W piwnicach Zamku Królewskiego w Warszawie otwarta została nowa wystawa dokumentująca dzieje Zamku. Skupia się przede wszystkim na wojennych zniszczeniach i przypomnieniu okoliczności podjęcia decyzji o odbudowie.
W piwnicach Zamku Królewskiego w Warszawie otwarta została nowa wystawa dokumentująca dzieje Zamku. Skupia się przede wszystkim na wojennych zniszczeniach i przypomnieniu okoliczności podjęcia decyzji o odbudowie.
Młodszemu pokoleniu na pewno trudno sobie wyobrazić, że do 1971 r. Plac Zamkowy był pusty. Musiało minąć jeszcze 10 lat, żeby pierwsi zwiedzający zobaczyli wnętrza Zamku Królewskiego. Zamek, jako symbol suwerenności państwa polskiego, był celem ataków samolotów niemieckich od września 1939 r. Dzieła dokończyli niemieccy żołnierze w 1944 r. Nie miał ochoty na odbudowę Władysław Gomułka, z tych samych zresztą powodów. Do tego dochodziły spory konserwatorów i architektów na temat całkowitej rekonstrukcji. No i ideologiczne zawirowania. Ta interesująca historia znalazła wreszcie swoje miejsce – nowa stała ekspozycja „Zniszczenie i odbudowa Zamku Królewskiego w Warszawie” została otwarta 28 grudnia 2011 r. Nowoczesna i multimedialna wystawa jest zlokalizowana w średniowiecznych piwnicach, najstarszym zachowanym miejscu Zamku.
Wojenne straty
Pomimo znacznych zniszczeń stolicy aż do 17 września 1939 r. Stare Miasto i Zamek Królewski nie zostały uszkodzone. To tego dnia rozpoczęło się intensywne bombardowanie pociskami zapalającymi. Hitler, który wydał rozkaz zniszczenia symbolu polskiej państwowości, podobno oglądał ostrzał przez lornetkę z wieży kościoła na Gocławku.
Na Zamku zapaliły się dachy i hełmy wież. Polacy od razu rozpoczęli akcję ratunkową; ciśnienie w hydrantach było niewielkie, więc noszono wodę kubłami. W czasie tej akcji zginął między innymi kustosz Zamku Kazimierz Brokl. Nie tylko gaszono pożary, ratowano przede wszystkim cenne dzieła sztuki. Dyrektor Muzeum Narodowego zorganizował grupę specjalistów, która wyniosła z Zamku obrazy, rzeźby i starała się je ukryć. Pomimo niewielkich zniszczeń, głównie dachów, Zamek ocalał.
Po zajęciu Warszawy przez wojska niemieckie rozpoczęła się grabież. Była to grabież całkowicie zaplanowana. Ekipy działały pod kierunkiem specjalistów. Ekspertami byli Dagobert Frey z Uniwersytetu Wrocławskiego, Gustaw Barth – dyrektor muzeów wrocławskich i Joseph Mühlmann – historyk sztuki z Wiednia. Do Niemiec lub do gabinetów niemieckich dygnitarzy przewieziono posadzki, marmury, rzeźby, gzymsy, kominki. Polacy z Muzeum Narodowego pod kierunkiem Stanisława Lorentza potajemnie sporządzali listy strat i dokumentację fotograficzną.
Już w październiku 1939 r. Adolf Hitler wydał decyzję wysadzenia Zamku Królewskiego. Saperzy rozpoczęli wiercenia otworów na ładunki wybuchowe – Zamek był gotowy do wysadzenia na początku lutego 1940 r. Według nowych planów urbanistycznych, przygotowanych przez niemieckich architektów Huberta Grossa i Ottona Nurnbergera, na miejscu Zamku Królewskiego miała stanąć monumentalna Hala Ludowa lub Sala Kongresowa NSDAP. Zamiast kolumny Zygmunta – pomnik Germanii.
Robione w tajemnicy fotografie grabieży przedostały się za granicę i ukazały się w zachodnioeuropejskiej i amerykańskiej prasie. To właśnie prawdopodobnie ten fakt, a także niebezpieczeństwo uszkodzenia mostu Kierbiedzia podczas detonacji, spowodowały zmianę decyzji Hitlera. Ładunki usunięto i Zamek przetrwał do powstania warszawskiego. Dawna siedziba prezydenta II Rzeczypospolitej stała się bazą wypadową do ataków na Stare Miasto. Podczas ostatecznych walk o Starówkę Zamek poważnie ucierpiał. Po upadku powstania burzono sukcesywnie całą Warszawę. Zamek został wysadzony na początku grudnia 1944 r.
Rekonstrukcja czy fałsz konserwatorski?
Gdy warszawiacy wracali po wojnie do swojego miasta, zastali ruiny. Niewielkie fragmenty Zamku ocalały, na przykład przetrwały zamkowe mury poniżej poziomu parteru, właśnie podziemia gotyckie, w których umiejscowiono najnowszą wystawę. Także dolna część Wieży Grodzkiej, narożnik elewacji saskiej od strony Wisły, do wysokości pierwszego piętra pozostał narożnik południowo-zachodni. Przetrwały wojenną zawieruchę zabytkowe i niezabytkowe fragmenty i przedmioty z Zamku uratowane jeszcze w 1939 r.
Dyskusje na temat odbudowy Zamku rozpoczęły się od razu, jeszcze w 1945 r. Według nowoczesnej myśli konserwatorskiej wszelka rekonstrukcja i odbudowa jest fałszowaniem historii. Wydawała się ona niemożliwa także z ekonomicznego punktu widzenia. Niektórzy architekci w zniszczeniach widzieli możliwość nowych rozwiązań. Jednak ze względów moralnych postanowiono odbudować całą Starówkę, a także Zamek Królewski. Gorącym orędownikiem tej sprawy był prof. Stanisław Lorentz i ówczesny główny konserwator prof. Jan Zachwatowicz. Ten ostatni mówił wręcz o odbudowie pełnej, świadomej tragizmu popełnianego fałszu konserwatorskiego. Czy nie powstaną w ten sposób zwykłe faksyfikaty? – zastanawiali się konserwatorzy. „Należy korzystać z wszelkich dostępnych oryginałów, by rekonstrukcja była – na ile to tylko możliwe – autentyczna… Obca wola nie może unicestwić dóbr naszej kultury” – pisał prof. Zachwatowicz. Już w czerwcu 1945 r. powołano Pracownię Odbudowy Zamku. Ale był to dopiero początek skomplikowanych dziejów nowego życia Zamku Królewskiego. Odbudowywano Stare i Nowe Miasto, katedrę, kościoły, a plac Zamkowy jeszcze przez długie lata świecił pustką.
Multimedialny reportaż
Na razie zajęto się odgruzowywaniem Starówki i planowaniem. W 1949 r. gotowy był projekt odbudowy, który zakładał odtworzenie historycznej bryły i układu wnętrz. Jednak zdołano odbudować jedynie Bramę Grodzką z przechowywanych w czasie wojny w Muzeum Narodowym bloków kamiennych. Bierut zamarzył sobie mieć gabinet w Zamku, w Pokoju Marmurowym, wśród portretów królewskich Bacciarellego. Konserwatorzy odmówili i zostali odsunięci od projektu. Cyrankiewicz skupił się przede wszystkim na odbudowie Starówki; na placu Zamkowym wciąż nic się nie działo. Rozpisywano jakieś konkursy, powoływano komisje, ale w końcu w 1961 r. partia zadecydowała o zaprzestaniu jakichkolwiek prac. Plac wyłożono kamiennymi płytami, a śladem po Zamku były wkomponowane w krajobraz ruiny i Brama Grodzka.
Dziesięć lat później, I sekretarz KC PZPR Edward Gierek, chcąc się podlizać społeczeństwu po krwawych wydarzeniach na Wybrzeżu, zdecydował o przystąpieniu do odbudowy Zamku Królewskiego w Warszawie – symbolu niepodległości i polskiej państwowości. Szczegóły tego długiego procesu pokazuje wystawa „Zniszczenie i odbudowa Zamku Królewskiego w Warszawie”. Zwłaszcza ważny jest jej fragment opowiadający o ludziach, którzy do końca walczyli o Zamek. Konserwatorzy, historycy sztuki, muzealnicy, którzy nie bali się bronić idei często wbrew politycznym oporom władz. Zamek to też owoc ofiarności wszystkich Polaków – jego odbudowa została w całości sfinansowana przez dobrowolne datki. 2 września 1980 r. Stare Miasto wraz z Zamkiem Królewskim zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, stając się przykładem niezwykle udanej, wiernej rekonstrukcji, która jest związana z wydarzeniem mającym bardzo poważne znaczenie historyczne.
Wystawa podzielona jest na trzy części. Pierwsza przypomina dzieje przedwojenne Zamku. Druga dokumentuje proces niszczenia budynku w czasie II wojny światowej. Gdy oglądamy moment zrzucenia bomby na Zamek i uderzenia, pod stopami trzęsie się nam ziemia. Nie symbolicznie, naprawdę. Trzecia część ekspozycji obrazuje dokładnie cały proces odbudowy. Wystawa robi ogromne wrażenie. To emocjonalny reportaż i hołd złożony wszystkim, którzy przyczynili się do odbudowy Zamku Królewskiego. Multimedialna oprawa potęguje wrażenie i sugestywnie unaocznia tragiczne dzieje Zamku i naszego kraju.
Wstęp na wystawę jest wolny, po pobraniu bezpłatnego biletu w kasie.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













