Katechezy katedralne: ks. Tadeusz Kwitowski
Doświadczenie grzechu towarzyszy człowiekowi od zawsze. Już na pierwszych stronach Starego Testamentu, kiedy nie było jeszcze Dekalogu ani żadnych innych konkretnych regulacji, którymi człowiek powinien się w życiu kierować – już wtedy pojawił się grzech.
Tak zaczęła się długa historia grzechu, rozumianego jako nieposłuszeństwo wobec Boga.
Bez wiary
Warunkiem popełnienia grzechu jest relacja z Bogiem. Ta więź może być bardzo słaba, ale bez niej grzech nie zaistnieje. Ludzie niewierzący, nieochrzczeni i wychowani w środowisku ateistycznym lub w religiach nie opartych na Biblii, nie są zdolni do popełnienia grzechu. Tę niezdolność sprawia w nich brak wiary. W naszym społeczeństwie niewielu jest jednak takich, którzy owej relacji z Bogiem nie mają i nigdy nie mieli. Nawet ci, którzy od Boga odeszli, kiedyś byli wierzącymi albo przynajmniej Boga poznali. Utracenie wiary przez lenistwo, niechęć czy zaniedbanie nikogo nie usprawiedliwia – jest tylko innego rodzaju grzechem, świadomym zniszczeniem więzi z Bogiem.
Zło i grzech
Jaka jest różnica między złem a grzechem? Zło i dobro są doświadczeniami ogólnoludzkimi, niezależnymi od religii czy kultury. Każdy zdrowy człowiek potrafi je odróżniać i nazwać. Grzech i łaska natomiast związane są w sposób konieczny z relacją do innej osoby: człowieka lub Boga. Nie każde więc popełnione zło jest grzechem, za to każdy grzech, jako godzący w relację człowieka z Bogiem, z drugim człowiekiem albo z nim samym, jest złem.
Poczucie grzechu
Coraz częściej spotykamy się z problemem utraty poczucia grzechu. Podczas rachunku sumienia serce powinno wyrzucać nam to, co było naruszeniem relacji z Bogiem i z drugim człowiekiem. Tymczasem coraz więcej ludzi nie potrafi przypomnieć sobie swoich grzechów – zwyczajnie ich nie widzą.
Przyczyna takiego stanu rzeczy tkwi w osłabieniu codziennej więzi z Bogiem. Człowiek potrafi zobaczyć grzech tylko wtedy, gdy żyje w bliskości Boga. Im mniej się modli – tym mniej swoich grzechów dostrzega.
Zobaczyć grzech
Wrażliwość na własny grzech zależy od siły relacji ze skrzywdzoną osobą. Złe słowo powiedziane własnej matce pamiętamy przez lata. O wiele gorszych słowach powiedzianych obcym ludziom zapominamy za chwilę. Im silniejsza jest relacja z Bogiem, tym dokładniej dostrzegamy swoją niedoskonałość. Św. Jan mówi, że to Duch Święty pouczy świat o grzechu. Kiedy prosimy Ducha Świętego o światło, zaczynamy bardziej kochać – a zatem zaczynamy również więcej widzieć. Robiąc rachunek sumienia nie myślimy już o sobie, ale o Bogu, i w ten sposób dostrzegamy to wszystko, co nas od Niego oddziela. Im bardziej człowiek zbliża się do Boga, im bardziej doświadcza Jego miłości, tym wyraźniej widzi, jak do owej miłości nie dorasta, jak słabe i kruche jest wszystko, co sam może uczynić.
Ciężar grzechu
Wielkość zła mierzy się wagą przekroczonego prawa i skutkami zniszczenia. Wielkość grzechu zależy od jakości więzi, jaka łączy nas ze zranioną osobą. Im bardziej kochamy – tym większym jest nasz grzech. Paradoksem jest więc, że do największego grzechu, jaki może popełnić człowiek, zdolni są tylko najwięksi święci: ci, którzy ukochali najbardziej. Ci, którzy najbardziej kochają, najbardziej ranią, choć obiektywnie popełnione przez nich zło może być minimalne. Nie jest przecież przypadkiem, że Jezusa tak bardzo zabolało zaparcie się Piotra czy sen uczniów w Getsemani, a nie to, jak bardzo nienawidzili go faryzeusze czy krzyżujący Go żołnierze. Oprawcy nie byli w relacji z Jezusem, nie kochali Go – dlatego, choć ich wina jest duża, to grzech niewielki.
Tylko łaska
Wielu jest takich, którzy nie widzą swojego grzechu. Zadaniem chrześcijan nie jest wypominanie im win, ale przynoszenie ich do Jezusa w modlitwie. Walka ze złem może dokonywać się na poziomie naturalnym, poprzez kształtowanie woli i uczenie postaw. W walce z grzechem człowiek jest bezradny – odbywa się ona na poziomie nadprzyrodzonym. Nikt bez pomocy Jezusa nie jest w stanie uwolnić się od najmniejszego nawet grzechu: tylko sakrament pojednania wiąże na nowo zerwane więzi z Bogiem
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













