Bóg nas jeszcze zaskoczy

W swojej homilii na Niedzielę Palmową papież Franciszek uświadomił mi ważną rzecz.
Czyta się kilka minut
FOT. ZUZANNA SZCZERBIŃSKA/PK. Ks. Mirosław Tykfer redaktor naczelny.
FOT. ZUZANNA SZCZERBIŃSKA/PK. Ks. Mirosław Tykfer redaktor naczelny.

Otóż tłum, który witał Jezusa z palmami, zrobił to spontanicznie, z serca. Zgromadzili się ludzie, którzy odnaleźli w Nim nowe życie i chcieli to pokazać. To natomiast, co przyszło po tygodniu, kiedy tłum krzyczał „ukrzyżuj Go”, nie było ani spontaniczne, ani z serca. To była reakcja skonstruowana. Kapłani i uczeni w Piśmie natrudzili się, żeby zasiać w ludziach nienawiść. Wymyślić środki perswazji, aby wlać w serca ludzi gniew. Tak, to wszystko wymaga pracy, ale daje skutki. Jezus został przez tłum wykrzyczany i zabity.
A piszę o tym dlatego, że jeszcze niedawno wydawało się, że temat obrony życia nie będzie wywoływał tak silnej agresji. Że Polacy przekonali się już, że dziecko nienarodzone to nie płód, ale człowiek. A jednak tłum się rozkrzyczał. I trudno przyjąć, że jest to reakcja spontaniczna, z serca. Gdyby taką była, raczej zamieniłaby się w krzyk o większą miłość, o zwiększenie pomocy rodzicom chorych dzieci. Tak, ten krzyk – to wołanie – jest potrzebny. I może wciąż za mało go podnosimy. Także my, dumnie mówiący o sobie: jestem pro-life. Na ulicach nie ten głos jest jednak dominujący. Wołanie o współczucie i pomoc rodzicom dzieci niepełnosprawnych został przełamany czymś sztucznym, zmanipulowanym… Wlanym w ludzi lękiem, że stając po stronie życia, będą nieszczęśliwi... Że ich cierniowa korona lęku przed przyjęciem na świat dziecka chorego nigdy nie zamieni się w radość nowego życia.
Dobrze, że chrześcijanie, także duchowni, nie przestają wołać o miłość. Bo nie robią tego tylko z powodów religijnych, ale dlatego, że tak rozumieją miłość. Byłoby jednak znacznie lepiej, i dla nienarodzonych dzieci, i dla rodziców, dla nas wszystkich, gdyby ten krzyk zamienił się kiedyś w spotkanie, dialog, życzliwe i nieoceniające spojrzenie. Ja wciąż mam nadzieję, że kiedyś tak się stanie. Nie wbrew, ale właśnie w imię prawdy. I tego życzę nam wszystkim na te święta, które są przecież pełne nadziei na wciąż zaskakującą nas przez Boga przyszłość.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 13/2018