Logo Przewdonik Katolicki

Skąd ten Rok Wiary?Kulisy papieskiej inicjatywy na 50-lecie Soboru

Krzysztof Bronk
Fot.

Od kilku lat co rusz pojawiało się pytanie, w jaki sposób Benedykt XVI upamiętni 50. rocznicę Soboru. Zwoła kolejny? Mało prawdopodobne, zbyt duże jest w dzisiejszym Kościele zamieszanie. A może synod o Soborze, jak Jan Paweł II w jego 25. rocznicę?

 

Nic z tego. Synod będzie, ale o ewangelizacji. Benedykt XVI zdecydował się na Rok Wiary. Rozpocznie się on 11 października 2012 r., w 50. rocznicę otwarcia Soboru, a zakończy 24 listopada 2013 r., w uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata.
Ujawniając swoje motywacje – tak w liście apostolskim Porta fidei, którym ów rok ogłaszał, jak i w przemówieniu do światowego kongresu ewangelizatorów, w którym po raz pierwszy o tej inicjatywie wspomniał – papież mówił o potrzebie powrotu do wiary, ożywiania misji Kościoła, która jest zasadniczo – jak podkreślił – „mówieniem o Bogu, uświadamianiem sobie Jego panowania, przypominaniem wszystkim, a zwłaszcza chrześcijanom, którzy zatracili własną tożsamość, o prawie Boga do tego, co jest mu należne, a mianowicie do naszego życia”. A zatem radykalny teocentryzm. Uświadomienie sobie, że również w samym chrześcijaństwie istnieją sprawy ważne i najważniejsze, a tym absolutnym priorytetem musi być sam Bóg i nasza z Nim relacja.
 
Sam na sam z Bogiem
Benedykt XVI uwrażliwia na to Kościół od pierwszych chwil pontyfikatu. Dosłownie na tydzień przed ogłoszeniem Roku Wiary papież przypomniał o tym w sposób symboliczny, składając wizytę we wspólnocie kartuzów, a zatem pustelników, którzy przez całe życie pozostają w odosobnieniu i poświęcają się wyłącznie modlitwie. Jak przyznał przeor wspólnoty, modlitwa u kartuzów była osobistą inicjatywą Benedykta XVI. „Nigdy nie ośmieliłbym się liczyć na tę wizytę” – wyznał w wywiadzie dla Radia Watykańskiego o. Jacques Dupont. Zapewnił zarazem, że kontemplacyjne skrzydło Kościoła z wielkim podziwem podchodzi do tego, co robi ten papież. „Mam tu na myśli – powiedział – przypominanie światu o nadrzędności, prymacie Boga. Przywrócenie Bogu tego miejsca, które się Mu należy w życiu, w naszym myśleniu i działaniu. Bo czymże jesteśmy przed Bogiem? Niczym. My, kartuzi, rozumiemy to bardzo dobrze” – dodał pustelnik.
 
Bóg obecny w Eucharystii
Aby nakreślić kontekst, w jakim doszło do ogłoszenia Roku Wiary, warto jeszcze wspomnieć o swoistej krucjacie, którą w ostatnich tygodniach odbył po Stanach Zjednoczonych jeden z najbliższych współpracowników papieża, kard. Mauro Piacenza, prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa. Papieski emisariusz spotykał się z amerykańskimi kapłanami i mówił im o potrzebie katolickiej reformy duchowieństwa. We wszystkich swych wystąpieniach kładł nacisk na jeden aspekt: przyszłość Kościoła rozstrzyga się przed Najświętszym Sakramentem. „Aby przywrócić ład we współczesnym Kościele, należy potwierdzić prymat Zmartwychwstałego Chrystusa, Tego, który jest obecny w Eucharystii” – mówił kard. Piacenza. Dodał zarazem, że jego marzeniem jest, aby w każdej diecezji na świecie istniał przynajmniej jeden kościół, w którym dniem i nocą nieprzerwanie trwałaby adoracja Najświętszego Sakramentu.
Wspominam o tym, aby pokazać, że w zamyśle Benedykta XVI powrót do wiary, przywrócenie Bogu należnego Mu miejsca może mieć bardzo konkretną postać. Może być okazją do konkretnych zmian w Kościele.
 
Uczyć się z katechizmu
Prymat Boga i adoracja to jednak nie wszystko. W liście ogłaszającym Rok Wiary Benedykt XVI zaleca wszystkim lekturę Katechizmu Kościoła Katolickiego. Wiara bowiem, jak przypomina papież, to nie tylko sam akt zawierzenia, ale i treść, to, w co wierzymy. Jej współczesny wykład znajduje się właśnie w katechizmie. Benedykt XVI przypomina, że już Jan Paweł II uznał katechizm „za pewną normę nauczania wiary”. Sam zaś dodaje, że można w nim znaleźć „bogactwo nauczania, jakie Kościół przyjął, strzegł i oferował na przestrzeni dwóch tysiącleci swej historii. Od Pisma Świętego do Ojców Kościoła, od mistrzów teologii po świętych, którzy przeszli przez wieki, Katechizm przedstawia trwałą pamięć tak wielu sposobów, w których Kościół rozważał swą wiarę i dokonał postępu doktrynalnego, aby dać wiernym pewność w ich życiu wiary”. W tym kontekście Rok Wiary to po prostu zaproszenie do pełnego odkrycia bogactwa chrześcijaństwa. Ale nie tylko.
 
Prawdziwe źródło kryzysu
Kontekst ogłoszenia tego nadzwyczajnego roku jest również negatywny. Papież nie pozostawia najmniejszych wątpliwości. Przeżywamy głęboki kryzys wiary – mówi. – Chrześcijanie zatracili swą tożsamość. Bardziej niż wiarą interesowali się sprawami politycznymi, społecznymi czy kulturalnymi. Kraje niegdyś chrześcijańskie nie tylko zobojętniały na Chrystusa, ale stają się Mu wrogie. W konsekwencji ludzkość trzeba wyprowadzić z pustyni.
Benedykt XVI wiąże ów kryzys z epoką posoborową. Przypomina, że ów problem negatywnych przemian w Kościele dostrzegał już Paweł VI, który jako pierwszy ogłosił Rok Wiary w 1967 r. Już wtedy „zdawał sobie bowiem sprawę z poważnych trudności tego czasu, zwłaszcza w odniesieniu do wyznawania wiary i wierności w jej poprawnej interpretacji”. To ostatnie słowo jest tu kluczowe. Benedykt XVI nie kwestionuje bowiem samych dokumentów soborowych. Przypomina, że według Jana Pawła II „nie tracą [one] wartości ani blasku”. Ojciec Święty ze swej strony jedynie dodaje to, co powiedział w słynnym już przemówieniu do Kurii Rzymskiej w 2005 r. „Jeśli odczytujemy i przyjmujemy [Sobór] w świetle prawidłowej hermeneutyki, może on być i coraz bardziej stawać się wielką mocą służącą zawsze potrzebnej odnowie Kościoła”. Papież wyraźnie nawiązuje do błędnych interpretacji Soboru, które w wielu regionach doprowadziły do sekularyzacji Kościoła i spustoszyły chrześcijański do niedawna świat.
My, Polacy, musimy pamiętać, że sytuacja w Polsce bynajmniej nie odzwierciedla tego, co stało się w większości krajów chrześcijańskich. Posoborowa sekularyzacja w dużej mierze nas ominęła. Mieliśmy mądrego kard. Wyszyńskiego i świętego papieża rodaka. Nawet jeśli go nie czytaliśmy, to przynajmniej rozumieliśmy jego przykład i mieliśmy do niego bezwarunkowe zaufanie, czego nie da się powiedzieć o katolikach w innych krajach. Dziś sytuacja jest już inna. Sekularyzacja nadgryza również polski Kościół. Nie mamy już ani Prymasa Tysiąclecia, ani Papieża Polaka.
W tym sensie wyraźnym kontekstem ogłoszenia Roku Wiary jest niedawna podróż Benedykta XVI do jego ojczyzny. Jeszcze nigdy Papież Ratzinger nie był chyba tak krytyczny. Nad Renem mógł mówić w pierwszej osobie: my, Niemcy. I wykorzystał to, by przedstawić realną sytuację chrześcijaństwa na Zachodzie, którego głównym problemem jest kryzys wiary, skrywany za zewnętrznymi strukturami i postulatami kolejnych czysto strukturalnych reform, jak zniesienie celibatu czy demokratyzacja życia kościelnego.
 
Ewangelizacja
Odpowiedzią na taką sytuację musi być nowa ewangelizacja, czy raczej rechrystianizacja straconych dla Chrystusa krajów. Jest ona jednym z głównych celów Roku Wiary. Nie przypadkiem Papież wspomniał po raz pierwszy o tej inicjatywie podczas światowego kongresu ewangelizatorów. Sam Rok Wiary rozpocznie się w czasie Synodu Biskupów o nowej ewangelizacji. W liście Porta fidei Benedykt XVI jasno zachęca wiernych, aby ten czas stał się dla wszystkich okazją do odważnego dzielenia się wiarą z innymi.
Nowa ewangelizacja to w Kościele temat ostatnio bardzo modny. Sprzyja temu powołanie przez Papieża nowej Papieskiej Rady ds. Nowej Ewangelizacji czy przygotowania do wspomnianego już synodu biskupów. Ogłaszając Rok Wiary, papież przypomina jednak jednoznacznie, że zanim zabierzemy się za ewangelizowanie innych, musimy sobie poradzić z kryzysem wiary w nas samych. Bez tego żadna ewangelizacja się nie powiedzie. Nie pomogą nawet najbardziej wyrafinowane strategie i metody.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki