Logo Przewdonik Katolicki

Wrócić do duchowego pionu

ks. Jakub Dębiec
Fot.

Obecnie świat domaga się od nas, chrześcijan, postawy pełnej zaangażowania, w której nasze słowa i czyny będą świadczyły jednoznacznie o tym, że naszym Mistrzem i Zbawicielem jest Jezus Chrystus, Dobry Pasterz, który troszczy się prawdziwie o każdego człowieka

 

 
 
„Pójdźcie wy sami na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco”. Gdy czytamy Ewangelię z XVI niedzieli zwykłej, słowa te wydają się nam niezmiernie aktualne. Przeżywamy bowiem czas urlopów i wakacji. Są tacy, którzy na nie jeszcze oczekują, są i tacy, którzy się nimi cieszą, ale nie brakuje i tych, którzy je już tylko wspominają, żywiąc jednocześnie nadzieję, że rok dzielący ich od następnych wakacji szybko minie.
Słowa wypowiedziane przez Chrystusa do apostołów, którzy powrócili z wyprawy misyjnej i opowiedzieli o wszystkim, co przeżyli i uczynili, nie są tylko zwykłą zachętą do odpoczywania, rozumianego jako nicnierobienie. Samo wskazanie miejsca – miejsce pustynne – po głębszym zastanowieniu zmusza nas do pewnej refleksji i szukania przykładu w życiu samego Mistrza apostołów. Pan Jezus sam udawał się na miejsce pustynne, by modlić się, rozmawiać z Ojcem. Czynił to po okresie szczególnie wytężonej działalności. Wiedząc zatem, kto jest źródłem prawdziwych sił dla człowieka, poleca swoim uczniom, aby również i oni poruszeni tym, czego dokonali, zadbali przede wszystkim o swego ducha, oddając cześć i dziękując Bogu za wszystko, co uczynili i widzieli. Miejsce pustynne, pozbawione zgiełku tłumu, pomaga w skoncentrowaniu się na Bogu i dostrzeżeniu Jego cichej, aczkolwiek znaczącej obecności.
Jest to z pewnością wskazówka dla nas, przeżywających czas wakacji, byśmy potrafili znaleźć dla siebie takie pustynne miejsce, w którym będziemy mieli szansę powrócić do duchowego pionu i – jak mawia klasyk – naładować duchowe akumulatory, bowiem czasy, w których przyszło nam żyć, do łatwych nie należą.

 

 

Jakiś czas temu głośnym echem odbiły się słowa jednego z ministrów polskiego rządu, który stwierdził, że przed drzwiami swego gabinetu pozostawia przekonania religijne, by lepiej sprawować swój urząd. Tymczasem inny urzędnik państwowy, burmistrz La Pira do radnych we Florencji przed pięćdziesięciu laty mówił tak: „W odniesieniu do mnie macie tylko jedno prawo: stracić do mnie zaufanie! Ale nie macie prawa zarzucić mi: «Panie burmistrzu, nie interesuje się pan tymi, którzy nie mają pracy, bezdomnymi, pozbawionymi opieki». A zatem to oni są moim najważniejszym obowiązkiem. Jeśli jest ktoś, kto cierpi, ja mam obowiązek działać we wszelki możliwy sposób, z całą wyobraźnią i intuicją miłości oraz zgodnie z prawem, aby to cierpienie pomniejszyć albo całkowicie od niego uwolnić. Nie ma innej zasady postępowania dla burmistrza, a zwłaszcza dla burmistrza chrześcijanina”.
Porównując powyższe wypowiedzi, dostrzegamy, na czym polega trudność naszych czasów. Współczesny człowiek, który chce być sam dla siebie sterem, żeglarzem i okrętem, widząc w tym synonim źle rozumianej wolności, zapomina, że nawet w takiej sytuacji potrzebna jest latarnia morska oraz niewzruszone gwiazdy, które pomogą żeglarzowi bezpiecznie dopłynąć do portu.
.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki