Logo Przewdonik Katolicki

Ceramiczne cuda

Paweł Piwowarczyk
Fot.

W przytulnej pracowni Iwony Płoskonki patrzą na mnie ceramiczne koty. Gdzie indziej półka wypełniła się aniołami. Artystka pokazuje misę w kształcie kwiatu maku wypalaną w wielkim piecu. Ta pasja ma na imię ceramika artystyczna i przemawia do nas przedmiotami powstałymi z gliny.

W rodzinie Iwony Płoskonki jest wielu plastyków, maluje tata i wujek, ktoś inny jest rzeźbiarzem. Iwona od zawsze wiedziała, że chce się zająć plastyką. Miała predyspozycje, które jak twierdzi, przekazane jej zostały w genach. – Od zawsze wiedziałam, że chcę to robić. Ukończyłam Liceum Plastyczne w Nowym Wiśniczu o specjalności ceramika artystyczna. Potem wyjechałam do Anglii, gdzie chodziłam do college’u, tam przeszłam kurs ceramiki. W trakcie pobytu za granicą marzyłam, żeby wrócić do Polski i otworzyć własną pracownię – mówi.

 

Pralnia z krasnoludkami

Przebywając z mężem w Anglii, Iwona pracowała w pralni. Pewnego razu jej szef zobaczył obrazki, które malowała, i stwierdził, że chciałby, żeby jego pralnia „nabrała” kolorów. Dokonać miała tego Iwona. Jego ulubionym motywem były krasnale i to one ozdobiły pralnię na południe od Londynu w mieście Farnham. Kolorowa pralnia nie uszła uwagi miejscowych dziennikarzy – w prasie pojawił się artykuł na jej temat. – Szef powiedział mi, że nie muszę zajmować się praniem. Wystarczy, że upiększę jego pralnię. Potem pojawiła się propozycja ze strony pewnej pani, której wymalowałam halę do zabaw dziecięcych wielkości boiska piłkarskiego. Rok temu, mimo że minęło cztery lata od powrotu do Polski, moimi malowidłami w pralni zachwycił się jeden z klientów i skontaktował się ze mną. Sfinansował mój lot tylko po to, żebym upiększyła mu zakład fryzjerski dla dzieci. – wspomina artystka swój angielski epizod, który rozpoczął się od pracy w pralni. Wiele razy słyszała wtedy od Anglików, że taki talent nie może się zmarnować w takim miejscu.

 

Kreatywna niewiedza

W Wielkiej Brytanii była z mężem siedem lat. Ale marzenia o pracowni zrealizowała dopiero w Polsce. Bywało różnie, myślała nawet o rezygnacji z tej pracy, która była i jest zarazem jej wielką pasją. Ale wspierał ją mąż, motywując do realizacji marzeń. Pomógł zorganizować miejsce do pracy, aranżując na pracownię garaż, a nawet sam lepił z nią z gliny przedmioty. – Darek miał zmysł techniczny. Realizował swoje pomysły, choć na początku wydawały się mi nierealne. Czasem przy tworzeniu wręcz traciłam cierpliwość i nie wierzyłam, że wszystko mi się uda doskonale wykonać, np. niektóre elementy wydawały mi się za duże i byłam przekonana, że pękną podczas wypalania. Ale on upierał się, że wyjdą i… wychodziły, a dziś z satysfakcją powtarza, że to właśnie niewiedza prowadzi czasem do kreatywności – opowiada. To właśnie dzięki niektórym pomysłom męża Iwony w ich mieszkaniu tak wiele jest ceramiki, choćby wielkie ozdobne lampy.

 

Zdolności, glina, szkliwo i 1100 stopni

Czym właściwie zajmuje się artystka Iwona Płoskonka? Z surowej gliny tworzy cuda – anioły, misy, lampy, biżuterie, kropielniczki. Często wykorzystuje motywy roślinne, używając do tego roślin z ogrodu. Żeby tworzyć z ceramiki, nie wystarczy glina, szkliwa i zdolności manualne. Potrzebny jest również piec, który osiąga temperaturę 1100 stopni. Wypał ceramiki trwa 12 godzin. Po stworzeniu z gliny przedmiotów i ich wysuszeniu  dochodzi do pierwszego wypału na 600 stopni, czyli tzw. biskwit. Potem przedmioty są szkliwione i wracają do pieca na kolejne 12 godzin z temperaturą 1100 stopni. – Każde otwieranie pieca to wielka zagadka. Przeżywam satysfakcję lub wielki zawód. Zastanawiam się, jak wyjdą kolory, czy coś nie pęknie, czy przedmiot odzwierciedli moją wyobraźnię? Każde położenie szkliwa wywołuje przecież inne barwy, czasem gdy przed włożeniem do pieca element jest nie do końca wysuswzony, to podczas wypalania wielogodzinny trud tworzenia idzie na marne. Ale bywa tak, że to z czego nie jestem zadowolona, wywołuje zachwyt odbiorców – mówi pochodząca z Gorlic pasjonatka ceramicznych wyrobów.

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki