Logo Przewdonik Katolicki

Puste kartki kłamstw

ks. Józef Dębiński
Fot.

W 1942 r. Niemcy zaczęli wprowadzać w życie ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej. Szacuje się, że ok. 250 tys. polskich Żydów uciekło przed niemieckimi deportacjami, zbiegło z gett podczas pacyfikacji oraz z transportów do obozów.


W 1942 r. Niemcy zaczęli wprowadzać w życie „ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej”. Szacuje się, że ok. 250 tys. polskich Żydów uciekło przed niemieckimi deportacjami, zbiegło z gett podczas pacyfikacji oraz z transportów do obozów.

 

 

Po wojnie w Centralnym Komitecie Żydów w Polsce zarejestrowało się ok. 60 tys. osób. Tomaszowi Grosowi, autorowi eseju pt. Złote żniwa, dało to podstawę do wyciągnięcia wniosku, że „brakujące” 200 tys. musieli zabić Polacy…

 

Co nieludzkie w człowieku

Z wiarygodnych źródeł wiadomo, że podczas wojny to właśnie Polacy uratowali najwięcej Żydów. Jednak oprócz ratujących, byli i tacy, którzy postępowali wobec Żydów haniebnie. Przypuszcza się, że z ich rąk mogło zginąć ok. 20 tys. osób wyznania mojżeszowego. Sprawcami mordów byli degeneraci, złodzieje, alkoholicy, ale i tzw. porządni obywatele. Tych, którzy dopuszczali się nikczemności, można podzielić na cztery kategorie: tzw. funkcyjni (sołtysi, wójtowie, gajowi, strażacy, leśniczy), zwykli chłopi, granatowi policjanci i partyzanci wszelkich formacji (Bataliony Chłopskie, Narodowe Siły Zbrojne, Armia Krajowa oraz członkowie partyzantki komunistycznej). Aktów przemocy dopuszczano się nie dlatego, że taka jest natura Polaka, ale z powodu „parszywej natury człowieka”. Tego rodzaju działania zdarzały się w historii, np. podczas tzw. rzezi galicyjskiej czy powstania styczniowego.

 

Haniebna pokusa

Prowadząc politykę okupacyjną, Niemcy dali jasny sygnał: Żydów można bezkarnie mordować. Nadto do głosu doszła ludzka chciwość. Nie zapominajmy, że po kryzysie lat 30. na wsi polskiej panowała bieda. W społeczności istniało przekonanie, że uciekinierzy z gett mają pieniądze i kosztowności. Motywacją do haniebnych czynów nie był więc antysemityzm czy antyjudaizm, ale przyziemność. W skrajnych sytuacjach ludźmi rządzą niekiedy prymitywne (pierwotne) uczucia. Na wsi, gdzie poziom wykształcenia był niski, a ludzie na co dzień obcowali z okrucieństwem – choćby wobec zwierząt – występowanie takich zjawisk jest bardzo prawdopodobne. Była to pokusa, której wielu nie było w stanie się oprzeć.

Bieda na wsi utrzymywała się i po wojnie. Chłopów nękał Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, wojsko, armia radziecka, oddziały antykomunistyczne i bandyci. W Treblince żołnierze radzieccy zmuszali chłopów (4 marca 1946 r.) do zakopywania bomb w ziemi, a po detonacji, do poszukiwania w wyrzuconych na powierzchnię szczątkach Żydów, złota czy kosztowności. Co znaleziono – zabierali.  Po przejściu frontu okoliczni mieszkańcy sami, bez przymusu kopali w Treblince.  Tłumaczyli, że z biedy. Jednak dla tego rodzaju czynów nie ma usprawiedliwienia.

 

Bez skrupułów

Błędem autora Złotych żniw jest postawienie tezy, że Polacy wzbogacili się na zagładzie ludności żydowskiej i wspierali Niemców w Holokauście. Wśród mieszkańców wsi i miasteczek byli ludzie, którzy w imię chrześcijańskiej miłości bliźniego, z determinacją i poświęceniem, nawet nie myśląc o zapłacie, podejmowali ryzyko ratowania Żydów. Krzywdzące jest też oskarżanie Kościoła katolickiego o bierność wobec zagłady i moralną współodpowiedzialność za zbrodnie dokonane na Żydach, przy czym T. Gross uważa, że księża utwierdzali wiernych w postawach antysemickich i zachęcali do grabieży.

Nadto nie do przyjęcia jest twierdzenie, że Polacy bezprawnie przejęli mienie pożydowskie. Cały ów majątek przejęły władze niemieckie, powołując dla zarządzania nim specjalne instytucje. Już samo wejście na teren obiektów pożydowskich groziło Polakom natychmiastową śmiercią, zastrzeleniem przez żandarma czy policjanta. O takich wypadkach informują meldunki polskiego podziemia. Autor zdaje się też zapominać, że to nie Polacy, lecz państwo pod rządami komunistów wzbogaciło się, po wojnie, pozostałościami żydowskiego majątku. Obywatele zamieszkujący pożydowskie kamienice byli zaledwie lokatorami, ze statusem, który określają słowa „przydział z kwaterunku”.

Winy człowieka należy napiętnować, jednak zbrodni i niegodziwości nie wolno przypisywać całemu narodowi.


 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki