Logo Przewdonik Katolicki

Zabijanie na wojnie

Ks. Krzysztof Różański
Fot.

W przyszłości chciałbym wstąpić do wojska. Czy jeśli wyjadę na wojnę i zabiję człowieka, jako żołnierz, będzie to grzech?Wojtek

W przyszłości chciałbym wstąpić do wojska. Czy jeśli wyjadę na wojnę i zabiję człowieka, jako żołnierz, będzie to grzech?

Wojtek

 

 

 „Wojna jest «nieszczęściem» i nie może być nigdy odpowiednim sposobem rozwiązywania problemów międzynarodowych” (Kompendium Nauki Społecznej Kościoła, 497). Kościół naucza o konieczności budowania ładu międzynarodowego na przebaczeniu i pojednaniu między narodami, ale zarazem dopuszcza prowadzenie wojny obronnej. Wojna taka winna służyć obronie granic państwowych, bezpieczeństwa obywateli, pokoju na świecie czy w regionie, a także praw niewinnych. Uprawnione przystąpienie do wojny jest możliwe jedynie gdy: szkoda była długotrwała, poważna i niezaprzeczalna; wszystkie pozostałe środki zmierzające do położenia jej kresu okazały się nierealne lub nieskuteczne; istnieją uzasadnione warunki powodzenia; użycie broni nie pociągnęło za sobą jeszcze poważniejszego zła i zamętu (por. KKK 2309).

Obrona państwa przez uczestnictwo w siłach zbrojnych jest jednym z obowiązków wobec ojczyzny, wynikającym z IV przykazania Dekalogu. Tradycyjnie mówiono, że to zaszczytny obowiązek i wiązano społeczną rolę żołnierza z pojęciem służby. Będąc na służbie ojczyzny, należy kierować się wartościami: dobrem wspólnym, prawdą, sprawiedliwością, uczciwością, a także honorem. Wykonując żołnierską służbę, nie wolno nigdy działać wbrew nakazom własnego sumienia.

Posługiwanie się siłą militarną niesie ze sobą także możliwość pozbawienia życia drugiej osoby. Motywacją podejmowanych działań zbrojnych nie może być jednak zabijanie. Żołnierz walczący z intencją zabicia staje się przez to potencjalnym zabójcą. Właściwą intencją jest obrona. Wówczas nawet jeśli działalnie żołnierza doprowadzi do śmierci przeciwnika, nie ma ono charakteru winy moralnej. Należy zauważyć zarazem, że posługiwanie się bronią masowej zagłady jest zawsze czymś złym i grzesznym. Żołnierz nakłaniany do czynów łamiących prawa innych osób i narodów lub norm humanitarnych winien odmówić wykonania rozkazu.

 


Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code
  • awatar
    Adaś
    17.09.2019 r., godz. 12:54

    Jak zwykle w tym temacie krążymy, kluczymy, dokonujemy intelektualnych wygibasów. Kościół od ponad 1000 lat (edykt Mediolański) niestety wszedł w buty rządzących i kierując się "interesem kościoła" chętnie korzystał z przywilejów sojuszu tronu i kościoła. Stąd te wszystkie karkołomne teorie o "wojnie sprawiedliwej". Podobno Kościół jest POWSZECHNY. Na czym polega jego powszechność? Czy na tym, że księża chrześcijańskiego narodu X zagrzewają do walki żołnierzy walczących z chrześcijańskim narodem Y który także ma swoich księży "wspierających" bohaterskich żołnierzy? Nie potrafię zrozumieć idei kapelanów wojskowych (na dodatek ze stopniami oficerskimi). Sama obecność kapelana legitymuje wojnę jako taką. Jaką rolę odgrywają cyrki w postaci pokrapiania św. wodą czołgów, karabinów a dawniej mieczy? Przykazanie mówi: NIE ZABIJAJ - bez dodatku w postaci "chyba, że twój biskup na to pozwoli". Nie ma wojny sprawiedliwej a nawet jakby takowa była to kto decyduje o tym czy jest ona sprawiedliwą? Proboszcz, biskup, papież? A już "Wykonując żołnierską służbę, nie wolno nigdy działać wbrew nakazom własnego sumienia" jest bezczelnym wykrętem kościoła. Wierzę w Boga, nie wierzę w Kościół, między innymi z powodu podejścia "powszechnego kościoła" do kwestii wojny. Mierzi mnie widok mundurowych w koloratkach.

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki