Katolicka alternatywa

Czy organizując orszak, sprawimy, że ludzie uwierzą? Nie wiem, ale na pewno nie mieliby takiej szansy, gdybyśmy siedzieli w domu przed telewizorem mówi Andrzej Bolewski, inicjator poznańskiego Orszaku Trzech Króli.
Czyta się kilka minut

 

Czy organizując orszak, sprawimy, że ludzie uwierzą? Nie wiem, ale na pewno nie mieliby takiej szansy, gdybyśmy siedzieli w domu przed telewizorem – mówi Andrzej Bolewski, inicjator poznańskiego Orszaku Trzech Króli.

 

Pierwszy od ponad półwiecza wolny dzień w uroczystość Objawienia Pańskiego dał możliwość świętowania w pełnym wymiarze. – Świetnie, że możemy to robić, a żadne osiem godzin etatu w pracy, szkoła czy studia nam w tym nie przeszkadzają – podkreśla autor scenariusza poznańskiego orszaku, Szymon Dąbrowski z Gramiejska.pl. Zapracowani, zagonieni, zobligowani wciąż uciekającym czasem, gdy przychodzi pora na świętowanie, nie wiemy, jak to robić. – To wcale nie jest łatwa sprawa, nawet dla człowieka świadomego wagi świąt chrześcijańskich – potwierdza. On jednak wraz z Andrzejem Bolewskim z Fundacji Akademicki Poznań, Sławomirem Malewskim z KPW „Walor” i Katarzyną Łagodą-Kaźmierską z Café Misja, mimo skromnych możliwości czasowych, postanowił działać. – Cały orszak tworzyliśmy w zasadzie w ciągu trzech tygodni. Każdy z nas miał jakieś kontakty, zdolności, które wniósł w to przedsięwzięcie. Potem zaczęli pojawiać się inni, bez których nie poradzilibyśmy sobie. Każdy miał swoje zadanie; byli aktorzy, ale i harcerze, chłopcy niosący flagi czy ci, którzy czuwali nad bezpieczeństwem, były i dzieci – wojownicy królewskich orszaków – tłumaczy Andrzej Bolewski.

 

Kolędowanie – nie jarmarczna zabawa

Zaangażowanie blisko stu młodych ludzi docenili mieszkańcy miasta, tłumnie uczestniczący w przedstawieniu. Ich liczba przerosła najśmielsze oczekiwania organizatorów, którzy przygotowali dla nich nie tylko korony, ale i śpiewniki z kolędami w liczbie ledwie sześciuset sztuk. Z placu Wolności po słowach bp. Grzegorza Balcerka: „W imię Boże wyruszamy” za jadącymi na koniach Kacprem, Melchiorem i Baltazarem, ruszył blisko trzytysięczny pochód. Kolędujący tłum szedł ulicami Starego Rynku, jak trafnie ujął wiceprezydent miasta Sławomir Hinc, „złączony w poszukiwaniu Bożego ducha i wartości wyższych”. Czy wszyscy podążający za królami je odnaleźli? – Myślę, że z każdym z nas Pan Bóg tworzy swoją historię. Z każdym – na innym poziomie. Na pewno byli i tacy, którzy przyszli przez przypadek bądź z ciekawości. Ci spędzili sympatycznie czas, jednak w kontekście uroczystości Objawienia Pańskiego, dzięki czemu mieli szansę się zastanowić – uważa Szymon Dąbrowski. – Wszyscy, niezależnie od powodów, chcieli pójść za Trzema Królami. Nie była to dla nich jarmarczna zabawa, a przeżycie wspólnego kolędowania – dodaje.

 

Na ulicę dla świadectwa

Wartości wspólnotowe miały podczas orszaku kluczowe znaczenie. Tym bardziej że wiązały się ściśle z płaszczyzną ducha. Złączeni śpiewem uczestnicy ulicznego teatrum szli przecież w jednym celu – by oddać wraz z Mędrcami pokłon Dzieciątku. Choć wiele jest różnego rodzajów pochodów, marszów czy parad, to wzięcie udziału w ukierunkowanym na wartości katolickie wymaga odwagi. Odwagi, by, jak mówi Łukasz Wielebski, jeden z uczestników orszaku, „dać świadectwo wiary, wychodząc na ulice miasta, podobnie, jak w Boże Ciało pokazać, że idziemy do Jezusa”. Potwierdza to także Andrzej Bolewski:  - Święto Trzech Króli to doskonały pretekst, by zamanifestować swoją wiarę. To też święto apostolstwa, przypominające nam, że Jezus nie narodził się tylko dla wierzących, ale dla wszystkich. Nie wiem, czy organizując ten orszak sprawimy, że ludzie uwierzą, ale na pewno nie mieliby takiej szansy, gdybyśmy siedzieli w domu przed telewizorem.

Orszak zakończyła Msza św. celebrowana w poznańskiej farze. – Myślę, że w przyszłym roku powinno być podobnie: wydarzenie teatralne i rodzinne świętowanie na ulicy powinno łączyć się z sakramentem – Eucharystią – zauważa inicjator orszaku.

 

Pomysł dla całych rodzin

Odważne zamanifestowanie swojej wiary było niezwykle istotne. Nie mniej jednak ważne niż to, że można to było zrobić rodzinnie. – Chcieliśmy stworzyć coś dla całych rodzin.

Inicjatywa miała na celu to, by dobrze czuła się i babcia, i dziadek, i matka, i ojciec, i dzieci. Chodziło o to, by rodzina mogła wyjść z domu i miło, ale i pożytecznie spędzić ze sobą czas – wyjaśnia Bolewski. Faktycznie, w orszaku można było zauważyć przedstawicieli wielu pokoleń. Szczególnie jednak widoczne były dzieci, czasem nawet kilkuletnie. Kilkadziesiąt z nich, przebranych w czerwone płaszcze europejskich rycerzy, ubranych w niebieskie szaty afrykańskich wojowników czy zielonych azjatyckich wojów, wyglądało szczególnie efektownie. Tworzyli oni orszaki królów Baltazara, Kacpra i Melchiora. Wśród nich był kilkuletni Staś. Ubrany w zielony płaszcz grał jednego z żołnierzy podążających w orszaku tego ostatniego. – To doskonały sposób na spędzenie wolnego czasu. Bylibyśmy całą rodziną, ale lada chwila ma się urodzić Stasiowi braciszek, więc jesteśmy tutaj tylko we dwóch – mówił jego tata Łukasz Wielebski, niecierpliwie nasłuchując wieści od ciężarnej żony.

***

Orszaki takie jak ten zorganizowany w Poznaniu w pierwsze po 50 latach wolne od pracy święto Trzech Króli odbywały się też w Warszawie, Krakowie, Tarnowie i Zakopanem. Wszędzie gromadziły tysiące ludzi. Były dobrą lekcją historii? A może teologii? – Raczej błyskiem, który spowodował zainteresowanie – trafnie zauważa Szymon Dąbrowski, scenarzysta orszaku. Zainteresowanie i zastanowienie. Może nad celem wędrówki Mędrców? Celem naszej wędrówki? A może głębiej – sensem wiary? Jedno jest pewne: takie błyski w społeczeństwie nastawionym na szybki i prosty w odbiorze obraz często bywają niezwykle skuteczne. Tym bardziej, gdy w atrakcyjny sposób pozwalają spędzić wolny czas z najbliższymi.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 3/2011