Logo Przewdonik Katolicki

Ekstremalnie dla Jezusa

Justyna Sowa
Fot.

Plecak, latarka, błoto, brzozowy krzyż i ogromne zmęczenie. Tak w kilku słowach opisać można doświadczenie Ekstremalnej Drogi Krzyżowej (EDK) wiodącej z Krakowa do Kalwarii Zebrzydowskiej.

 

Dlaczego ekstremalna? Bo trwa całą noc, liczy ponad 40 km, a jej przebycie wymaga  nie lada kondycji i wielkiej siły woli. Co roku wszystko rozpoczyna się podobnie.

Ostatni – ubiegłoroczny – weekend przed Świętami Wielkanocnymi. Piątkowy wieczór. Kościół pw. św. Józefa w krakowskim Podgórzu wypełniony ludźmi. Wszyscy w pełnym ekwipunku: sportowe buty, kurtki i plecaki. W przeważającej większości są to ludzie młodzi, ale nie tylko. W EDK biorą także udział osoby w średnim wieku, a nawet starsi. Nie ma żadnych ograniczeń oprócz jednego – świadomości własnych możliwości i odpowiedzialnego doboru trasy.

 

Z brzozowym krzyżem

Po Mszy św., która jest pierwszym, a zarazem ostatnim wspólnym punktem programu, zebrani formują się w grupy liczące do 10 osób. Każda z grup dostaje brzozowy krzyż, a każdy uczestnik mapę trasy, niezbędne numery kontaktowe, rozważania stacji Drogi Krzyżowej oraz odblask. W powietrzu czuć atmosferę podniecenia, wyczekiwania i dreszcz emocji. Jeszcze trwa wzajemne szukanie, nawoływanie, pakowanie i sprawdzanie. Gdy wszystko jest dograne, pierwsze grupy wyruszają. Zaraz po opuszczeniu placu kościelnego atmosfera się zmienia. Uczestnicy wyciszają się, a szeregi pielgrzymów opanowuje duch modlitwy i skupienia.

 

 

Pełne teksty artykułów "Przewodnika Katolickiego" w Internecie ukazują się po 10 dniach od daty wydania drukiem.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki