Powołanie do pracy na misjach, spakowane walizki i gotowość do wyjazdu. To nie wystarczy, by zostać misjonarzem. Do tej drogi trzeba się solidnie przygotować
Jak herbata, to z Kenii. Cukier z kolei stoi w rzeźbionej cukiernicy, która przyjechała prosto z Zambii. Sale wykładowe i korytarze są udekorowane przedmiotami ze wszystkich niemal kontynentów. W gablotach stoją pamiątki z różnych zakątków globu – naczynia liturgiczne, banknoty, ozdoby. Postać ukrzyżowanego Chrystusa wyrzeźbiono z hebanu w Kongo Brazaville. – Tutaj można natknąć się na wiele różnych rzeczy z odległych rejonów świata – mówi „Przewodnikowi Katolickiemu” ks. Janusz Paciorek, dyrektor mieszczącego się w Warszawie Centrum Formacji Misyjnej (CFM). I nic dziwnego, bo w Centrum stale są misjonarze. Zatrzymują się podczas wizyt w Polsce, przyjeżdżają, by o swojej pracy opowiadać tym, którzy dopiero się przygotowują do wyjazdu na misje. To swego rodzaju szkoła dla misjonarzy.
Dziewięć miesięcy nauki
Zajęcia trwają od września do maja. Są wykłady z misjologii, zgłębianie antropologii, poznawanie specyfiki różnych kultur. Formę ewangelizacji misjonarze będą przecież musieli dostosować do charakteru i zwyczajów ludzi. Milczące adoracje nie przejdą ani w Ameryce Łacińskiej, ani w Afryce, gdzie liturgia jest roztańczona i rozśpiewana.
Ważnym punktem przygotowania do wyjazdu jest nauka języka obcego. Wykładany jest angielski, rosyjski, hiszpański, francuski, portugalski. Każdy uczy się języka kraju, do którego jedzie. – Języków regionalnych plemiennych jak suahili czy lingala, które z pewnością przydadzą się w pracy, trzeba się uczyć, będąc już na miejscu – tłumaczy ks. Paciorek. Centrum współpracuje też z poznańską Kliniką Chorób Tropikalnych. Specjaliści w dziedzinie chorób tropikalnych uczą przyszłych misjonarzy, jak bronić się przed chorobami, rozpoznawać pierwsze symptomy, leczyć się. – To bardzo potrzebne zajęcia i nie można ich lekceważyć. Dzięki temu misjonarze mogą pracować na misjach w dobrym zdrowiu nawet po 20, 30 lat, a nie jak wcześniej, na początku XX w., kiedy umierali nawet po trzech, czterech miesiącach. Widać to dokładnie po nagrobkach misjonarzy na afrykańskich cmentarzach – mówi ks. Paciorek.
Nieodłącznym elementem przygotowania do wyjazdu na misje jest też formacja duchowa. Kandydaci na misjonarzy uczestniczą w konferencjach ascetycznych, specjalnych rekolekcjach, dniach skupienia. – Bo to muszą być duchowi mocarze – zwraca uwagę dyrektor CFM. – Podstawą ich pracy jest świadectwo. Czasy ewangelizacji „ogniem i mieczem” na szczęście już dawno się skończyły – mówi ks. Paciorek. – Dziś ludzie obserwują życie misjonarza, powoli się przekonują i przez niego poznają Ewangelię – tłumaczy.
Na zakończenie dziewięciomiesięcznej nauki kandydaci na misjonarzy otrzymują z rąk nuncjusza apostolskiego w Polsce Krzyż Misyjny. To znak, że do pracy wśród ludzi nieznających chrześcijaństwa posyła ich sam Kościół. Potem świeżo upieczonych misjonarzy czeka jeszcze kilkumiesięczny lub nawet roczny staż językowy w parafiach w Europie Zachodniej. Jesienią większość z nich uda się na misje.
