Odzyskać niedzielę

Temat jest znany, bo niejednokrotnie był już podejmowany. W podobnej sprawie udało się ze świętem Trzech Króli. Być może uda się i teraz, choć jak zawsze w niektórych środowiskach niepotrzebnie wywołuje on negatywne emocje. Sygnał do zmian daje Kraków.
Czyta się kilka minut

Tuż przed wakacjami grupa krakowskich radnych zgłosiła projekt uchwały skracającej czas pracy w Wigilię i w Wielki Piątek (przede wszystkim w sklepach wielkopowierzchniowych). Do projektu po wakacjach wniesiono poprawki, które uwzględniają także skrócenie czasu pracy w każdą niedzielę. Wyjątkiem co do proponowanych zmian mają być apteki, stacje benzynowe, restauracje i hotelowe sklepiki. Wkrótce w Krakowie ruszają konsultacje społeczne w tej sprawie.

Nie przehandluj… nie tylko gwiazdki

NSZZ „Solidarność” od kilku lat prowadzi akcję „Nie przehandluj gwiazdki”. Efekty już widać. Argumenty trafiły do sieci wielkich sklepów. Podczas gdy jeszcze 5–6 lat temu hipermarkety otwarte były nawet do godz. 18.00, teraz tylko niektóre wychodzą przed szereg i powodują, że zamiast przygotowywać wieczerzę wigilijną, niektórzy muszą pracować do 16.00. W wigilię 2012 r. do godz. 14.00 były czynne sklepy sieci: Biedronka, Lidl, Netto, Makro, Kaufland i Praktiker, o 15.00 zamknięto Carrefour, Real i Tesco. Apele związkowców miały sens, a argument o tym, że i tak popołudniami ludzie rzadko odwiedzają sklepy, trafił do większości handlowców. Niestety,  nie do wszystkich.

Znaleźć złoty środek

W Krakowie narodził się pomysł, aby proceduralnie skrócić czas pracy w Wigilię i Wielki Piątek. Inicjatywę taką wysunął Tomasz Urynowicz, radny PO, ale należy podkreślić że projekt jest ponadpartyjny, bo w jego wdrażanie zaangażowali się przedstawiciele wszystkich stron w krakowskiej Radzie Miasta. Jeden z krakowskich radnych, Stanisław Rachwał (PiS), wniósł poprawkę i zaproponował, aby praca do godz. 12.00 oprócz tych dwóch dni dotyczyła także każdej niedzieli. Ta poprawka nieco podzieliła krakowskich radnych.

Główny inicjator podkreśla w rozmowie ze mną, że nie chodzi mu o wprowadzenie całkowitego zakazu handlu. Zdaje sobie on sprawę, że trzeba znaleźć tzw. złoty środek między trzema grupami – pracodawcami, pracownikami i konsumentami oraz że konieczna jest rzetelna dyskusja uwzględniająca argumenty każdej ze stron.

Pracownik a rodzina

Jak to się dzieje, że Rada Miasta może decydować o skróceniu handlu w dane dni? Sądy administracyjne zgodnie orzekają, że określanie dni i godzin otwarcia sklepów jest zadaniem własnym gmin. Zatem inicjatywa krakowskich radnych ma swoje umocowanie prawne. W uzasadnieniu grupy radnych przeczytać możemy, że „należy podkreślić, iż ograniczenie handlu we wskazane dni ma na celu umożliwienie pracownikom handlu przeżycie doniosłości tych świąt w pełni, zarówno wymiarze religijnym, duchowym, jak i rodzinnym, co ma swoje głębokie zakorzenienie w tradycji kształtującej tożsamość kulturową naszego społeczeństwa” – czytamy. Jak jeszcze argumentują uchwałę radni? Zwracają uwagę na fakt, że aż 70 proc. zatrudnionych w handlu to kobiety, na których spoczywa przygotowanie domów i rodzin do obchodzenia świąt. Co istotne, na pracownikach po zamknięciu sklepów ciąży również obowiązek zdania kasy, posprzątania sklepu. W rzeczywistości jeśli sklep jest zamykany o 16.00, nie oznacza to wcale, iż godzinę później pracownik jest już w domu.

Chronić przed „kulturą zarobku”

W uzasadnieniu przytaczane są także słowa abp. Józefa Michalika, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, który akcję związkowców z NSZZ „Solidarność” określił jako „ochronę dnia wigilijnego przed naciskiem kultury zarobku, co w efekcie bardzo rozbija rodzinę, mającą prawo do wspólnego przeżywania świąt i przygotowań do tych wydarzeń”. Oczywiście, jak w każdej tego typu inicjatywie, po drugiej stronie stają oponenci. Prezentują statystyki, obliczenia, straszą zwolnieniami, które niejako mają się posypać w związku z przeforsowaniem zmian. – Czy jeśli ktoś nie kupi mydła albo spodni w niedzielę, to oznacza, że nie kupi ich wcale? Moim zdaniem popyt wewnętrzny nie spadnie – przekonuje Urynowicz. Inna sprawa, że każdy może nabyć zdolność organizacyjną polegająca na tym, żeby nie odkładać zakupów na ostatnią chwilę.

Będą rozmawiać

Ponieważ inicjatorzy pomysłu rozumieją złożoność sprawy, o którą walczą, zaproponowali konsultacje społeczne. Są one wskazane, bo głosy ekspertów gospodarczych – i nie tylko ich – bardzo rozmywają się z tym, co myślą o zmianach zwykli mieszkańcy. Pokazały to sondy przeprowadzone w mediach niezbyt przychylnych pomysłowi. Grupa radnych zaprasza do rozmów, a zarazem dziwi się tym, którzy obawiają się konsultacji. – Dziwię się orędownikom „wolności gospodarczej” i tym, którzy tak głośno mówią o „obywatelskości”, że boją się konsultacji społecznych, czyli zapytania krakowian, co sądzą o tym problemie – podkreśla Urynowicz. Wkrótce głos będą mieli w tej sprawie mieszkańcy Krakowa. Konsultacje potrwają 30 dni. Można się będzie wypowiedzieć w formie pisemnej lub elektronicznej. Uchwała dotycząca dni i godzin funkcjonowania placówek handlu detalicznego ma być także przekazana do konsultacji m.in.: związkom zawodowym, samorządom zrzeszającym pracodawców, rzecznikowi praw konsumentów w Krakowie, archidiecezji krakowskiej, innym związkom wyznaniowym, radom i zarządom dzielnic, wojewodzie, marszałkowi i ministrowi pracy.


Zamienić kontrowersje na normę

Z radnym Adamem Migdałem, przewodniczącym Klubu Radnych Przyjazny Kraków, Rycerzem Kolumba, a zarazem ojcem pięciorga dzieci rozmawia Paweł Piwowarczyk.

Dlaczego Pana zdaniem powinniśmy ograniczać handel w Wigilię i Wielki Piątek oraz w niedzielę?

– Uważam, że handel w niedzielę jest zupełnie niepotrzebny. W latach 80. i później bywałem w Austrii. Jakież było moje zdziwienie, że w kraju kapitalistycznym handel kończy się w sobotę o 18.00, a zaczyna się wraz z nowym tygodniem od poniedziałku o 5.00. I oni tam dalej trwają w tym przekonaniu. Tak się zapewne kiedyś stanie i u nas – normą będzie to, co dzisiaj budzi tyle kontrowersji. Taka zmiana powinna zostać uregulowana na terenie całego kraju. Obecne działania mają przede wszystkim wymiar poddania tej kwestii pod osąd społeczny, zapytania różnych środowisk, co o tym sądzą. Czy pora na zmiany?

Jak więc powinna wyglądać niedziela w naszych domach?

– Przede wszystkim jest to dzień wolny od pracy. Dzień, w którym najważniejszym stałym punktem jest Msza św. Dla mnie najlepszą porą pójścia do kościoła są godziny ranne. Potem można już spokojnie planować dzień. Kiedy dzieci były mniejsze, był to dzień wyjazdu za miasto, często do rodziny lub w góry albo na spacer. Okazało się, że samo przejście z kopca Kościuszki poprzez Las Wolski pod kopiec Piłsudskiego to wyprawa na kilka godzin. Takie wyprawy siedmioosobowej rodziny zostają w sercu na lata.

Niektórzy już grzmią, że pomysł zakazu niedzielnego handlu to zamach na budżet państwa.

– Myślę, że zmniejszone obroty i mniej osób w pracy to zwykły straszak na decydentów. Każdy ma określone plany zakupowe i potrzeby, i czy wyda pieniądze w sześć dni, czy w siedem, to nic nie zmienia. Prawda jest taka, że konsument wyda tylko tyle, ile ma. A czas wolny w niedzielę wpłynie pozytywnie na zmianę nawyków dotyczących spędzania wolnego czasu, choć to wyłącznie prywatna sprawa każdego. Ale niekoniecznie będzie trzeba planować ten dzień z alternatywą spacerową po galerii handlowej.

Na razie realną szansę na zmiany w tym kierunku mają mieszkańcy Krakowa.

– Tak. Dlatego też powinni uczestniczyć w prowadzonych właśnie na ten temat konsultacjach społecznych. Myślę, że pomysłodawcom chodziło o to, aby przeprowadzić taki sondaż i pokazać, co społeczeństwo o takich zmianach sądzi już dziś. Pokazać drogę tym, którzy takie regulacje mogą wprowadzić na terenie całego kraju. Konsultacje to narzędzie demokratyczne i należy z niego korzystać. 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 40/2013