Logo Przewdonik Katolicki

Ludźmierz - przeszłość i nadzieje

Ks. Piotr Gąsior
Fot.

Między innymi o dawnym i obecnym proboszczu, Słowakach zawstydzających pielgrzymów z Polski i berle maryjnym po raz drugi.

Kontynuacja nie rewolucja

Bardzo lubię, kiedy przed plebanią stoi proboszcz witający przybyłych gości. Spotkało mnie to ostatnio w Ludźmierzu, gdy pojechałem na umówione spotkanie z nowym proboszczem, a zarazem kustoszem najsłynniejszego sanktuarium maryjnego na Podhalu. Taki gest był dla mnie oznaką nie tylko życzliwej gościnności, ale także poczucia, że jest się w danym miejscu prawdziwym gospodarzem. Ks. Kazimierz Klimczak w ludźmierskiej społeczności nie jest kimś obcym. Nie został przysłany przez biskupa niejako z zewnątrz. On już tutaj pracuje od kilku lat. Dotychczas był wikariuszem, a teraz ma się stać wśród pozostałych duszpasterzy gazdą. W związku z nową odpowiedzialnością wyczuwam u niego małą tremę, ale nie jest to człowiek bojaźliwy, więc parafianie są spokojni, że godnie podejmie pałeczkę w tej szczególnej Bożej sztafecie, którą do niedawna prowadził ks. prałat Tadeusz Juchas. Słucham go z uwagą i przekonuję się, że szanuje swojego poprzednika. Nie mówi, że teraz rozpocznie się „nowy początek Kościoła” ani tym bardziej, że będzie musiał – odwołując się do przykładu z mitologii –  „sprzątać stajnie i obory Augiasza”. Chciałby zostać zwyczajnym kontynuatorem tego wielkiego dzieła, jakie pozostawił po sobie wraz ze współpracownikami duchownymi i świeckimi ks. Juchas.

 

Nawet w Indiach

Podpytuję ks. Kazimierza o różne sprawy. Trochę z myślą o wydarzeniach z przeszłości, a trochę po to, aby nowi pielgrzymi, którzy zdecydują się tutaj zawitać, mieli już pewien „punkt zaczepienia”. Na pytanie, czy Ludźmierz jest rzeczywiście duchowym centrum dla Podhala, ksiądz proboszcz odpowiada: – Nie tylko Podhala, ale i Orawy oraz Spisza. Jego oddziaływanie rozszerza się właściwie nawet poza granice, np. na Słowację. Pielgrzymi, którzy właśnie stamtąd przybywają do Matki Najświętszej, to nawet nas nieco zawstydzają. Oni nie wpadają tu na przysłowiowe pięć minut, ale na dłużej. Mają Mszę św., Różaniec. Często jest odprawiana Drogę krzyżowa. Ludźmierz nie jest dla nich kolejnym „przystankiem do zaliczenia” na szlaku podróży, ale głównym celem pielgrzymowania. Poza Słowakami o Gaździnie Podhala słyszano już także m.in. w Watykanie, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Betlejem czy na Dominikanie. Ostatnio o figurę proszą nawet Indie. A Polska? – Maryja w naszym wizerunku jest czczona na przykład Częstochowie, u św. Teresy w Rabce-Zdroju czy nad samym Morzem Bałtyckim w Swarzewie.

 

Wierny syn Matki

Wiadomo, że śp. ks. Tadeusz, który pracował tutaj prawie 30 lat, stał się dla wiernych autorytetem. Kard. Stanisław Dziwisz podkreślił ów niekwestionowany szacunek, jaki wypracował sobie były kustosz ludźmierski, mówiąc, że pogrzeb prałata był iście królewski. Według nowego proboszcza kult, jakim ks. prałat Juchas otaczał Maryję, nigdy nie był na pokaz. – On zwracał się do Niej jak do rodzonej matki. I to chyba Madonna dawała mu te niespożyte siły. – My księża – dodaje – po jednej przeżytej uroczystości szukaliśmy już chwili zwykłego wytchnienia, a on szedł dalej do ludzi na następne spotkania. Na pewno czuł się opiekunem tego miejsca. Poza tym pełnił też rolę kapelana Związku Podhalan, straży pożarnej, Rycerzy Kolumba. Miał dla wszystkich czas. Nawet kiedy zaczął już poważnie chorować, nadal żył tym, co się dzieje w parafii. Bardzo mu zależało, żeby tylko mógł zdążyć z przygotowaniami na jubileusz 50-lecia koronacji figury Matki Bożej. Pragnął niejako zwieńczyć to dzieło. Traktował je jako osobistą łaskę. – A wspomniana choroba? – Nigdy się nią nie obnosił – z całym zdecydowaniem odpowiada ks. Kazimierz. – Miał takie powiedzenie „My robimy, co możemy. Niech się Matka Boża dalej martwi”.

 

Byle nie muzeum

To wcale nie taka łatwa sztuka prowadzenie ośrodka kultu religijnego, który z jednej strony jest sanktuarium, a z drugiej musi uwzględniać codzienne duszpasterstwo parafialne. – Bardzo wiele inicjatyw, które dotychczas istniały, trzeba podtrzymać, ewentualnie nieco tylko zmodyfikować – mówi nowy proboszcz. – Dobrym pomysłem jest np. prezentacja multimedialna dla każdej grupy pielgrzymkowej na temat naszej bazyliki (dostępna bezpłatnie). Dzięki temu nie ma niepotrzebnych rozmów wewnątrz świątyni i faktycznie stała się ona o wiele bardziej miejscem cichego, intymnego spotkania z Matką. Nikt nie czuje się u nas jak w jakimś muzeum czy sali wystawowej. Wyjątkowo dbają o to również – obecne przy sanktuarium w Ludźmierzu już od lat – siostry urszulanki Serca Jezusa Konającego i jesteśmy im za to bardzo wdzięczni. Doskonale funkcjonuje także codzienna posługa w konfesjonale. Dzięki obecności stałych spowiedników wierni (oprócz godzin mszalnych) mogą korzystać z łaski pojednania od godz. 10.00 do 12.00, a po południu od 15.00 do 18.00.

 

Liczę na ludzi

– Wiem, że jestem innym człowiekiem niźli ksiądz prałat i nie zamierzam – tłumaczy ks. Kazimierz, wyczuwając, czego będzie dotyczyć moje następne pytanie: „Wejść w jego buty”. – Chciałbym, żeby nasze sanktuarium i parafia miała cechy zarówno ewangelicznej Marty, jak i Marii. Stąd bardzo popieramy comiesięczne czuwania modlitewne poszczególnych parafii podhalańskich. Marzy mi się, by istniejący dom pielgrzyma był żyjącym centrum rekolekcyjnym, np. dla rodzin, ludzi poszukujących, osób w rozmaitych kryzysach. Nadal będziemy otwarci na wszelkie grupy pielgrzymów. Już powstała tradycja, że właśnie spod Giewontu, czyli z Ludźmierza, wyrusza pielgrzymka rowerowa na Hel. Przyjeżdżają do nas również motocykliści. Bardzo pięknie jest organizowane dwa razy do roku, czyli na wiosnę i jesień, tzw. święto bacowskie. Większość pielgrzymów indywidualnych dociera obecnie własnymi pojazdami. Tym bardziej więc cieszy każda grupa pątników pieszych, np. z Rabki. Przy naszej Matuchnie nie może zabraknąć również błogosławieństwa dla małych dzieci i rodziców oczekujących potomstwa. Bardzo ważna jest dla nas także grupa kobiet tzw. amazonek, które spotykają się tutaj raz w roku w drugą sobotę czerwca. – Co jeszcze powstanie? – Bardzo liczę na inspiracje ze strony zawiązanego nie tak dawno Bractwa Matki Bożej Ludźmierskiej. Liczę na dobre pomysły ludzi.


Ciekawostka:

Ludźmierz otrzymał od kard. Stanisława Dziwisza specjalny pierścień z relikwiami św. Jana Pawła II, który został umieszczony na berle Maryi dokładnie w dniu kanonizacji papieża. To z kolei jest to samo berło, które niegdyś złapał kard. Karol Wojtyła, chroniąc je przed upadkiem i tym samym Ojciec Święty niejako znów spotkał się ze swoją Matką Boską Ludźmierską.

 


 

Wybrane dzieła w sanktuarium ludźmierskim

podjęte za czasów ks. prałata Tadeusza Juchasa

 

1986–1987: wzniesienie studzienki nad cudownym źródłem

1987– 1990: krużganki z Drogą krzyżową wokół świątyni

1988–1990: ołtarz polowy z dolną kaplicą

1990–1996: powstanie domu pielgrzyma

1992–1993: fundacja domu sióstr zakonnych

1993: przebudowa domu gospodarczego na jadłodajnie

1994: instalacja dwóch nowych dzwonów

1996: odnowienie chóru parafialnego

1996–1997: posadzka marmurowa i ogrzewanie w kościele

1997: odnowa ołtarza głównego i bocznych

1997: budowa garaży samochodowych

1998: Maryjny Ogród Różańcowy

1999: modernizacja kaplicy w Długopolu

2000: odsłonięcie pomnika Jana Pawła II

2000: pokrycie dachu blachą miedzianą

2001–2003: przebudowa plebanii

2005–2006: nowa zakrystia kościoła

2006–2007: nowe konfesjonały i ławki w kościele

2008: usprawnienie toalet dla niepełnosprawnych

2009: aranżacja kaplicy pogrzebowej

2010: pomysł namiotu multimedialnego

2013: remont elewacji całej bazyliki

2014: sklep z pamiątkami i dewocjonaliami

 

dodatkowo od 2012: projekt i wyposażenie jednej z kaplic w Centrum Jana Pawła II w Krakowie-  Łagiewnikach

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki