Logo Przewdonik Katolicki

Dramat Judasza

Paweł Janicki
Fot.

Wszyscy znamy Judasza. Jego postać wywołuje instynktowną reakcję odrazy i potępienia. Pocałunek Judasza jest symbolem zdrady, judaszowe srebrniki haniebnie zarobionej zapłaty. Rodzi się pytanie: co skłoniło Judasza do zdrady Mistrza?

Wszyscy znamy Judasza. Jego postać wywołuje instynktowną reakcję odrazy i potępienia. Pocałunek Judasza jest symbolem zdrady, judaszowe srebrniki – haniebnie zarobionej zapłaty. Rodzi się pytanie: co skłoniło Judasza do zdrady Mistrza?

Próbując udzielić odpowiedzi na to pytanie, należy zwrócić szczególną uwagę na zdanie z Ewangelii św. Łukasza: „Wtedy szatan wszedł w Judasza, zwanego Iskariotą, który był jednym z Dwunastu” (22, 3). Jednak aby mogło nastąpić opętanie, trzeba wewnętrznie utracić wiarę. Co chciał osiągnąć szatan? Czy był zainteresowany śmiercią Zbawiciela? Przecież na pustyni czynił wszystko, by Pan Jezus mógł długo i spokojnie żyć. Paradoksalnie opętanie Judasza jest właśnie jedną z takich prób. Dlaczego? Zastanówmy się nad sytuacją polityczną Izraela. Naród zniewolony przez Rzymian chciał odzyskać niepodległość. Radykalne na tym polu było stronnictwo zelotów (Barabasz), opowiadające się za wywołaniem ogólnonarodowego powstania – bez względu na ofiary i koszty. Judasz prawdopodobnie sympatyzował z zelotami, widząc  na czele powstania właśnie Jezusa. Był świadkiem Jego cudów. Z pewnością najsilniejsze wrażenie wywarło na nim  wskrzeszenie Łazarza. Mając Jezusa po swojej stronie, można było mieć niepokonaną armię. Judasz oczekiwał więc, że jego Mistrz zdejmie z Izraela jarzmo niewoli rzymskiej. Jednak Jezus nie chciał rozlewu krwi. Nakazywał wybaczać nawet wrogowi. Judasz stracił więc wiarę w to, że Nauczyciel z Nazaretu zostanie przywódcą powstania. I to wykorzystał szatan, podsuwając Iskariocie myśl postawienia Jezusa przed faktem dokonanym. Chodziło o to, by trafił przed sąd i uświadomił sobie, że oto waży się Jego życie. Mając świadomość bliskiej śmierci może wreszcie opowie się po stronie powstańców? Tymczasem Jezus pokornie przyjmuje wyrok najpierw Sanhedrynu, a następnie Piłata. Godzi się na śmierć. Dopiero wówczas do Judasza dociera, że jego wysiłki były daremne, że sprawy ułożyły się nie po jego myśli. Przychodzi opamiętanie wyrażone w zdaniu: „Zgrzeszyłem, wydawszy krew niewinną” (Mt 27, 4). Autentycznie żałuje – nawet oddaje arcykapłanom otrzymane od nich pieniądze. Motorem jego działania nie była chęć zysku! Kwota 30 srebrników to nie był majątek; mniej więcej tyle kosztował niewolnik, tyle wynosiła czteromiesięczna pensja niewykwalifikowanego robotnika. Żal Judasza jest autentyczny – ale właśnie tu rozpoczyna się jego dramat. Bowiem w przeciwieństwie do Piotra, który zapierając się znajomości z Jezusem także osiągnął dno, Judasz nie wierzy w możliwość wybaczenia ze strony Nauczyciela, jak i Maryi oraz pozostałych uczniów. Utrata wiary, żal przeradza się w rozpacz. Konsekwencją jest samounicestwienie. „Rzuciwszy srebrniki ku przybytkowi, oddalił się, potem poszedł i powiesił się” (Mt 27, 5). Nie do nas należy ocena jego czynu, lecz do Boga miłosiernego i sprawiedliwego. Nie Bóg kierował postępowaniem Judasza, lecz w swym tajemniczym planie zbawienia potraktował jego niewybaczalny czyn jako okazję do całkowitego daru z Syna za odkupienie świata – nauczał papież Benedykt XVI (audiencja generalna 18 października 2006 r.).

Bóg szanuje naszą wolność, a zarazem oczekuje gotowości człowieka do skruchy i nawrócenia. Jezus do końca nazywa Judasza swoim przyjacielem. Judasza nikt do zdrady nie zmuszał. Zrobił to, co uważał za słuszne. Jednak bez tej zdrady nie mogłyby się spełnić zapowiedzi proroków. Motywacja działania Iskarioty pozostaje nieprzeniknioną tajemnicą.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki