Logo Przewdonik Katolicki

Dobra nowina dla młodzieży

Magdalena Urlich
Dwutygodnik dla młodzieży „Droga” obchodzi w tym roku 20. urodziny. Decyzja o wydawaniu pisma zapadła w Watykanie, a redakcję pobłogosławił św. Jan Paweł II.

Rynek zalewają kolorowe pisemka dla młodzieży ze „złotymi radami” na temat antykoncepcji i seksu na drugiej randce. Czy mamy coś w zamian?

Czy jest alternatywa dla „kultowego” Bravo i jemu podobnych, które podpowiadają, jak tanio kupić spiralę (środek wczesnoporonny) i autorytetami czynią 16-letnie gwiazdy z bogatą „historią miłosną”? Niestety, pod względem nakładu czasopisma katolickie zostały daleko w tyle, mimo że niektóre prezentują bardzo dobry poziom.
 
Misja
Warto się nimi zainteresować, bo to tytuły, które realizują określoną misję. – Zadaniem „Drogi” jest towarzyszenie młodemu człowiekowi w odkryciu życiowego powołania – zaznacza Karolina Podlewska, redaktorka katolickiego dwutygodnika. – Chcemy też wspierać rodziców i wychowawców w wychowaniu, podpowiadając im tematy, którymi dzisiaj żyje młodzież – dodaje. Ma też nadzieję, że w długiej perspektywie młodzieżowa prasa katolicka wychowa następne pokolenie świadomych odbiorców mediów. – Prasę młodzieżową kupują najczęściej dziadkowie i rodzice w prezencie dla swoich pociech. W ten sposób uczą ich, że warto sięgać po dobry przekaz – mówi Karolina Podlewska.
 
Problemy do rozwiązania
Mimo ważnej misji, „Droga”, „Wzrastanie”, „eSPe” (dostępne już tylko on-line) czy „Szum z nieba” nie brylują w rankingach. Wyjątkiem jest dwumiesięcznik „Miłujcie się!” z nakładem 180 tys. egzemplarzy. Czy winą za stosunkowo niskie nakłady katolickiej prasy młodzieżowej należy obarczać tylko małe budżety? Pieniądze, choć są łatwą wymówką, to nie do końca trafną. Bolączką prasy katolickiej jest słaba promocja (np. mało nowoczesne i mało młodzieżowe strony WWW) i dystrybucja. Czasem trudno znaleźć ją w parafiach, nie wspominając o ogólnodostępnych kioskach i salonikach prasowych. Patrząc na niektóre tytuły, teoretycznie dedykowane młodym, można mieć wątpliwości, kto jest ich odbiorcą. W zakulisowych rozmowach słyszałam, że katolickie pisemko dla nastolatków trzeba zrobić tak, żeby podobało się babciom – bo one kupują, biskupom – bo pozwalają na dystrybucję w diecezji, proboszczom – bo oni zamawiają do parafii i katechetom – żeby było przydatne podczas lekcji religii. Czy jeśli połączymy oczekiwania dziadków, proboszczów, biskupów i nauczycieli, otrzymamy gazetę, po którą chętnie sięgnie młodzież? To chyba pytanie retoryczne. Niestety, taki sposób myślenia widać też w hermetycznym języku, a przecież młodzież nie mówi między sobą „albowiem pochylmy się nad tym”.
Katolickim redakcjom dla nastolatków zarzucam jeszcze uciekanie od ważnych i interesujących młodzież tematów. Opisywanie pięknych ideałów jest… piękne, ale to słowa bez pokrycia, jeśli nie odniesiemy ich do konkretnych, życiowych sytuacji.
 
Dobre praktyki
Ale warto docenić dobre praktyki. O trudnych sprawach związanych z miłością i seksualnością od lat odważnie pisze redakcja dwumiesięcznika „Miłujcie się!”, wydawanego przez środowisko Ruchu Czystych Serc. Od stycznia natomiast nową jakość proponuje także dwutygodnik „Droga”. Na przełomie roku zmieniła się jego szata graficzna, są nowe działy i nowi autorzy. W każdym numerze pojawiają się m.in. świadectwa życia w czystości, ale też pytania do ekspertów: psychologa, ginekologa, seksuologa i kapłana. – To nasza odpowiedź na falę seksualizacji – wyjaśnia Karolina Podlewska. – Wiemy, że młodzież szuka informacji o płciowości, seksualności, interesuje się tym w kontekście zakładania własnej rodziny. Jeśli zatem chce o tym czytać, niech czyta, ale tylko dobre rzeczy. To nasz moralny obowiązek, żeby dać przeciwwagę – dodaje. Dobrze osadzone w rzeczywistości są też społeczne tematy numerów „Drogi” np. cyberprzemoc, sexting, rodzice na emigracji, rozwód w rodzinie.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki