Dla uczniów Chrystusa jest rzeczą oczywistą, że małżeństwo opiera się na miłości, a nie na seksualności oraz że do miłości dorasta się poprzez panowanie nad ciałem i uczuciami, a nie poprzez pożądanie czy współżycie seksualne.
Mimo to przeżycie okresu zakochania i narzeczeństwa w czystości jest – jak wszystko, co dobre – trudnym zadaniem dla każdego człowieka. Wymaga czujności i stanowczości. Trudności wynikają nie tylko z dominującej obecnie niskiej kultury, która skupia człowieka na jego ciele i popędach, lecz także ze słabości, jakich doświadcza każdy człowiek po grzechu pierworodnym. Czystość w relacji mężczyzna–kobieta jest niemożliwa, a nawet niezrozumiała dla ludzi powierzchownych duchowo, gdyż ich panem jest ciało, a głównym motywem działania w relacji z osobami drugiej płci jest dążenie do zaspokojenia popędu oraz szukanie doraźnej przyjemności za każdą cenę. Także za cenę nieczystości i grzechu. Właśnie dlatego jednym z warunków zachowania czystości przedmałżeńskiej i małżeńskiej jest zdolność człowieka do cieszenia się tą drugą osobą nie tylko w bezpośrednim, fizycznym kontakcie, lecz również na odległość. Taka zdolność odróżnia człowieka duchowego od człowieka cielesnego.
Być zdolnym do miłości
Do miłości jest zdolny jedynie człowiek duchowy, gdyż miłość realizuje się poprzez spotkanie osób, a nie poprzez kontakt ich ciał. Dla człowieka cielesnego czułość jest tylko środkiem do celu, pretekstem służącym do tego, by niepostrzeżenie wchodzić w kolejne fazy fizycznej bliskości, by szukać coraz silniejszych cielesnych podniet, by stopniowo doprowadzić do sytuacji, w której pozory czułości zamienią się w otwartą już namiętność i pożądanie. Kto w okresie zakochania i narzeczeństwa nie cieszy się tą drugą osobą w tym, co w niej niewidzialne i niedotykalne fizycznie, czyli kto nie cieszy się drugą osobą duchowo, ten szuka przyjemności naskórkowo.
Wystarczającym remedium w takiej sytuacji nie jest zwykle protest tej drugiej osoby i najbardziej nawet stanowcze żądanie z jej strony, by nie mylić czułości z pożądaniem, a fizycznej bliskości z namiętnością. Ta strona, która dąży do coraz bardziej niedojrzałych i niepokojących form bliskości, potrzebuje osobistego doświadczenia oraz osobistego upewnienia się o tym, że bliskość duchowa, czyli coraz lepsze rozumienie myśli i przeżyć tej drugiej osoby, poznawanie jej pragnień i aspiracji, pomaganie jej w realizacji priorytetów oraz ideałów, które ją pociągają, przynosi nieporównywalnie większa radość niż kontakt cielesny. Zwykle rozwój duchowy wymaga nie tylko stanowczości i jasnych zasad moralnych, ale też fizycznego dystansu zakochanych osób. Bliskość fizyczna drugiej osoby utrudnia pokonywanie zaległości w duchowym rozwoju, gdyż umożliwia ciągłe skupianie się na kontakcie cielesnym.
Kochać na odległość
Wakacyjne rozstania zakochanych – jeśli mieszkają daleko od siebie – mogą być dla obu stron czasem weryfikacji ich więzi, a także czasem poszerzania wrażliwości duchowej na tę drugą osobę. Dobrym znakiem w tym względzie jest rosnąca radość z rozmów telefonicznych, a także rosnące pragnienie, by wczuwać się na odległość w potrzeby i przeżycia tej drugiej strony oraz by uczyć się umacniania jej z każdej odległości, bez bycia za każdym razem „wynagradzanym” poprzez kontakt cielesny, dotyk, jakąś formę fizycznej przyjemności Niepokojącym znakiem byłaby natomiast sytuacja, w której on czy ona w obliczu dzielącej ich odległości stopniowo tracą ze sobą duchowy kontakt, coraz mniej wysyłają do siebie znaków pamięci i wsparcia, a skupiają się na osobach, które tu i teraz są w zasięgu ich wzroku i dotyku.
Fizyczna bliskość a sprawa czystości
Oczekiwanie na jakąś rzecz to kwestia czasu i cierpliwości, a oczekiwanie na małżeństwo to kwestia duchowego rozwoju i miłości. Warto wykorzystywać czas zakochania i narzeczeństwa na ćwiczenie się w duchowym rozwoju i uczenie się bezinteresownej miłości, gdyż owoce są wtedy błogosławione. Miłość, której uczy Jezus, nie ma nic wspólnego z oziębłością czy lękiem przed fizyczną bliskością. Przeciwnie, fizyczna bliskość jest jednym z ważnych sposobów komunikowania czystej miłości. Jednak jest to bliskość czysta, która nie ma nic wspólnego z pożądaniem czy namiętnością. Czystość to czułość chroniona miłością. Taka czułość to zamienianie własnego ciała w sejf dla kochanej osoby. Właśnie dlatego czystość przedmałżeńska nie oznacza mniej, lecz więcej czułości – jeśli jest to rzeczywiście czułość, a nie namiętność. Najbardziej czuli są ci, którzy doświadczają, że są kochani nieodwołalnie. Czułość jest zawsze owocem miłości. Taka czułość to bycie blisko drugiej osoby w sposób proporcjonalny do okazywanej jej miłości. Namiętność – podobnie jak przyjemność – szybko przemija, a czułość jest trwała jak miłość.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













