Nasza Mama Niebieska

Świętą Joannę Berettę Mollę z Najświętszą Maryją Panną łączyła wyjątkowa więź od dzieciństwa. Ale jej wielką orędowniczką i prawdziwą towarzyszką życia Maryja stała się zwłaszcza po śmierci rodziców. Joanna miała wtedy 20 lat.
Czyta się kilka minut

  
Gianna traktowała Maryję jak przyjaciółkę, z którą nie jest się od czasu do czasu, tylko stale. Jej sposób zachowania, mówienia o Maryi, noszenie medalika czy bransoletki, do której przyczepiony był znak Maryi, pokazuje, że Joanna była w Niej zakochana. I najprawdopodobniej z tej miłości wynikał fakt, że wszędzie, gdzie Joanna się udawała, szukała miejsca dedykowanego Maryi. Jakie to były miejsca? Żeby je poznać, wyruszmy razem z Joanną na pielgrzymkę śladami jej ulubionych sanktuariów maryjnych. Odwiedźmy zarówno te, w których Joanna bywała już jako nastoletnia dziewczyna, mieszkając w Genui, jak i te, które nawiedzała w trakcie wypraw turystycznych.
 
Bez pomocy Maryi…

– Codziennie rano – wspomina jej siostra Wirginia – chodziłyśmy wraz z Joanną do sanktuarium Matki Bożej Wniebowziętej w Magenta, gdzie mieszkałyśmy. Szłyśmy tam na godz. 7.00, na krótką medytację i Różaniec, a następnie o godz. 7.30 uczestniczyłyśmy we Mszy św., przyjmując Komunię św. Joanna zwracała się do Maryi w każdej potrzebie. Obydwie bardzo kochałyśmy naszą Najświętszą Panią. Dla Joanny, jak również dla mnie, myślenie o Maryi miało charakter myślenia o mamie, która jest w niebie i która nas stamtąd ochrania.

Ten rodzaj pobożności rozwinął się w nas zwłaszcza wtedy, kiedy nasi rodzice umarli. Wówczas Maryja stała się nam jeszcze bliższa, jako nasza Mama Niebieska. W ten oto sposób miałyśmy dwie mamy, do których zwracałyśmy się na przemian, Maryję i naszą mamę ziemską. Obydwie nazywałyśmy „mamusiami”. Pamiętam, że Joanna miała wyjątkową zażyłość z Maryją i często powtarzała piękny akt strzelisty: Matko moja, Ty moja ufności! Ponadto, co należy wyraźnie podkreślić, w pobożności Joanny oprócz czasu na poranną Mszę św., modlitwę, Komunię św., przynajmniej dziesięciominutową medytację i adorację Pana Jezusa był czas także na odmawianie Różańca św., bo jak uważała, bez pomocy Maryi nie dojdzie się do raju. Są to jej osobiste słowa zapisane w dzienniczku duchowym. Według Joanny kochać Maryję to przeżywać czułe zaufanie w każdej potrzebie. „Maryja to nasza mamusia i jako mama nie może przecież odrzucić naszych próśb”, mawiała Joanna. W ten sposób także sugerowała pobożność maryjną swoim rówieśniczkom z Akcji Katolickiej i podopiecznym z najmłodszej grupy. Mówiła również do swoich koleżanek, które podobnie jako ona zajmowały się formacją dziewcząt: „Kochajcie wasze dziewczynki, wasze podopieczne, dostrzegajcie w nich Dzieciątko Jezus i często się za nie módlcie. Każdego dnia oddawajcie je pod opiekę Najświętszej Maryi Panny”.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 18/2013