Ks. Paweł Wróbel z diecezji tarnowskiej za rok pojedzie do Republiki Środkowoafrykańskiej. – Całe seminarium myślałem o misjach – mówi „Przewodnikowi Katolickiemu” ks. Wróbel. – Przyjeżdżało do nas wielu misjonarzy, którzy opowiadali o swojej pracy, działało koło misyjne – opowiada. Po drugim roku kapłaństwa ks. Wróbel wyjechał na sześć tygodni na wyprawę misyjną do Republiki Środkowoafrykańskiej. – Tam rozwiało się wiele moich wątpliwości i obaw. Ludzie są bardzo otwarci, życzliwi i z niecierpliwością czekają na przyjazd księdza – mówi. – Do tego kraju chrześcijaństwo dotarło zaledwie sto lat temu. Wszystko zaczyna się dopiero formować. W wioskach swoje kościoły mają różne wyznania, a nawet sekty. W jednej z miejscowości, którą odwiedziłem, mieszka zaledwie 400 osób, ale są aż cztery kościoły – opowiada ks. Wróbel i dodaje, że choć w Republice Środkowoafrykańskiej już był, to wielomiesięczne przygotowanie przed wyjazdem uważa za bardzo przydatne. – Dzięki temu wiem więcej o tak innej od naszej przyrodzie afrykańskiej. Dowiedziałem się, jak radzić sobie z różnymi tropikalnymi chorobami – wylicza. Zaznacza, że dużym wyzwaniem będzie nauczenie się lokalnego języka, bo choć w wielu miejscach wystarczy znajomość francuskiego, to w mniejszych wioskach i wśród Pigmejów porozumieć można się wyłącznie w tamtejszym języku sango.
Misjonarze przed wyjazdem podpisują specjalne kontrakty. Duchowni na sześć lat, świeccy, którzy także jeżdżą na misje, na dwa lata. – Jedni przedłużają kontrakty, bo dobrze odnajdują się w roli misjonarzy. Inni po ich wypełnieniu wracają do kraju – mówi ks. Paciorek.
Nie ma dwóch jednakowych misji. W każdej potrzeby są inne. Obok ewangelizacji misjonarze podejmują działalność charytatywną, prowadzą szpitale, szkoły, opiekują się dziećmi ulicy. O. Maciej Józefczuk, werbista, w Kostaryce zajmuje się dystrybucją wydawanego przez jego zgromadzenie Pisma Świętego. Wielu ludzi w tym kraju nie ma do niego dostępu. – Za Pismo Święte trzeba zapłacić nawet 30–40 dolarów, co dla Kostarykańczyków jest dużą sumą – opowiada o. Józefczuk. Jeździ po Kostaryce, spotyka się z ludźmi, prowadzi biblijne kursy formacyjne, prace z Pismem Świętym.
Modlitwa o misjonarzy
W różnych zakątkach świata pracuje 2,1 tys. polskich misjonarzy – duchownych, sióstr zakonnych i osób świeckich. Czy to dużo? – W porównaniu z liczbą duchowieństwa w Polsce to niewiele – uważa ks. Paciorek. – Trzeba się bardzo modlić o powołania misyjne. Od biskupów z całego świata spływa bardzo wiele próśb o przysłanie do nich księży. Potrzeby są ogromne – zwraca uwagę ks. Paciorek i dodaje, że przeciw misjom wytacza się wiele argumentów. – Wpaja się nam wszystkim, że wiara to prywatna sprawa każdego człowieka, ale to ma się nijak do słów Chrystusa: „ Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody” – mówi dyrektor CFM.
O powołania misyjne jest trudniej także ze względu na ogólny kryzys powołań. Do seminariów zgłasza się coraz mniej kandydatów, biskupi w wielu diecezjach obawiają się, że niedługo zabraknie duszpasterzy do pracy wśród wiernych na ich terenie, więc niechętnie zgadzają się, by księży wysyłać jeszcze na misje. – Do tego dochodzi również strach księży przed tropikalnymi chorobami, czasem obawa przed trudniejszymi niż w Polsce warunkami życia i pracy – tłumaczy ks. Paciorek.
W tym roku z Centrum Formacji Misyjnej wyjedzie w świat 24 misjonarzy. Krzyże misyjne 29 kwietnia otrzyma 14 kapłanów, jeden zakonnik i trzy siostry.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













