Logo Przewdonik Katolicki

Człowiek potrójnego dialogu

Tomasz Budnikowski
FOT. REMIGIUSZ SIKORSKI/PAP

Prymasem Polski był jedynie przez niecałe pięć miesięcy, a mimo to jak mało kto przysłużył się zarówno Kościołowi w Polsce, jak i naszej ojczyźnie. Abp Henryk Muszyński ukończył 85 lat.

Bardzo dobrze się więc stało, że w dniach tego jubileuszu ukazał się obszerny wywiad rzeka zatytułowany Posługa Słowu. Lektura rozmowy, którą przeprowadzili Lidia Ciecierska i ojciec Tomasz Dostatni OP, pokazuje, że niezwykle pracowite życie jubilata znaczone było tak wszechstronną działalnością, że niemożliwe okazało się znalezienie jakiegokolwiek opus magnum.
 
Powrót do Gniezna
Wywodzący się z Kaszub abp Muszyński w stosunkowo młodym wieku został biskupem pomocniczym w Pelplinie, a później ordynariuszem we Włocławku. Nie może więc dziwić, że – jak mówi w wywiadzie – obejmując Świętowojciechowe Gniezno czuł się u siebie. Zarówno bowiem diecezja chełmińska, jak i włocławska należały do najstarszej polskiej metropolii.
Wiele dziwnych okoliczności sprawiło jednak, że prymasi Polski często rezydowali poza Gnieznem. Wielką zasługą arcybiskupa Muszyńskiego, co szczegółowo przedstawiono w wywiadzie, jest definitywny powrót prymasa do tego miasta.
Zanim jednak objął on ten zaszczytny tytuł, podjął się wielkiego dzieła, jakim była organizacja Zjazdów Gnieźnieńskich. Nawiązując do wiekopomnej wizyty cesarza Ottona III przy grobie Świętego Wojciecha, podjął się organizacji wielkich międzynarodowych spotkań. Ich uczestnicy – zarówno osoby duchowne, politycy i reprezentujący różne dziedziny wiedzy naukowcy – podejmowali na nich najważniejsze problemy dzisiejszego świata.
Dominowała szeroko pojęta problematyka europejska. Nie może to dziwić, jeśli się pamięta jak wielkim entuzjastą integracji Starego Kontynentu i uczestnictwa Polski w unijnych strukturach był od zawsze abp Muszyński. V Zjazd Gnieźnieński, zorganizowany w pamiętnym dla naszego kraju 2004 r., obradował pod hasłem: Europa Ducha. Chrześcijanie w procesie integracji europejskiej. „W Gnieźnie – mówi w tym kontekście abp Muszyński – oswajaliśmy lęki. Poprzez dialog dochodziliśmy do przekonania, że kultura europejską jest kulturą poszczególnych narodów Europy, istnieje w ich kulturach, tym samym tożsamość polska jest częścią tożsamości europejskiej i nie trzeba jej przeorientowywać”.
 
Dialog z Żydami…
Spoglądając na wielostronną działalność prymasa seniora, słowem kluczowym wydaje się dialog. Prowadzący rozmowę nazwali go nawet „człowiekiem potrójnego dialogu”. To nie kto inny ale właśnie bp Muszyński stanął na czele powołanej w ramach episkopatu podkomisji, a później Komisji ds. Dialogu z Judaizmem. Parę lat później został członkiem Komisji Stolicy Apostolskiej ds. Kontaktów Religijnych z Judaizmem. Na ten okres jego działalności przypadł między innymi głośny spór o obecność sióstr karmelitanek w Oświęcimiu. Wspominając po latach tę sytuację, prymas senior określa ją jako jeden z najbardziej dramatycznych momentów, nie tylko w działalności polsko-żydowskiego gremium, ale także w swoim życiu.
Umiejętność prowadzenia dialogu i otwartość na argumenty drugiej strony sprawiły, że metropolita gnieźnieński był coraz częściej zapraszany na różnego rodzaju międzynarodowe konferencje organizowane z reguły przez środowiska amerykańskich Żydów. Aktywność ta została nie tylko dostrzeżona, ale wysoko oceniona. Z swą działalność otrzymał między innymi niezwykle wysoko ceniony Medal Bubera-Rosenzweiga przyznawany przez Radę Koordynacyjną Towarzystw Współpracy Chrześcijańsko-Żydowskiej.
Ewenementem uznać należy fakt, że jako pierwszy polski biskup został zaproszony na nabożeństwo w świątyni żydowskiej. Odbyło się ono w kwietniu 1993 r. w Synagodze Małżonków Nożyków w Warszawie z okazji 50. rocznicy powstania w getcie warszawskim.
 
… i z Niemcami
Drugą płaszczyzną międzynarodowego dialogu, na której jego aktywność okazała się niezwykle ważna, był dialog polsko-niemiecki. Mimo że przełomem w tych relacjach był słynny list polskich biskupów z 1965 r., to następne lata pokazały, jak wiele jeszcze pozostało to zrobienia. Abp Muszyński wspomina, że w 1990 r. na pierwszym spotkaniu przedstawicieli Episkopatów Polski i Niemiec zwrócił uwagę, że pełne pojednanie nie jest możliwe, jeśli strona niemiecka nie weźmie moralnej odpowiedzialności za zbrodnie nazistów niemieckich, którymi wciąż obciąża się Polaków. Kolejne lata pokazały, że tak niemieccy katolicy, jak i wyznawcy Lutra w pełni podzielają takie stanowisko.
Stosunki polsko-niemieckie uległy w ostatnich dziesięcioleciach radykalnej zmianie. „To graniczy z cudem, że Polacy i Niemcy są dziś nie tylko dobrymi sąsiadami, którzy żyją ze sobą w zgodzie, ale że są też przyjaciółmi –  jak z okazji otwarcia wystawy o powstaniu warszawskim powiedział w Berlinie ówczesny prezydent Niemiec, były ewangelicki pastor Joachim Gauck. – Polacy umieli przebaczyć, gdy Niemcy okazali skruchę. Umieli pokonać nienawiść, gniew i nieufność, gdy Niemcy przyznali się do winy i wstydu”.
Nie sposób jednak nie zauważyć obserwowanego w ostatnim okresie wyraźnego pogorszenia w relacjach z naszym zachodnim sąsiadem. Przyczyn tego stanu rzeczy abp Muszyński upatruje w odmowie przez władze polskie przyjęcia uchodźców oraz żądaniu reparacji wojennych od Niemiec.
 
Przełom z Cerkwią
Można przypuszczać, że to doświadczenia i sukcesy, jakie mógł na swoim koncie zanotować prymas senior w rozmowach ze stroną żydowską z jednej strony, a niemiecką z drugiej, sprawiły, że po latach Konferencja Episkopatu Polski powierzyła mu przewodniczenie Zespołowi ds. Rozmów z Rosyjskim Kościołem Prawosławnym. Jego odpowiednikiem po rosyjskiej stronie był bp Hilarion, którego parę lat wcześniej abp Muszyński gościł u siebie jako uczestnika jednego ze Zjazdów Gnieźnieńskich.
Trwające parę lat rozmowy zakończyły się przyjęciem „Wspólnego Przesłania do Narodów Polski i Rosji”. Dokument został uroczyście podpisany na Zamku Królewskim w Warszawie przez ówczesnego przewodniczącego Konferencji Episkopatu abp. Józefa Michalika i patriarchę Cyryla I. Przyjęcie tego aktu odbiło się szerokim echem w Europie. Porównywano go z listem biskupów polskich do niemieckiego episkopatu.
 
Prawdziwy autorytet
Na szczególną uwagę także bez wątpienia wielka aktywność abp. Muszyńskiego w różnych gremiach Stolicy Apostolskiej. Jeszcze przed otrzymaniem sakry biskupiej ten znakomity biblista mianowany został ekspertem teologicznym podczas synodu biskupów poświęconego katechizacji. W późniejszych latach, już jako biskup włocławski, a później metropolita gnieźnieński, pełnił różne odpowiedzialne funkcje w tym gremium. Na ten okres datują się też – jak powiada sam prymas senior – braterskie i trwające do dziś relacje z ówczesnym szefem Kongregacji Nauki Wiary kard. Josephem Ratzingerem. Jeszcze bardziej się one zacieśniły po mianowaniu abp. Muszyńskiego członkiem tego gremium.
 
Lektura tej dość obszernej, bo liczącej ponad 330 stron tekstu książki, uzupełnionej kilkudziesięcioma zdjęciami prezentującymi znaczące etapy życia prymasa seniora, musi skłaniać czytelnika do wielkiej pokory wobec jego wielkiej erudycji, mądrości i osiągnięć na różnych polach aktywności duszpasterskiej i naukowej. To szczególnie ważne, kiedy powszechnie słyszy się narzekania na brak autorytetów.
Jako nad wyraz cenne uznać też należy, rzucane niejako mimochodem, refleksje na temat kondycji Kościoła w dzisiejszej Polsce.
 
Posługa Słowu. W prymasowskim Gnieźnie, abp Henryk Józef Muszyński w rozmowie z Tomaszem Dostatnim OP i Lidią Ciecierską, Pelplin 2018

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code
  • awatar
    Andrzej
    30.04.2018 r., godz. 15:58

    "Prymasem Polski był jedynie przez niecałe pięć miesięcy, a mimo to jak mało kto przysłużył się zarówno Kościołowi w Polsce, jak i naszej ojczyźnie."(cyt.) . Panie Tomaszu Budnikowski. Ja wiem, że w Przewodniku katolickim nie może ukazać się coś, co jest prawdziwe ale nie korzystne. To jednak nie upoważnia do idealizowania czegoś czy kogoś, co mija się z prawdą. Kim jest i jakim był arcybiskup Muszyński wiedzą najlepiej ci, którzy jego działalność odczuli na własnej skórze. Już pierwsze słowa tego artykułu napełniają wielkim śmiechem, bo jak można przez niecałe pięć miesięcy zrobić tak wiele jak mało kto. Nie zaprzeczam tym dialogom ale co one dały, skoro dziś tak wiele bezpodstawnych zarzutów wobec naszej Ojczyzny a nawet jakże często zaprzedanej. Zorganizować zjazd, pogadać sobie, przytaknąć takim czy innym problemom a potem powrócić do siebie i dalej czynić swoje, to jeszcze nie zasługa. Nie ksiądz arcybiskup trudził się wokół tego co najtrudniejsze w organizacji zjazdu a samo zaproponowanie tego zjazdu i wzięcie w nim udział nie jest podstawą do tego, by tylko i wyłącznie sobie przypisywać zasługi. Ksiądz arcybiskup Muszyński bardzo to lubi i dlatego bywał najgłośniejszy zawsze tam, gdzie można było ukazać swoją "wyższość". "Jezu, uczyń serca nasze według serca Twego" nie bardzo leży na sercu arcybiskupa. Bądźmy więc bardzo ostrożni a zarazem obiektywni wobec tych, o których piszemy, by się nie ośmieszyć, jak w tym przypadku.

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki