Ministrowie Jezusa

Bycie ministrantem to trochę też jak bycie ministrem. Ministrem samego Jezusa. Powinno się Go godnie reprezentować, starać się by swoim życiem dawać dobre świadectwo jak ważny jest w naszym życiu.
Czyta się kilka minut

Słowo ministrant pochodzi z łac. ministro, -are; -avi; -atum co oznacza służyć, posługiwać, pomagać. Ministranci to zatem ninistrowie samego Jezusa.

Liczby a rzeczywistość

W parafii Miłosierdzia Bożego w Krakowie Prokocimiu posługujących przy ołtarzu jest w sumie 65, w 14 tys. parafii św. Jana Chrzciciela w Krakowie jest 18 lektorów, 25 ministrantów i aż 14 kandydatów. W Raciborowicach posługuje 12 ministrantów, a 2 przygotowuje się do posługi. W parafii św. Barat Alberta w Myślenicach posługuje 50 ministrantów, a kolejnych 10 rozpoczyna swoją przygodę przy ołtarzu. W archidiecezji pobłogosławiono w tym roku 900 lektorów. Posługa ministranta wymaga hartu ducha i samodyscypliny, dlatego nie każdy się do niej nadaje, ale mamy wielu wspaniałych młodych ludzi posługujących przy ołtarzu, choć nie jest ich ponad miarę potrzeb.

Wyzwanie codzienności

Smutna jest Msza św., na której nie ma ministrantów. Pomocnicy kapłana podają ampułki, używają gongu i dzwonków, czytają Pismo Święte. Są najbliżej ołtarza – to wielkie wyzwanie, które zobowiązuje do godnego zachowania, skupienia. To także jeszcze większe wyzwanie w życiu codziennym. Zaangażowane uczestnictwo w życiu Kościoła to z pewnością większe ryzyko bycia „wytykanym”, gdy zdarzają się choćby drobne przewinienia w szkole. Samemu nieraz zdarzyło mi się usłyszeć słowa „no ministrantowi to nie wypada”. Z drugiej strony bycie ministrantem czy lektorem to także odwaga: „on się nie napije, bo jest ministrantem”, a ci bardziej złośliwi powiedzą nieraz (sam słyszałem): „on pije tylko wino mszalne”. Być w służbie liturgicznym znaczy w moim odczuciu – być odważnym i stawiać sobie wysokie wymagania.

Trudności i motywacja

Myśląc o ministrantach, rozmawiając z kapłanami, postawiłem tezę, że obecnie jest ich znacznie mniej niż jeszcze kilka lat temu. Nie ma łatwo dostępnych danych, które mogłyby ją rzetelnie zweryfikować. Łatwo mówić o niżu demograficznym, ale to wytłumaczenie zbyt proste. Aktywność kapłanów w przekonywaniu młodych do podjęcia posługi jest nieoceniona. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że to nie jedyny wskaźnik, którym należy się kierować przy ocenie problemu. Ks. Krzysztof Karnas z parafii w Raciborowicach zwraca uwagę na dwie rzeczy. Pierwsza to fakt, że na wsiach dzieci mają do kościoła kilka kilometrów. Zdarza się, że gdy dziecko jest chętne do posługi to musi się w nią także zaangażować rodzic, który dowozi dziecko na Msze św. i spotkania. Wiele dzieci zaangażowanych w liczne zajęcia odbywa je po lekcjach w szkołach. Może zatem ktoś wpadnie na pomysł, aby niektóre spotkania, czy też samo przygotowanie do posługi, odbywały się właśnie tam? Po drugie, kiedyś zdecydowanie więcej wśród ministrantów było rodzeństw. Starszy brat brał odpowiedzialność za młodsze rodzeństwo. – W mojej parafii spośród dwunastu ministrantów aż sześciu jest rodzeństwem – mówi wikary z Raciborowic. Czy jednak łatwiej być ministrantem na osiedlu wielkiego miasta? Na pewno problemem przestają być odległości, jednak gama różnorodnych zajęć pozalekcyjnych o wiele większa. Kluczem jest znalezienie motywacji niezależnie od miejsca.

Ważny ten „dodatek”

Wielu kapłanów pracujących z ministrantami zwraca uwagę na to, żeby oprócz służby przy ołtarzu był pewien „dodatek”. Oczywiście trzeba zadbać, aby dodatek nie stał się ważniejszy niż główna treść. Co nim może być? Ks. Łukasz Ślusarczyk z parafii św. Brata Alberta na os. Dywizjonu 303 w Krakowie organizuje dla ministrantów zajęcia z piłki nożnej, chodzi z nimi na mecze, a w marcu zaprosił do auli parafialnej piłkarzy Wisły Kraków. Inni księża czynią podobnie, a atrakcyjność bycia ministrantem podkreślają organizacją ciekawych wycieczek, wyjściami do kina itp. Jaki jest sposób na to, żeby ministrantów nigdy nie brakło przy ołtarzu? – W tym wszystkim najważniejszym jest słowo „troska”, która obejmuje dbałość o formację, dobre przygotowanie posługujących do wykonywania swoich funkcji i posług podczas liturgii oraz organizowanie wydarzeń dla twórczego spełnienia wolnego czasu w duchu nowej kultury – mówi ks. Mariusz Susek, moderator diecezjalny Służby Liturgicznej i Ruchu Światło-Życie.

„Rozwesela młodość mają”

Każdy ministrant odmawia przed Eucharystią w zakrystii modlitwę, w której mówi m. in.: „Oto za chwilę przystąpię do ołtarza Bożego, do Boga, który rozwesela młodość moją”. Bycie ministrantem to służba, dzięki której w Mszy św. uczestniczy się co najmniej dwa razy w tygodniu. Prawdziwie przeżywana Eucharystia powoduje, że serce jest czyste, a obecność Chrystusa w sercu emanuje na codzienność. – Przeszedłem wszystkie etapy formacji ministranckiej i lektorskiej. Jestem animatorem liturgicznym od 2000 r. Nadal staję przy ołtarzu. Służba Bogu pozwala mi odnaleźć siebie. Dzięki niej czuję, że jestem człowiekiem w pełni wartościowym. W tej formie pobożności odnalazłem Boga i swoje miejsce w relacji z nim. Służba ukształtowała mój świat wartości i pomaga mi w podejmowaniu wielu decyzji. Mam 30 lat i nadal nie wyobrażam sobie, żeby zrezygnować, choć wiem, że to zaangażowanie może być czasem mniejsze z różnych powodów. Takie dziecięce podejście do bycia ministrantem przerodziło się z czasem w bardziej dojrzałe – opowiada Marcin Skrzypek, który posługę przy ołtarzu rozpoczął w 1993 r.

Ministrancki zastęp

Ilu ministrantów jest w naszej archidiecezji? – Jest to trudne do oszacowania i nie dysponujemy bieżącymi danymi w duszpasterstwie. Co kilka lat zbierane są ankiety, w których księża wykazują liczbą osób ze służby liturgicznej w parafiach. Kilka lat temu z ankiet wynikło, że jest 14 tys. osób zaangażowanych w Liturgiczną Służbę Ołtarza – mówi ks. Mariusz Susek.  Ilu jest ich obecnie? Może mniej ale z dużą pewnością można stwierdzić, że to kilkutysięczna rzesza młodych. Duszpasterstwo stara się dbać o formację ministrantów i lektorów. Kapłanom opiekującym się ministrantami i lektorami w parafiach proponowane są wznowione i uzupełnione podręczniki, które mogą i powinny służyć młodym. – Ważne aby w parafiach prowadzić rzetelną formację i prowadzić ją w atrakcyjnej dla młodych formie. Posługa przy ołtarzu jest tak samo ważna jak formacja. muszą być one komplementarne! – podkreśla ks. Susek. Taka formacja rzeczywiście skutkuje. Kapłani zmieniają parafie, ale z radością obserwują byłych podopiecznych, którzy od lat trwają przy ołtarzu, z ministrantów stają się lektorami, podejmują kursy, jeżdżą na rekolekcje.

Pilnować formacji

Formacja ministrancka rozpoczyna się już w momencie gdy młodzi chłopcy, zazwyczaj ci którzy przystąpili już do Pierwszej Komunii Świętej, stają się kandydatami. Kurs wprowadzający w posługę ministranta organizują duszpasterze w parafiach. Bardzo wiele od nich zależy – to oni muszą szukać sposobów by zmotywować chłopców do tego by kiedyś zakładali komże i stawali przy ołtarzu. Łatwiej jest, gdy kapłan pracuje w szkole i ma kontakt z dziećmi. Po przyjęciu do grona ministrantów powinna trwać formacja. W niektórych parafiach w prowadzeniu grup formacyjnych kolejnych stopni – ministranta choralisty, światła,  krzyża, księgi pomagają animatorzy. Ks. Krzysztof Karnas, który pracował wcześniej z ministrantami w Libiążu, na Klinach Borkowskich czy w parafii św. Józefa w Krakowie Podgórzu podkreśla, że jeśli właściwie podejdzie się do tej formacji, to w chłopcach jest naturalna chęć zdrowej rywalizacji i zdobywania, przechodzenia do kolejnych stopni ministranta.

Wzór dla ministrantów

Po kilkuletniej formacji ministranckiej odbywa się kurs lektorski. Jest on organizowany na szczeblu dekanalnym. Kim jest lektor albo kim jeszcze być powinien? Świetnie odpowiada na to pytanie Paweł Mirowski, lektor z parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy na os. Bohaterów Września w Krakowie, gdzie posługuje 23 lektorów. – Lektorzy starają się być wzorem dla ministrantów. Jako starsi koledzy służą im radą i wsparciem. Dają młodszym kolegom świadectwo, jak istotna jest dla nich żywa wiara. Lektorzy widoczni są nie tylko przy ołtarzu, lecz służą także swoją obecnością i pomocą w codziennych i niecodziennych sprawach parafii.

 Prawie 900 nowych lektorów

Raz do roku nowi lektorzy błogosławieni są do posługi w katedrze na Wawelu, a także w kilku innych miejscach diecezji. W tym roku posługę Ministranta Słowa Bożego w całej archidiecezji podjęło blisko 900 osób. Formą doskonalenia i dalszej formacji jest możliwość uczestnictwa w szkole ceremoniarza, którą organizuje duszpasterstwo Służby Liturgicznej już od ośmiu lat. Jeszcze dłuższa jest historia przygotowania do posługi jako animator liturgiczny. Każdego roku do posługi ceremoniarza przygotowuje się ok 50 osób, a animatora liturgicznego ok. 30 osób.

Mówi się, że jakie są nasze domy, tacy będą nasi kapłani. Podobnie można powiedzieć o ministrantach. Dołóżmy starań, by nie zabrakło „rycerzy ołtarza”.


Stopnie ministranta

Aspirant i kandydat

Choralista

Ministrant Światła

Ministrant Krzyża

Ministrant Księgi

Ministrant Ołtarza

Ministrant Kadzidła

Ministrant Wody

Ministrant mitry i pastorału

Lektor

Ceremoniarz

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 49/2013