Logo Przewdonik Katolicki

Ojciec ruchu oazowego

Kamila Tobolska
Fot.

− Dzieło, które powołał do istnienia ukształtowało naszą osobowość i nasze małżeńskie relacje − zapewne wiele małżeństw, nie tylko Maria i Ryszard Karolewscy, może tak powiedzieć.


− Chcemy wspólnie dziękować Bogu za życie i dzieło ojca Franciszka Blachnickiego. Za to, że nie tylko dostrzegał on znaki czasu, ale miał też odwagę działać – mówił ks. Artur Andrzejewski, duszpasterz Ruchu Światło-Życie podczas archidiecezjalnych obchodów 25. rocznicy śmierci ks. Blachnickiego. Przeżywano je 27 lutego w kościele pw. Chrystusa Sługi przy ul. Palacza w Poznaniu w łączności z centralnymi obchodami, które miały miejsce w Krościenku nad Dunajcem, gdzie znajduje się grób założyciela i duchowego ojca ruchu oazowego.

 

Drogowskaz na drodze Kościoła

Podczas uroczystej Mszy św. modlono się o rychłą beatyfikację sługi Bożego ks. Blachnickiego, którego proces beatyfikacyjny rozpoczął się w 1995 r. − Ojciec Franciszek jest dla nas nie tylko tym, którego mamy podziwiać i wspominać na wieczornicach, ale kimś, kogo mamy naśladować. On jest drogowskazem, który Bóg postawił na drodze Kościoła w Polsce – podkreślił ks. Andrzejewski w homilii. Przypomniał też moment nawrócenia ks. Blachnickiego, który nastąpił, gdy w wieku 21 lat przebywał w więzieniu skazany przez hitlerowców za działalność konspiracyjną na karę śmierci. − To wtedy powierzył się Chrystusowi i wówczas światło Bożej łaski zaczęło w nim działać – zaznaczył kaznodzieja.

Natomiast ks. Marian Ciesielski, proboszcz parafii pw. Chrystusa Sługi, podzielił się swoim przeżyciem ze spotkania z ks. Blachnickim, przywołując pobyt na Oazie Dzieci Bożych w Łapszance w 1979 r. − Wówczas jako chłopiec nie zdawałem sobie sprawy kto to jest, dopiero później uświadomiłem sobie, że to taka niezwykła postać – przyznał.

 

Za tym trzeba było iść!

O swoich wspomnieniach związanych z ks. Blachnickim mówiła też w rozmowie z „Przewodnikiem” Maria Karolewska z parafii pw. Dobrego Pasterza w Poznaniu. Razem z mężem Ryszardem stanowią w Domowym Kościele tzw. parę łącznikową z kręgami na zachodzie Europy. − Ojca Franciszka poznałam w 1976 r. na oazie młodzieżowej w Krościenku. Także w kolejnych dwóch latach miałam tam jeszcze okazję słuchać jego homilii i konferencji. Pamiętam swoje zasłuchanie w wypowiadane przez niego słowa. Czułam, że to, co mówi jest autentyczne i że za tym trzeba iść – opowiadała pani Maria dodając, że od ks. Blachnickiego nauczyła się również umiłowania Słowa Bożego i nie zrażania żadnymi trudnościami. Przyznała też, że jest mu wdzięczna za zaufanie, jakim ją obdarzył, gdy już w początkowych klasach licealnych posługiwała na oazach jako animatorka. Na jednej z nich, w 1982 r., poznała swojego męża, a zaraz po ślubie, w 1986 r. przyłączyli się do Domowego Kościoła. − Nasza rodzina nie tylko chce, ale musi się modlić za Ojca, bo być może bez niego nie byłoby naszego małżeństwa – stwierdziła z uśmiechem.

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki