Być może to pod wpływem lektury Sienkiewicza ukształtował się spaczony obraz relikwii. Opowiadano sobie o szczeblach z drabiny, która śniła się Jakubowi, o piórze ze skrzydła Archanioła Gabriela, a nawet, pozostając w tej stylistyce, o ostatnim tchnieniu Matki Założycielki, przechowywanym w kryształowej butelce przez jedno ze zgromadzeń zakonnych.
Groby
Historia relikwii rozpoczyna się w rzymskich katakumbach. Katakumby, czyli wielopiętrowe, podziemne cmentarzyska wydrążone w miękkim, wulkanicznym tufie, znajdowały się w pierwszych wiekach chrześcijaństwa poza murami Rzymu, przy drogach wyjazdowych z miasta. W katakumbach chowani byli pierwsi chrześcijanie, w tym również męczennicy, których dużą liczbę zapewniali swoimi prześladowaniami kolejni cesarze.
Chociaż nie prowadzono wówczas rozbudowanych procesów beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych, to biskup oficjalnie uznawał za świętych tych, którzy zginęli jako męczennicy, za życia odznaczali się heroicznością cnót, a po śmierci sławą świętości, zaś za ich wstawiennictwem wydarzył się cud. Groby świętych ozdabiano i otaczano szczególną opieką.
Rzym
Problem z grobami męczenników zaczął się, gdy w V w. Rzym zaczęli najeżdżać barbarzyńcy: Hunowie, Longobardzi, Goci i inni. Podczas najazdów, zanim jeszcze zaatakowali Rzym, napotykali na leżące poza murami katakumby. Właśnie dlatego, żeby ocalić groby męczenników przed zbezczeszczeniem, po raz pierwszy w dziejach Kościoła zaczęto je otwierać, a ciała świętych, wysuszone w tufie, przenosić do Rzymu. Przenoszono je czasem w całości, czasem tylko pojedyncze części, np. kości czaszki albo ręki, i umieszczano w rzymskich kościołach, tak że pod koniec V w. niektóre z tych kościołów były wręcz przepełnione relikwiami świętych.
W świat
Wkrótce potem kult relikwii rozprzestrzenił się poza Rzym – wspólnoty spoza Rzymu dopominały się bowiem, żeby podzielić się z nimi relikwiami, niektórzy władcy chrześcijańscy wręcz napadali na kościoły z relikwiami po to, by zdobyć dla siebie szczątki świętych. Każdy chciał mieć u siebie swojego patrona i orędownika.
Od takiego wielkiego pragnienia posiadania relikwii tylko krok pozostał do trzeciego etapu rozwoju kultu relikwii, bardzo związanego z nadużyciami.
Gnój ze stajenki
W IX w. pojawili się „specjaliści” oferujący relikwie zainteresowanym w całym basenie Morza Śródziemnego. Ile z nich było autentycznych, trudno dziś powiedzieć – wiadomo, że w X czy XI w. nie było już praktycznie żadnego miasta, zamku, osady czy wsi, które nie miałyby relikwii swojego patrona. Z czasem zaczęły napływać relikwie coraz dziwniejsze, przywożone z wypraw krzyżowych: kawałek gnoju, na którym spoczywał osiołek ogrzewający Jezusa w stajence betlejemskiej, ampułka z powietrzem ze stajenki czy kamień, na który prysnęła krew ściętego św. Jana Chrzciciela. Taka fantazja spowodowała, że konieczne stało się prawne uregulowanie kwestii relikwii.
Trydent
Kwestia prawodawstwa stała się tym pilniejsza, że wkrótce kult relikwii zastąpił niemal całkowicie kult samych świętych: czczono wprawdzie szczątki, ale zapominano o człowieku. Dlatego na ostatniej sesji Soboru Trydenckiego (1545–1563) ustalono zasady, dotyczące kultu relikwii, kładąc szczególny nacisk na ich autentyczność i pod karą ekskomuniki zakazując produkowania i sprzedawania fałszywych relikwii.
Prawo kanoniczne
To, co zasygnalizował Sobór Trydencki, znalazło swoje rozwinięcie z pierwszym Kodeksie prawa kanonicznego z 1917 r. Wprowadzono wówczas zasady dotyczące relikwii. Pod karą ekskomuniki wszystkie relikwie muszą być autentyczne. Nikomu bez wyraźnego zezwolenia biskupa nie wolno prywatnie przechowywać większych relikwii (np. głowy albo ręki). Publiczną część można oddawać tylko autentycznym relikwiom i za zgodą biskupa. Nie wolno również relikwii sprzedawać ani przenosić bez zgody Stolicy Apostolskiej
Świętość dla nas
Relikwie są dla nas zmaterializowaną i widoczną świętością konkretnego człowieka. Pozwalają poczuć, że tak samo jak święci stworzeni jesteśmy przez Boga i dojść mamy do tego samego praźródła świętości, do Chrystusa. Są też wezwaniem dla nas, żebyśmy dorastali do tego poziomu heroicznego naśladowania życia Jezusa w swojej codzienności, jaki był udziałem świętych. Bo świętym wprawdzie nikt się nie rodzi, ale każdy ma się nim stawać na drodze swojego, bardzo konkretnego życia.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













