Logo Przewdonik Katolicki

"Concilio", czyli... sobór

Ewa Czaczkowska
Fot.

Sobór Watykański II, który rozpoczął się 11 października 1962 r. był bacznie obserwowany przez służby wywiadowcze wielu państw, także Służbę Bezpieczeństwa PRL. MSW interesowało się nim już na etapie przygotowań, rozpoczętych w 1959 r. Operacji nadano mało tajny kryptonim Concilio, czyli... sobór.

Sobór Watykański II, który rozpoczął się 11 października 1962 r. był bacznie obserwowany przez służby wywiadowcze wielu państw, także Służbę Bezpieczeństwa PRL. MSW interesowało się nim już na etapie przygotowań, rozpoczętych w 1959 r. Operacji nadano mało tajny kryptonim „Concilio”, czyli... sobór.

 

 

Zainteresowanie to trwało  w trakcie trzyletnich obrad Soboru Watykańskiego II . Służba Bezpieczeństwa  zajmowała się i jego przebiegiem i później  jego odbiorem  w Polsce. 

W IPN zachowały się  materiały, z których wynika, że w MSW gromadzono na temat soboru i jego polskich uczestników wszelkie materiały  pozyskiwane drogą oficjalną,  przez agenturę i wywiad. Na ich podstawie analitycy resortu próbowali  przewidzieć kierunek prac soboru, jak nad projektami dokumentów będą głosować polscy biskupi, którą z dwóch głównych grup soborowych – liberalną czy konserwatywną – będą wspierać, jak się zachowają w sprawie proponowanego potępienia przez sobór ideologii komunistycznej itp.  

 

 

Komu dać paszport?

Komuniści próbowali wpłynąć na skład polskich biskupów na soborze, żonglując według własnego uznania paszportami: jednym biskupom je wydawali, innym odmawiali.  Co więcej, bywało, że przyznawali je tym, którzy o nie nie występowali, a odmawiali występującym. Liczyli, że  w ten sposób uda im się jeśli nie skłócić biskupów, to przynajmniej zasiać atmosferę podejrzliwości. Z tego powodu prymas Stefan Wyszyński zarządził, że jeżeli ordynariusz nie otrzyma paszportu, to pomocniczy nawet z paszportem nie pojedzie na sobór. W ten sposób na ponad 60 biskupów tylko dziewięciu brało udział we wszystkich sesjach soboru. Wśród tych dziewięciu biskupów, którzy byli na czterech sesjach soboru byli m.in. kard. Stefan Wyszyński, abp Karol Wojtyła i abp Antoni Baraniak. Wszyscy oni byli dokładnie obserwowani przez agenturę i wywiad. Zachował się m.in. raport Departamentu IV MSW z lat 1959–1966,  dotyczący działalności na soborze  arcybiskupa krakowskiego Karola Wojtyły. Odnotowano w nim m.in. daty pobytów na sesjach, odbyte w tym czasie dalsze podróże, w tym np. do Jerozolimy w 1962 i 1963 r., udział w komisjach, daty i tematy wystąpień w auli soborowej, udział w audycjach Radia Watykańskiego itp. „Z zagranicy arcybiskup Wojtyła przywiózł do kraju 3120 dolarów [to były datki z reguły Polonii dla Kościoła w Polsce – przyp. aut.], materiał na sutannę, 3 płaszcze ortalionowe oraz 17 paczek z literaturą kościelną” – informował oficer sporządzający dokument.

 

SB próbowała wniknąć do grona polskich ojców soborowych, którzy w Rzymie zatrzymywali się w Papieskim Instytucie Polskim, w centrum miasta przy via  Pietro Cavallini 38, gdzie na co dzień mieszkali polscy księża, studiujący w papieskich uczelniach. Jednym z nich był  ksiądz, a późniejszy biskup, Jerzy Dąbrowski. Z dokumentów zgromadzonych w IPN wynika, że to on właśnie jako TW Ignacy miał dostarczać polskiemu wywiadowi relacji z posiedzeń biskupów, którzy co czwartek po południu omawiali kwestie związane z  soborem – ustalali, jakie zająć stanowisko w głosowaniach projektów dokumentów, kto z biskupów zabierze głos w auli soborowej, co wynika z prac w komisjach soborowych itd. Bp Dąbrowski, zmarły w 1991 r., nie mógł nigdy ustosunkować się do dokumentów dawnego MSW w IPN, a wielu do dziś nie daje im wiary. Z dokumentów  wynika także,  że polski wywiad badał, jakie są szanse zainstalowania podsłuchu w mieszkaniu prymasa w Papieskim Instytucie Polskim. Pod tym kątem sprawdzał możliwości TW Jankowski, czyli ks. Michał Czajkowski, który, według źródeł SB, miał wyjaśniać, że pomieszczenia prymasa są „dobrze pilnowane i osoby trzecie nie mają do nich dostępu”.

 

 

Jak uderzyć w prymasa?

W czasie trwania soboru SB przeprowadziła dużą operację o kryptonimie „Oskar I”, która uderzyła w prymasa Stefana Wyszyńskiego. Jej celem było ośmieszenie maryjności prymasa, wykazanie rzekomych wypaczeń kultu maryjnego w Polsce, a w konsekwencji przeszkodzenie w realizacji propozycji, jakie prymas złożył na soborze. Był on jednym z wnioskodawców ogłoszenia nowego dogmatu o Maryi jako Współodkupicielce, nadania przez sobór Maryi tytułu Matki Kościoła, także Pośredniczki, a także poświęcenie Matce Bożej oddzielnego dokumentu soborowego. Jak wiadomo, to się nie stało.  SB w celu kompromitacji prymasa przygotowała i rozkolportowała dokument zatytułowany Memoriał, o niektórych aspektach kultu maryjnego w Polsce. W IPN zachowały się materiały, które przedstawiają przebieg operacji. Jej przeprowadzenie  zlecił MSW tow. Zenon Kliszko, sekretarz KC PZPR, a zgodę podpisał 23 października 1963 r. szef MSW Władysław Wicha. Dokument miało opracować kilku tajnych współpracowników – specjalistów z dziedziny teologii i mariologii: TW Józef (filozof), TW Kwieciński (prawnik), TW Jackowski (jezuita zajmujący się sprawami mariologii), TW Włodek (biblista), TW Stolarski (biblista), TW Oskar (biblista), TW Ks.S. (teolog i filozof), TW Ostrożny (teolog), TW Lucjan (prawnik). „Tajni współpracownicy rekrutują się przede wszystkim spośród profesury. Współpracują z aparatem bezpieczeństwa i można polegać na ich dyskrecji – zapewniał  płk Bolesław Cykała, naczelnik Wydziału I Departamentu IV MSW.

 

14 listopada 1963 r. dokument był gotowy. Został przetłumaczony na języki włoski, francuski i niemiecki, a następnie odbity na powielaczu, włożony do włoskich kopert różnego rodzaju i formatu i  wysłany do polskiej rezydentury wywiadu w Rzymie. Chodziło o to – jak wyjaśniał wysoki rangą oficer SB – aby list robił wrażenie, że został przysłany z Polski, a jego kolportaż odbył się w Rzymie. Tak przygotowany memoriał oficerowie polskiego wywiadu w Rzymie mieli rozesłać do 170 wybranych uczestników soboru (w tym 23 polskich biskupów), a także do watykańskich instytucji oraz generałów niektórych zakonów. Plan wykonano szybko. 30 listopada 1963 r. wybrani ojcowie soborowi ze skrytek pocztowych  wyjmowali anonimowy memoriał zaczynający się od słów „Do Ojców soborowych...”. W tym samym czasie przed bazyliką św. Piotra „nieustalone osoby” rozdawały powielony tekst memoriału. Podobną akcję polski wywiad przeprowadził w Paryżu, Londynie, Berlinie i Monachium. Memoriał wywołał dezorientację wśród uczestników soboru. Niektórzy z nich, w tym biskupi z Francji, Szwajcarii, Hiszpanii,  przychodzili do polskiej sekcji biura prasowego soboru, prosząc o udostępnienie memoriału. Następnego dnia we włoskiej prasie pisano, że „celem autorów dokumentu było uderzenie w najczulszy punkt kard. Wyszyńskiego, tj. kult maryjny”. Istotnie, prymas Wyszyński był tym wydarzeniem bardzo zirytowany.  Z jego dziennika Pro memoria wynika, iż przypuszczał, że za akcją stoi kilka osób ze środowiska „Znaku” i „Tygodnika Powszechnego”,  natomiast  Sekcja Polska Radia Watykańskiego informowała, że autorem tekstu jest były benedyktyn, pracownik SB i Urzędu do spraw Wyznań Jan Wierusz-Kowalski. Materiały zachowane w IPN wskazują, że za akcją stało wyłącznie MSW. Przypuszczenia prymasa wzięły się prawdopodobnie z tego, że przedstawiciele „Znaku” ze Stanisławem Stommą napisali  i rozpropagowali w Watykanie w tym samym czasie inny dokument Opinia, sugerując w nim nawiązanie kontaktów dyplomatycznych między Stolicą Apostolską a PRL, co mogło stwarzać wrażenie, że oba dokumenty są dziełem tej samej grupy osób.

 

 

Odpowiedź na atak

W obronie prymasa stanęli polscy biskupi obecni na soborze, którzy w wydanym oświadczeniu napisali: „Prawdziwym celem jest zaatakowanie bezpośrednio kardynała Wyszyńskiego i pośrednio biskupów polskich, zgodnie z taktyką komunistów, którzy wobec światowej opinii publicznej przedstawiają w najgorszym świetle hierarchię, chcąc w ten sposób usprawiedliwić swą do niej nienawiść”.

 

Z rezydentury wywiadu w Rzymie donoszono do Warszawy, że kard. Wyszyński  miał powiedzieć, że „nigdy jeszcze nie miał tak ciężkiego i trudnego okresu, jak w drugiej połowie obecnej sesji soboru”. Wyznał, że „nie szczędzono mu ciosów ani osobistych ataków i szczerze mówiąc, ledwie to może wytrzymać”. SB i wywiad triumfowały. Jeszcze po latach SB przedstawiała akcję „Oskar I” jako wzorcową. W MSW utrwaliło się przekonanie, że to dzięki niej sobór nie zgodził się na ogłoszenie Matki Bożej Matką Kościoła, co nie było zgodne z prawdą.  Właściwie już  w momencie rozpoczęcia soboru było wiadomym, że projekt ten ma wśród uczestników soboru więcej przeciwników niż zwolenników. Dlatego to nie sobór, ale Paweł VI  21 listopada 1964 r. ogłosił Maryję Matką Kościoła.

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki