Logo Przewdonik Katolicki

Jan Paweł II w moim życiu

PK
Fot.

W czasie Wielkiego Jubileuszu Zbawienia, a konkretnie w dniach od 11 do 20 października 2000 r. brałam udział w pielgrzymce czytelników ,,Przewodnika Katolickiego do Włoch. Przez 10 dni dane mi było przeżywać niezapomniane chwile związane z pielgrzymowaniem do stolicy chrześcijaństwa.

Wspomina Genowefa Ryba z Krzywinia

W czasie Wielkiego Jubileuszu Zbawienia, a konkretnie w dniach od 11 do 20 października 2000 r. brałam udział w pielgrzymce czytelników ,,Przewodnika Katolickiego” do Włoch. Przez 10 dni dane mi było przeżywać niezapomniane chwile związane z pielgrzymowaniem do stolicy chrześcijaństwa.

Największe przeżycie – to papieska Eucharystia w niedzielę 15 października 2000 r. w trakcie której lejący jak z cebra deszcz doszczętnie nas wszystkich zmoczył. Przypomniałam sobie wówczas, że starotestamentowy deszcz to zwiastun obfitych Bożych łask. Na zakończenie Mszy św. Ojciec Święty Jan Paweł II pozdrawiając przybyłe pielgrzymki, wymienił nieliczne, a wśród nich pielgrzymkę czytelników ,,Przewodnika Katolickiego”. Usłyszał o nas świat…

W programie pielgrzymki nie było audiencji z Ojcem Świętym, ale ten ,,starotestamentowy deszcz” uczynił kolejny cud. Tego samego dnia otrzymałam wiadomość telefoniczną z Polski, że nazajutrz odbędzie się nadzwyczajna audiencja dla Polaków. Do auli Pawła VI przybyli rodacy uczestniczący w uroczystościach Jubileuszu Rodzin z Polski i zagranicy. Znów Jan Paweł II pozdrowił nas – czytelników ,,Przewodnika Katolickiego”. Radość moja była przeogromna – widok drogiego nam Ojca Świętego i słowa, które do nas skierował, tak  istotne, tak ważne, bo dotyczące życia, rodziny.

Dla mnie najważniejsze były słowa, które do dziś noszę głęboko w sercu: „Przy tej okazji pragnę wyrazić moje uznanie tym wszystkim, którzy włączają się w dzieło budowania kultury życia i w poczuciu wielkiej odpowiedzialności przed Bogiem, własnym sumieniem i narodem, bronią ludzkiego życia, bronią godności małżeństwa i rodziny. Im wszystkim i wam tu obecnym mówię: Nie traćcie otuchy. To jest wielkie posłannictwo, wielka misja, jaką Opatrzność wam powierzyła! Dziękuję wam z całego serca za tę postawę i za to, co czynicie. Niech nagrodą będzie dla was sam Chrystus. On powiedział do apostołów: «Już was nie nazywam sługami, ale nazwałem was przyjaciółmi, bo czynicie to, co wam przykazałem». Do was dzisiaj mówię to samo. Życzę każdej rodzinie, wszystkim rodzinom w Polsce i na świecie, aby coraz bardziej odkrywały wielkość i świętość swego powołania. Aby stały wiernie na straży pięknej miłości, oraz każdego poczętego życia. Dziękuję za wasze przywiązanie do papieża, do Kościoła i pasterzy. Niech przywiązanie to owocuje w chrześcijańskiej postawie, ukazywanej w życiu osobistym i rodzinnym”.

Po prawie 11 latach od tamtej pielgrzymki wciąż słyszę słowa, które wówczas najwyraźniej do mnie kierował ukochany Ojciec Święty Jan Paweł II: ,,Nie traćcie otuchy, czyńcie dalej to, co czynicie”.

Dzięki tym słowom nadal pełnię swą posługę w Duszpasterstwie Rodzin, przygotowując młodych ludzi do zawarcia sakramentalnego związku małżeńskiego w poczuciu wielkiej odpowiedzialności przed Bogiem, własnym sumieniem. Ze względu na pamięć o Janie Pawle II i jego autorytet bronię godności małżeństwa, rodziny i ludzkiego życia. W trakcie spotkań z narzeczonymi bardzo często korzystam z nauczania Ojca Świętego, zwłaszcza ze środowych Katechez, głoszonych do małżonków i uczących odpowiedzialności za każde poczęte życie.

2 maja 2005 r. drogi mi papież Polak odszedł do domu Ojca, ale jestem przekonana, że teraz błogosławi mi z okna w domu Ojca.

Dziękuję mojemu papieżowi za ustanowienie święta Bożego Miłosierdzia. Koronka do Bożego Miłosierdzia to moja ukochana modlitwa. Tą modlitwą ,,otulam” wiele, wiele osób, szczególnie kapłanów.

 

Wspominają Janina i Andrzej Gołębniakowie z Poznania

„Ojcze Święty, serdecznie Cię witamy na naszym Pogodnym Wieczorze... Prosimy Cię, żebyś od jednej zapałki zapalił ognisko.          
– Ja mam? O, ja na to za stary!... Będziemy próbować.”

Zapadła krótka cisza, po której ogrody w Castel Gandolfo rozbrzmiały oklaskami i radosnym śpiewem około 150-osobowej grupy uczestników pierwszej Rzymskiej Oazy Rekolekcyjnej III stopnia Ruchu Światło-Życie, która odbyła się w dniach 4–20 sierpnia 1979 r. Była to wspólna oaza dla młodzieży i rodzin, w której oboje, dzięki Bożej Opatrzności, mieliśmy szczęście i zaszczyt uczestniczyć.

„Płonie ognisko w lesie... nasz Ojciec jest wśród nas...”

„No, śpiewajcie, śpiewajcie. Tak po oazowemu!”.

Te i podobne słowa zachęty padały kilkakrotnie z ust Jana Pawła II w ciągu ponad czterech godzin tego niezwykłego, rozśpiewanego i niepowtarzalnego spotkania.

Był niedzielny, sierpniowy wieczór pierwszego roku pontyfikatu. Ojciec Święty miał jeszcze żywo w pamięci swoje liczne spotkania z ukochaną młodzieżą. Jeszcze rok wcześniej odwiedzał wspólnoty oazowe w kraju. Dlatego przypomniał o tym w homilii wygłoszonej do nas podczas Eucharystii odprawionej w tych samych ogrodach, około 10 godzin wcześniej. O Jego tęsknocie do tych spotkań świadczyły słowa:      
„Mało by było powiedzieć, że wyrażam moją radość z tego spotkania. Jestem głęboko wzruszony. Jestem wzruszony waszą obecnością i tym wszystkim, co za tą waszą obecnością się kryje. Kryje się tajemnica Bożych wyroków, tajemnica Bożej Opatrzności. Inaczej nie możemy sobie tłumaczyć tego dziwnego spotkania. Nie możemy sobie tłumaczyć tego, że w ogrodach Castel Gandolfo, gdzie w czasie wakacji od wieków przebywali papieże, ten papież spotyka się z wami i przemawia do was ojczystym, polskim językiem.

A jest to ten sam człowiek, który jeszcze rok temu o tym samym czasie odwiedzał liczne wspólnoty oazowe, wspólnoty środowisk Światło-Życie: przede wszystkim na terenie archidiecezji krakowskiej, ale i poza jej terenem, najchętniej się z wami spotykał. Jest to ten sam człowiek, który ma w sercu i w oczach wasz program, który wciąż jeszcze słyszy wewnętrznym słuchem te wasze oazowe śpiewania, w których wyraża się nowe tchnienie samego Ducha: wyraża się w naszej mowie i wyraża się w melodii. Wówczas, kiedy tchnie Duch, muszą bowiem mówić i język, słowo i melodia”.

Tak blisko Ojca Świętego byliśmy ponownie pięć dni później, w czasie tak zwanego Dnia Wspólnoty, przeżywanego tradycyjnie w 13. dniu rekolekcji oazowych. Tym razem, na zaproszenie Ojca Świętego, w ogrodach Castel Gandolfo i przy współudziale przedstawicieli włoskich ruchów Focolari, Comunione e Liberazione, Movimento Oasi oraz grupy młodzieży ze Słowacji.

Dzień Wspólnoty trwał w radości i śpiewie, a wieczorem, po tak zwanej Godzinie Jedności i Godzinie Świadectwa, każdy z uczestników oazy otrzymał w upominku od Ojca Świętego małą białą świecę z herbem papieskim, miniaturkę paschału, który zapalił Ojciec Święty.

„Chciałbym, abyście w symbolu tej świecy zanieśli Chrystusa do waszych wspólnot i do całej naszej Ojczyzny. To światło świeci już na naszej ziemi od tysiąca z górą lat. Trzeba, aby dzisiaj świeciło nowym blaskiem, który się zapala w waszych wspólnotach, waszych rekolekcjach, waszych oazach i na pewno w szczególny sposób w rzymskiej oazie, która jest bez precedensu w dziejach Ruchu Światło-Życie na naszej ziemi polskiej, ale ufam, że będzie precedensem”.

Każdy z nas, zbliżając się do paschału, zapalał od niego swoją świecę, a następnie podchodził do Ojca Świętego i mówił mu to, co czuł w swoim sercu, a także składał obietnicę. Obiecaliśmy wówczas Ojcu Świętemu, że zaniesiemy to światło do naszych braci i sióstr, że na miarę swoich możliwości włączymy się w dzieło odnowy Kościoła swiętego w naszej ojczyźnie. Kilka słów. Na więcej nie pozwalało wielkie wzruszenie ściskające gardło.     
Ale uścisk dłoni Ojca i jego ciepły, pełen ojcowskiej miłości głos pozostaną na zawsze w naszej pamięci. I ta promieniująca od niego moc Ducha Świętego!

To były wspaniałe, niezapomniane chwile. Dzięki setkom zdjęć i nagraniom audio, co jakiś czas odświeżamy je sobie, wywołując wzruszenia i wdzięczność Panu Bogu.        
A obietnica? Tak jak umiemy i możemy, wdrażamy ją w życie. Nigdy o niej nie zapomnimy.

 

Wspomina Eleonora Wypich z Wenecji  

16 października 1978 r. zadzwonił telefon. To Basia, moja przyjaciółka. „Słyszałaś? Mamy papieża Polaka!”. Zabrakło mi tchu.

– Kardynał Stefan Wyszyński? – wyszeptałam.

– Nie. Kardynał Karol Wojtyła z Krakowa.

Osłupiałam. Kiedyś wprawdzie czytałam o Pomazańcu z Krakowa. Natychmiast powtórzyłam radosną wieść sąsiadce. Rozpłakała się i powiedziała, że zna go osobiście, uczył ją religii w Niegowici. Przez łzy snuła opowieść o szlachetnym, wrażliwym na ludzką biedę, młodym wikarym.

Cóż się wtedy działo w naszych sercach, rodzinach, parafiach. Trudno opisać to ogromne poruszenie, wdzięczność Bogu, łzy radości i nadzieję… To były piękne dni!

Na początku swojego pontyfikatu Jan Paweł II wołał na cały świat: „Nie bójcie się otworzyć drzwi Chrystusowi!”. Ta z mocą głoszona nauka Piotra naszych czasów dodawała sił, pozwalała przetrwać ból i przykre doświadczenia, jakich nie szczędziło życie.

Zbliżała się pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Ojczyzny. 3 czerwca 1979 r. ze wzruszeniem i wielką radością oczekiwaliśmy na przyjazd Ojca Świętego do Gniezna. To wspaniałe spotkanie na zawsze pozostanie w mojej pamięci.

Gniezno, tłumy na ulicach i przed katedrą. W pobliżu papieża Polaka czuło się powiew wolności. Panująca tam atmosfera wzajemnej miłości, życzliwości to jakby inny wolny świat. Odważne, pełne dobroci, mądre, kochane słowa Wielkiego Gościa dawały przedsmak raju. „Panie, dobrze nam tu być” – modliłam się, dziękując Panu Bogu za to niezwykłe spotkanie.

W czerwcu 1983 r. pojechałam na Jasną Górę, by kolejny raz spotkać się z naszym ukochanym Ojcem Świętym, wsłuchać się w jego naukę. Przed obliczem Jasnogórskiej Pani pragnęłam podziękować Panu Bogu za swoją rodzinę i wypraszać potrzebne łaski.

Radość spotkania mąciły smutne realia stanu wojennego, uzbrojeni żołnierze. Na rynku okratowane wozy bojowe. Plac Najświętszej Marii Panny otoczony łańcuchami i kordonem uzbrojonych zomowców. W takiej scenerii witamy umiłowanego Ojca Świętego. „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie!” Na twarzy Ojca Świętego dostrzegam ból i zatroskanie. Jego odważne, krzepiące, pełne miłości słowa pozwalają na chwilę zapomnieć, na jakim świecie żyjemy. A kiedy podczas Najświętszej Ofiary staje wśród nas żywy Chrystus Pan, znikają wszystkie troski. Jest mi tak dobrze, jakby niebo pochyliło się ku ziemi. Chciałoby się tak trwać w błogim uciszeniu, uwielbieniu i dziękczynieniu na wieki.

Cały pontyfikat Jana Pawła II był dla mnie i naszej rodziny jasną gwiazdą przewodnią, niestrudzenie wskazującą drogę do domu Ojca. Śledziliśmy pielgrzymowanie papieża. Chłonęliśmy jego nauczanie. Gdy odchodził, żegnaliśmy się jak z kimś najdroższym. Przeżyliśmy smutek i żałobę. Został na zawsze w naszych sercach i wdzięcznej pamięci. Modliliśmy się za niego, a teraz już do niego. Jego wstawiennictwu zawierzamy wszelkie trudne sprawy. Ojcze Święty Janie Pawle II módl się za nami.

 

 

Wspominają Lidia i Andrzej Dubasowie z Poznania

Ośmielamy się podzielić z Państwem zaobserwowanym w rodzinie przykładem olbrzymiego duchowego wpływu, jaki wywarła świętość Jana Pawła II nie tylko na współczesnych mu ludzi dorosłych i młodzież, ale również na dzieci dorastające w okresie urzeczywistniania się jego świętości. Wielką radość sprawił nam jeden z naszych wnuków Filipek. Mając zaledwie osiem lat, znalazł w Janie Pawle II orędownika, za którego przyczyną modlił się i któremu powierzał swoje problemy i prośby. Swoimi chłopięcymi słowami napisał poniższy

wiersz-modlitwę:

 

Janie Pawle, Papieżu mój.

Mów zawsze, gdy grzeszę – stój.

Módl się za mną, bo ja wierny

Ale niegrzeczny, lecz miłosierny.

Kocham Boga i w niego wierzę!

Zmiłuj się nad tym, co powie: nie wierzę.

Pomóż mi w niegrzeszeniu,

Na przykład –

Żebym pomagał bliźniemu.

Amen

 

Filipek jest już dzisiaj dorosłym Filipem, który w ubiegłym roku zdał maturę i chce studiować medycynę. Obecnie jest wolontariuszem w jednym z poznańskich hospicjów i całym sercem pomaga przebywającym tam chorym.

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki