Ewa Znaj i Teresa Dobosz są w dziewiątym miesiącu stanu błogosławionego. Jest duże prawdopodobieństwo, że te słowa będą czytały w momencie, gdy na świecie pojawi się ich kolejne dziecko. Weronika Felcis pełnej radości obcowania z pierworodną córką doświadczy w lutym.
Mąż zakochany w cudzie stworzenia
Adwent to radosne oczekiwanie. A oczekiwanie na potomka? Moje rozmówczynie w pierwszym rzędzie podkreślają, że ma ono również głównie wymiar przede wszystkim radości. Ewa wierzy, że długie oczekiwanie będzie miało cudowny finał, czyli cud narodzin. Jest szczęśliwa, gdy myśli, że wkrótce niepokój i ból zostaną zastąpione radością, której nie da się wyrazić słowami. Towarzyszyć jej będzie też podziw, że pojawi się taki maleńki nowy człowiek, ale taki doskonały w każdym szczególe. Natomiast Weronika zwraca uwagę na postawę swojego męża, która daje jej poczucie szczęścia. ? On odkąd dowiedział się, że będzie ojcem jest z tego ogromnie dumny. Ta duma przeradza się w wielką troskę wobec mnie. On jest po prostu zakochany w tym, że będziemy mieli dziecko ? podkreśla.
Jedyny taki dialog
Jeszcze inny wymiar szczęścia w oczekiwaniu określa Teresa. Opowiada o najpiękniejszej chwili, gdy poczuła pierwsze ruchy dziecka, na które tak niecierpliwie czekała. ? To poczucie bezpośredniego kontaktu z maleńką istotką ukrytą wewnątrz mojego ciała jest dla mnie od tamtego czasu ciągłym źródłem radości. Teraz, kiedy ciąża jest już bardzo zaawansowana, ruchy dziecka są czasami bardzo energiczne, wręcz bolesne, lecz nieprzerwanie dają mi satysfakcję, stanowią rodzaj dialogu między mną a moją kruszynką.
Bezustanny cud
Nie mniejsza radość i wdzięczność Bogu towarzyszy matkom, gdy po raz pierwszy dowiadują się o przyjściu na świat swoich dzieci. Weronika opowiada swoją historię, jakby wciąż nie wierzyła w to, co naprawdę się stało udziałem jej i męża Elgarsa. Gdy Elgars poprosił ją o rękę, nie powiedziała od razu ?tak?. Stwierdziła, że muszą to przemyśleć, bo on musi być świadomy, że jest duże prawdopodobieństwo nieposiadania potomstwa z uwagi na przebytą przez nią białaczkę i możliwe powikłania. Mimo że Elgars ma, jak mówi jego żona, wrodzony instynkt ojcowski, to nie miał wątpliwości, co do swojej decyzji. ? Jednak moje obawy, co do posiadania potomstwa powiększyły się, gdy mój ginekolog skierował mnie na operację. Gdy poszłam ustalać jej termin, mając zdjęcie USG sprzed dwóch dni, lekarz zdecydował, że trzeba zrobić kolejne zdjęcie. Po chwili usłyszałam, że operację trzeba przełożyć, bo... ?będzie pani miała dziecko? ? opowiada Weronika. Operacja miała ?przyśpieszyć? godzenie się z faktem niemożliwości posiadania dziecka, tymczasem otwarła się piękna małżeńska perspektywa życia już nie tylko we dwoje.
Betlejemska ?umowa?
W przypadku Ewy pierwsze i drugie dziecko naturalnie wpisywało się w ich małżeńskie plany. Z kolejnym potomstwem bywa różnie z różnych powodów. Ewa z mężem Arturem zawsze planowali trzecie dziecko. Stwierdzili jednak, że najlepiej będzie wtedy, gdy skończy się budowa domu. Jednak będąc w Ziemi Świętej, w Betlejem, Ewa ?umówiła się? z Bogiem, że jeśli On chce, to niech da, kiedy chce. ? I stało się tak! Miesiąc później, gdy z ludzkiego punktu widzenia nie mogło dojść do poczęcia. I jak tu nie zaakceptować takiego faktu? ? wspomina. Ośmio- i sześcioletnie dzieci Ewy nie mogą się doczekać na brata lub siostrę, bo tego nie wie jeszcze nikt.
Plany Boże, a plany moje Teresa, mama kilkuletnich już dzieci, stwierdziła, że nadszedł czas, by poświęcić się pracy zawodowej. Poza tym, nie zakładali z mężem powiększenia rodziny, choć teoretycznie byli cały czas otwarci na życie. ? Pan Bóg pokazał nam, że teoria to za mało?Długo miałam żal do Pana Boga za to, że ?wykręcił nam taki numer?, podejrzewałam wręcz, że chciał nam utrzeć nosa ? mówi o pierwszych reakcjach Teresa. Dopiero po jakimś czasie dojrzała do stwierdzenia, że zamiast egoistycznie upierać się: ?moje plany są inne!?, warto zastanowić się nad tym, jakie są Boże plany i starać się do nich dostosować.
Odliczanie dni
Teresa uważa, że stan błogosławiony to czas zwiększonej odpowiedzialności ? za siebie, ale przede wszystkim za dziecko. Dopóki ciąża przebiegała prawidłowo, był to dla niej czas błogosławiony. Nie wiązał się z większymi wyrzeczeniami, dostarczał pretekstu do wypoczynku. ? Pod koniec szóstego miesiąca pojawiło się ryzyko przedwczesnego porodu. Usłyszałam, że powinnam leżeć. To wywróciło do góry nogami nasze życie rodzinne. Musieliśmy się inaczej zorganizować, by dom mógł normalnie funkcjonować. Mąż musiał skrócić czas pracy, by przejąć część moich obowiązków ? wspomina. Nie zawiodła rodzina. Ciężko było poradzić sobie z emocjami, wyciszyć napięcie i lęk, że dziecko może się urodzić za wcześnie. Teresa odliczała dni, dziękując Bogu za każdy kolejny. Dopiero niedawno, po przekroczeniu progu dziewiątego miesiąca, mogła odetchnąć z ulgą?
Ktoś na zawsze
W domu Weroniki i Elgarsa dziecko pojawi się po raz pierwszy. Rewolucji życiowej jeszcze nie widać, ale już ją przeczuwają, bowiem trudno jest wyobrazić sobie, że za chwilę pojawi się na zawsze dziecko, które stworzy z nich rodzinę. Teraz Weronika stara się żyć aktywnie, mówi, że weszła w ?układ? z mającą przyjść na świat Emilką. Będzie dużo spała, dbała o siebie, zdrowo odżywiała, a Emilka pozwoli mamie pracować. Mama jest doktorantką wydziału socjologii, prowadzi zajęcia ze studentami, pisze pracę doktorską, jeździ na konferencje, realizuje projekty zlecone. ? Czytamy sporo książek dotyczących wychowywania i pielęgnacji dzieci. Wydaje się, że dużo wiemy, ale czuję, że czasem i tak pojawi się taka zwykła rodzicielska bezradność.
Najtrudniejsze pytania
Dla Ewy najtrudniejsze jest pytanie ?kiedy??. Kiedy ten moment nastąpi i skończy się pełne napięcia oczekiwanie? Jak sobie da radę z bólem, czy logistycznie uda się to jakoś zorganizować (przy dwójce dzieci i daleko mieszkających dziadkach będzie to duże wyzwanie). Mniejszym problemem jest małe mieszkanie, gdzie mieszkają z mężem i dwójką dzieci, choć żeby wstawić do pokoju łóżeczko trzeba na razie wynieść stół i sofę. ? Mówimy sobie z mężem, że skoro Bóg daje nowe życie, to wie, co robi i pomoże! Myśli o tym, czy podołamy finansowo pojawiają się, ale najtrudniejszy jest taki ?ludzko-matczyny? lęk o to, aby dziecko było zdrowe ? mówi Ewa. Podobnie myśli Teresa. Boi się przebiegu samego porodu, a także tego, jak ułoży się jej życie rodzinne w poszerzonym składzie. Ufa jednak, że wszystko będzie dobrze. Przecież od samego początku Ktoś to zorganizował i nad tym wszystkim czuwa?
SMS prosto z badania
Gdy czas rozwiązania jest tak bliski i przeżywa się go w Adwencie trudno nie odczuwać tej Bożej opieki. Dla Teresy początek Adwentu zbiegł się z początkiem dziewiątego miesiąca. Mogła już przestać martwić się komplikacjami, które towarzyszyły jej wcześniej ? przez kilka tygodni musiała ograniczyć wysiłek fizyczny do minimum. Zaczęła cieszyć się samym oczekiwaniem. Z Ewą nie zdążyłem porozmawiać o Adwencie, dlatego na to pytanie odpowiada mi, pisząc SMS w trakcie badania ktg. ? Łatwiej mi znosić te najwolniej upływające dni ze świadomością, że nie tylko ja czekam, ale że atmosfera wokół ma również charakter oczekiwania. Pomagają mi Roraty, na które chodzę z dziećmi. Czuję, że jestem tam ?wpisana? w to wielkie oczekiwanie. To przywraca prawdziwy sens świąt i weryfikuje priorytety. To czas wyciszenia, zupełnie jak na badaniu, gdy wsłuchuje się w bicie serca mojego dziecka ? napisała w wiadomości Ewa.