Logo Przewdonik Katolicki

Więcej modlitwy

Ks. Piotr Gąsior
Fot.

Z dk. Krzysztofem Porosło o idei rekolekcji Mysterium fascinans rozmawia ks. Piotr Gąsior

Z dk. Krzysztofem Porosło o idei rekolekcji Mysterium fascinans rozmawia ks. Piotr Gąsior



Kto jest pomysłodawcą rekolekcji Mysterium fascinans odbywających się w naszej diecezji?
– Pomysł zrodził się podczas pewnych wakacyjnych rekolekcji oazowych. W trakcie rozmowy z przyjacielem animatorem Tomaszem Mozdyniewiczem postawiliśmy sobie pytanie o formację liturgiczną, a zwłaszcza co można zaproponować animatorom liturgicznym, aby mogli się dalej rozwijać. I tak zrodził się pomysł, żeby we wrześniu następnego roku przygotować wspomniane rekolekcje.


Jak zatem wyglądały te pierwsze liturgiczne dni skupienia?
– W przygotowanie pierwszej edycji było zaangażowanych wielu animatorów liturgicznych i dla nich przede wszystkim były pomyślane te rekolekcje. Od początku również miałem zgodę przełożonych seminaryjnych.  Rekolekcje odbyły się w kameralnym, bo 50-osobowym gronie uczestników. Trwały – zresztą jak każda kolejna edycja – od piątku do niedzieli. Przeżywaliśmy je w ośrodku duszpasterskim ojców franciszkanów w Skomielnej Czarnej.

W tym roku macie już mały jubileusz, bo to przecież piąta edycja?
– Przewidujemy od 140 do 180 uczestników. Tyle mamy miejsc. Od początku zapraszaliśmy na rekolekcje różnych gości – ekspertów w temacie liturgii. Od zeszłego roku mamy gości zagranicznych. Weszliśmy we współpracę z Uniwersytetem Papieskim Jana Pawła II, co również podniosło rangę naszego przedsięwzięcia.


Słysząc o wykładowcach uniwersyteckich zastanawiam się, czy rekolekcje mają bardziej charakter teoretyczny, czy praktyczny, duchowy?

– Od początku zależało nam, abyśmy tworzyli rekolekcje, a nie debaty. Nawet w samej nazwie próbowano nam zasugerować zmianę słowa „rekolekcje” na warsztaty czy sympozjum. My jednak chcemy utrzymać formułę duchową w pełnym tego słowa znaczeniu. Bardziej pragniemy liturgię celebrować, niż o liturgii mówić. Mniej referatów więcej modlitwy. Proporcjonalnie teorii mamy ok. czterech godzin, a liturgii ok. sześciu godzin. Ideą rekolekcji jest harmonijne współistnienie elementu naukowego z najistotniejszym, jakim jest celebracja świętej liturgii. Taką harmonię udało się uzyskać dopiero w czasie czwartej – zeszłorocznej – edycji i w tym roku chcemy utrzymać ten model rekolekcji.


Czy wieść o Mysterium fascinans dotarła już do Stolicy Apostolskiej? Benedykt XVI pewnie by się z nich ucieszył...

– Chyba jeszcze nie. Zresztą nie podejmowaliśmy takich kroków. Staramy się rozpowszechniać ideę na naszym polskim gruncie. Ale dotarły do nas informacje, że o rekolekcjach wiedzą osoby związane z Kongregacją Kultu Bożego.

A jak do rekolekcji odnoszą się nasi krakowscy biskupi?
– Pewnie trzeba by było ich o to zapytać, ale bp Grzegorz Ryś zawsze nam błogosławił, jeszcze jako rektor seminarium. W dużej mierze dzięki niemu te rekolekcje istnieją. Poza tym na każdej edycji pojawiał się któryś z naszych biskupów.


 Czy można już mówić o owocach Mysterium fascinans?
– Uczestniczą w nich osoby ze wszystkich stanów: świeccy, których jest najwięcej, klerycy, siostry zakonne, wielu księży. Są nie tylko mężczyźni. Kobiet jest ok. 30 proc. Najmłodszy uczestnik miał 16 lat, najstarsi uczestnicy ponad 60. Tworzymy więc stopniowo środowisko ludzi kochających liturgię. Uczymy, jak o liturgii mówić, np. na katechezach czy podczas homilii. Pomagamy sobie nawzajem wdrożyć się w uwielbianie Boga poprzez celebracje liturgiczne. Mamy dobry wpływ na schole i grupy działające przy parafiach. Wielu z nas próbuje popularyzować liturgię poprzez artykuły, książki, tłumaczenia, portale liturgiczne, gdzie szczególnie to środowisko łączy portal liturgia.pl, a zwłaszcza platforma blogowa tego serwisu liturgicznego.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki