Gdyby nie tylko kapelani krakowskich klubów dostrzegali potrzebę wychodzenia naprzeciw kibicom, z pewnością idea pojednania sprzed lat mogłaby wrócić z nową siłą.
Celebryci nie dali przykładu
Najbardziej idee pojednania i sens pielgrzymowania kibiców i sportowców podważają ci, którzy najmniej robią w kierunku zgody i normalności na stadionach. Do sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach, dwa dni po Święcie Miłosierdzia Bożego, przybyli sportowcy i kibice na swoją jubileuszową piątą pielgrzymkę. Byli reprezentanci różnych sekcji i kategorii wiekowych wielu krakowskich klubów, od tych największych, jak Cracovia, Hutnik, Wisła, po mniejsze kluby i szkółki piłkarskie, jak: Jadwiga, SP Borek, Armatura czy Naprzód Sobolów. Były poczty sztandarowe zarówno z klubów, jak i szkół mistrzostwa sportowego. Niestety najbardziej widoczny był brak piłkarskich celebrytów z ekstraklasowej Wisły czy Cracovii. Zabrakło również kibiców ze stowarzyszeń organizujących doping na największych krakowskich stadionach.
U jednych szybciej, u innych wolniej
Ci, którzy jednak przybyli do Łagiewnik, siać będą teraz i w przyszłości – jak podkreślali organizatorzy pielgrzymki – idee pojednania w swoich środowiskach, w szkole, w pracy. – Proces pojednania zapoczątkowany po śmierci Jana Pawła II tzw. Mszą Pojednania nie skończył się. On wciąż trwa. U jednych szybciej, u innych wolniej – mówił ks. Henryk Surma, kapelan Cracovii. Celebrujący Mszę św. bp Grzegorz Ryś zachęcał do tego, aby patrzeć na Chrystusa szczególnie wtedy, gdy wychodzą z nas złe instynkty. Wtedy trzeba przyjść na Mszę św. Po co? Żeby się otworzyć na tego, który zbawia nawet w sporcie – mówił krakowski biskup podczas homilii.
Bez utyskiwania – jak z serem
Wojciech Migdal, kibic Cracovii:
– Dlaczego byłem na pielgrzymce? Zależy mi na moim klubie, więc nie ograniczam się tylko do chodzenia na mecze, wręcz przeciwnie – z wielką przyjemnością z szalikiem na szyi modliłem się o to, by Cracovia mimo upływu lat wciąż kształtowała charaktery i wyzwalała w ludziach jak najwięcej pozytywnych emocji. Mam nadzieję, że z biegiem czasu frekwencja na pielgrzymce będzie rosła. Czy wierzę w pojednanie? Uważam, że takie wydarzenia jak pielgrzymka są doskonałą okazją do przypomnienia i podtrzymania tego, co się stało na Mszy Pojednania. Eucharystia kibiców obu drużyn powinna dać jasny sygnał do wzajemnego szacunku. Zwrócić uwagę na często wręcz ekstremalnie patologiczne myślenie, a co za tym idzie – traktowanie sympatyków przeciwnego klubu. Żeby to było jednak osiągalne, „każdy musi zacząć od siebie”. Ja osobiście staram się we wszystkich środowiskach, w jakich przebywam, dawać przykład kibicowania przez duże „K”. To znaczy, stosując kulinarną nomenklaturę: „Jeśli kocham ser żółty, to skupiam się na wychwalaniu jego zalet, a nie na utyskiwaniu na ser biały”.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









