości wobec Żydów jako wspólnoty religijnej i narodowej oraz jako nienawiści do nich uwarunkowanej rasowo. To pierwsze rozumienie ma tradycję liczącą dwa tysiąclecia, drugie wiąże się z ruchem politycznym, który narodził się w XIX, a rozwinął w XX w. Używanie wobec prymasa Hlonda sformułowania „antysemityzm” w drugim znaczeniu dowodziłoby w najlepszym wypadku braku wiedzy historycznej, w gorszym byłoby zwykłą kalumnią.
Należy również uwzględnić zasadę, która jest oczywista dla każdego historyka, ale bynajmniej nie dla szerszej opinii publicznej: myśli i działania postaci historycznych należy postrzegać i oceniać, wykorzystując perspektywę epoki, w której żyły, nie zaś naszych czasów. Aby nie pozostać na poziomie teorii, posłużmy się przykładem Abrahama Lincolna, wielkiego prezydenta USA, obiektu narodowego mitu, człowieka, który zniósł niewolnictwo. Cóż w rzeczywistości sądził o swych czarnych braciach? „Nie jestem ani nigdy nie byłem zwolennikiem wprowadzenia jakkolwiek rozumianej równości społecznej i politycznej białej i czarnej rasy (…) jedna z nich musi być wyższa, a druga niższa; ja zaś, podobnie jak wszyscy, zgadzam się z tym, że owa nadrzędna pozycja przeznaczona jest dla rasy białej”. No cóż, wedle naszych kategorii Lincoln był obrzydliwym rasistą i jakiekolwiek wobec niego honory powinny zostać natychmiast anulowane. Prawda wygląda jednak tak, że na tle poglądów charakterystycznych dla jego czasów był kimś, kto odważnie działał na rzecz godności człowieka.
 
„Nie wolno nikogo nienawidzieć”
Kard. August Hlond również był dzieckiem swojej epoki i żywił wiele charakterystycznych dla niej uprzedzeń. Jednym z nich był pełen obaw i niechęci stosunek wobec przemian, które niosła współczesność. Laicyzm, materializm, nieobyczajność, popularność totalitarnych ideologii były dlań dziełem przemożnych sił, które kojarzył przede wszystkim z masonerią. Ona zaś zdawała mu się (jak wówczas powszechnie w Kościele mniemano) powiązana z Żydami. Jeśli więc możemy w jego przypadku mówić o niechęci wobec nich, to nie ze względu na ich tożsamość etniczną i religijną, ale wyobrażony udział w działaniach komunistycznych i masońskich.
Warto przytoczyć najważniejsze myśli listu pasterskiego, który ogłosił prymas w 1936 r., w apogeum antysemickich ekscesów, w Polsce: „Faktem jest, że Żydzi walczą z Kościołem katolickim, tkwią w wolnomyślicielstwie, stanowią awangardę bezbożnictwa, ruchu bolszewickiego i akcji wywrotowej. Faktem jest, iż wpływ żydowski na obyczajność jest zgubny a ich zakłady wydawnicze propagują pornografię. Prawdą jest, że Żydzi dopuszczają się oszustw, lichwy i prowadzą handel żywym towarem”. Mamy tu typowy dla ówczesnych uprzedzeń antysemickich katalog oskarżeń, który nie jest jednak kierowany ku Żydom, jako takim, ale ku tym, którzy porzucili swą religijną i narodową tożsamość.
Wszelakim formom rasizmu i agresji prymas mówi zdecydowane „nie”: „Wolno swój naród więcej kochać, ale nie wolno nikogo nienawidzieć (…) nie wolno Żydów napadać, bić ich, kaleczyć i oczerniać. (…) Także w Żydzie należy uszanować człowieka i bliźniego”. Ktoś powie: zbyt ostrożnie, zbyt niejednoznacznie. Pamiętajmy jednak o chwili, w której kard. Hlond pisze te słowa. Z Niemiec sączył się jad rasistowskiego antysemityzmu, właśnie uchwalono ustawy norymberskie. Polska nie była wolna od tego skażenia. Pseudokatolicka ideologia ONR-u, łącząca serwilizm wobec Kościoła z faszystowskim kultem siły i programem budowy totalitarnego państwa, zarażała wiele umysłów, także w Kościele. Na tym tle słowa prymasa uderzały umiarem, choć przecież nie były wolne od wstydliwych stereotypów.
Czy był antysemitą? Nie w takim znaczeniu, jakie się temu słowu dziś nadaje. Nigdy nie był wrogiem Żydów jako takich. Niektórych z nich miał za forpocztę laickiej nowoczesności i dlatego krytykował. Święci nie są istotami bezgrzesznymi, antyżydowskie uprzedzenia prymasa do jego zalet z pewnością nie należą, ale nazwanie go antysemitą.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki