O Jezusie z Ziemi Świętej, który dla nas umarł i zmartwychwstał

Pismo Święte zawiera cztery redakcje Ewangelii: wg św. Mateusza, św. Marka, św. Łukasza i św. Jana. Każda z nich daje nam świadectwo o czynach i słowach Jezusa Chrystusa. Również Ziemia Święta jest niemym świadkiem czynów i słów Jezusa Chrystusa, stąd słusznie nazywa się ją często Piątą Ewangelią.
Czyta się kilka minut

Pismo Święte zawiera cztery redakcje Ewangelii: wg św. Mateusza, św. Marka, św. Łukasza i św. Jana. Każda z nich daje nam świadectwo o czynach i słowach Jezusa Chrystusa. Również Ziemia Święta jest niemym świadkiem czynów i słów Jezusa Chrystusa, stąd słusznie nazywa się ją często „Piątą Ewangelią”.

  
W dzisiejszych czasach Ziemia Święta, choć jest niewielkich rozmiarów (można ją porównać do Wielkopolski czy Mazowsza), ma szczególną wartość. Może dlatego, że wielu chrześcijan, nawet jeśli czyta Ewangelię, to często traktuje ją jako swego rodzaju legendę. Trochę ważniejszą od innych, ale ciągle nie do końca prawdziwą. Tymczasem miejsca, które znajdujemy w Ewangelii, istnieją do dzisiaj. Jerozolima, Nazaret, Kana Galilejska, góra Tabor, Jezioro Galilejskie, Betlejem, Jerycho, Kafarnaum i wiele innych miejscowości, które spotykamy, czytając Pismo Święte, są niemymi świadkami tego, co tutaj się wydarzyło.
Muszę przyznać, że kiedy po raz pierwszy znalazłem się w Ziemi Świętej, moje wyobrażenie o niej legło w gruzach. Wcześniej np. myślałem, że Jerozolima za czasów Jezusa była ogromnym miastem. Tymczasem mury starego miasta można obejść w około 1,5 godz. Pustynia Judzka, gdzie Jezus spędził 40 dni, poszcząc, miała być taka, jaką znamy z TV, czyli piaszczysta, jak słynna afrykańska Sahara. Tymczasem okazało się, że jest to pustynia kamienna, teren pagórkowaty, w niczym nieprzypominający owej Sahary. Trudno mi było uwierzyć, że zamiast przytulnej stajenki betlejemskiej, w której urodził się Jezus, była (i jest) zimna, skalna grota. Z niemałym zaskoczeniem dowiedziałem się, że Maryja, idąc do św. Elżbiety, musiała pokonać prawie 200 kilometrów! I właśnie dlatego, zdając sobie sprawę, że nasze wyobrażenie o tej ziemi nie zawsze jest realne, postanowiłem opisać wydarzenia męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, nawiązując do Ziemi Świętej i jej historii, żeby jeszcze lepiej zrozumieć dramat, a później radość tamtych dni.
 
„Hosanna” i „Ukrzyżuj Go!”
Pan Jezus już na początku swojego nauczania opuścił rodzinny Nazaret (Mt 4, 1), aby zamieszkać w domu św. Piotra w Kafarnaum, nad Jeziorem Galilejskim. To stamtąd udał się w swoją ostatnią podróż do Jerozolimy, która jest oddalona od Kafarnaum ok. 200 km.
Jak wiemy, Jego pobyt w Jerozolimie rozpoczął się triumfalnym wjazdem do Świętego Miasta. Wyruszył bowiem z Betanii i przemierzając Betfage i Górę Oliwną, przybył na osiołku do Jerozolimy, na dziedziniec świątynny. Towarzyszyli mu ludzie, którzy wiwatując, wykrzykiwali: „Hosanna Synowi Dawida! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie! Hosanna na wysokościach!” (21, 9).
Nie minął tydzień, a sytuacja zmieniła się nie do poznania. Ten, który witany był przez tłumy z takim entuzjazmem, kilka dni później umierał na krzyżu potraktowany jak bandyta.
Męka Jezusa rozpoczyna się jednak już na modlitwie w Getsemani, co potwierdza św. Łukasz w słowach: „Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię” (Łk 22, 44). Mimo że takie stwierdzenie może wydawać się przesadne, okazuje się, iż w medycynie nie jest obce zjawisko fizjologiczne pocenia się ciała w powiązaniu z krwawieniem. Fenomen ten jest określany mianem Hemathidrosis. Łukasz, który był lekarzem (zob. Kol 4, 14), opisał to zjawisko w sposób jak najbardziej realistyczny. Z punktu widzenia medycznego taka reakcja organizmu pojawia się w obliczu wielkiego przerażenia połączonego z ogromnym wysiłkiem ciała. Stąd określenie agonia w odniesieniu do modlitwy Jezusa w Getsemani jest jak najbardziej prawidłowe.
Ogród Getsemani, co tłumaczy się jako „tłocznia oliwy” (hebr. Gat Szemanin), prawdopodobnie należał do jednego z uczniów Jezusa. Dzisiaj na tym miejscu znajduje się bazylika Agonii (Kościół Wszystkich Narodów). Wewnątrz przed ołtarzem znajduje się skała, na której – jak głosi tradycja – modlił się Jezus. Niekonwencjonalna architektura świątyni doskonale oddaje klimat tamtego wieczoru.
To miejsce było dobrze znane Judaszowi, który doskonale wiedział, gdzie miał poprowadzić strażników żydowskich i żołnierzy rzymskich, żeby aresztować Jezusa. Stamtąd Jezus zostaje zaprowadzony do Annasza, który w przeszłości pełnił urząd Najwyższego Kapłana. Był on teściem ówczesnego Najwyższego Kapłana – Kajfasza. Z tej to przyczyny od Annasza Jezus został zaprowadzony na przesłuchanie do Kajfasza. Obaj byli saduceuszami, którzy nie wierzyli w zmartwychwstanie, w życie pozagrobowe (zob. Mt 23, 8). Prawdopodobnie stąd ich ścisła kolaboracja z okupantem rzymskim, przez co nie cieszyli się wśród ludzi dużym poparciem. Dom Kajfasza znajdował się według tradycji w pobliżu Wieczernika.
Po wydaniu wyroku przez Żydów Jezus został następnie zaprowadzony do Piłata. Żydzi nie mieli takiej władzy, aby skazać kogoś na śmierć. Taki wyrok w Jerozolimie mógł wydać tylko Piłat. Przebywał on w Pretorium, czyli najprawdopodobniej w twierdzy rzymskiej – Antonia. Przylegała ona do Dziedzińca Świątynnego. Rzymianie, szczególnie w czasie świąt żydowskich, bali się rozruchów i starali się dobrze kontrolować dziedziniec, miejsce, w którym gromadziło się wielu Żydów. Piłat, jako Prokurator, który piastował władzę nad Judeą, Samarią i Idumeą w latach 26–36 po Chr., urzędował w Cezarei Nadmorskiej. Jednakże w każde większe święto żydowskie przybywał do Jerozolimy.
Jezus pochodził z Nazaretu, miasta, które leży na terenie Galilei. Nie podlegała ona Piłatowi, ale należała do jednego z synów Heroda Wielkiego – Antypasa. On również przebywał w tym czasie w Jerozolimie. Piłat, kiedy tylko zrozumiał, że Jezus jest niewinny, nie chciał mieć z tą sprawą nic wspólnego. Unikając odpowiedzialności, odesłał więc Jezusa do Heroda Antypasa, zapewne tłumacząc się, że Jezus nie podlega jego jurysdykcji. Tymczasem Herod Antypas przebywający prawdopodobnie w pałacu swojego ojca – Heroda Wielkiego (pałac znajdował się przy dzisiejszej Bramie Jawskiej), niepocieszony faktem, że nie ujrzał żadnego cudu, odesłał Jezusa z powrotem do Piłata. Wówczas Piłat skazał Jezusa na biczowanie, mając nadzieję, że to usatysfakcjonuje rozwścieczonych Żydów. Jednakże tak się nie stało. Żydzi stanowczo chcieli pozbyć się Jezusa, wysuwając oskarżenie, że nazywał się Królem, a zatem podważał władzę ustanowioną przez cesarza Tyberiusza, stając się winnym obrazy cesarskiego majestatu (crimen laesae majestatis). W ten sposób wymusili na Piłacie, aby skazał Jezusa na śmierć.
 
Droga Krzyżowa
Kiedy przeszedłem Drogę Krzyżową w Jerozolimie po raz pierwszy (w każdy piątek prowadzą ją franciszkanie i trwa ona dokładnie godzinę), wydawała mi się krótka. Kiedyś Drogę Krzyżową wyobrażałem sobie jako kilkukilometrową drogę, a Kalwarię jako potężną górę, której wierzchołek trudno dostrzec. Tymczasem, po kilku uliczkach pnących się ku górze, wchodzi się na kilkumetrowe wzniesienie – zwane po hebrajsku Golgota (z hebr. czaszka).
Jednakże im częściej uczestniczę w Drodze Krzyżowej, tym wydaje mi się ona dłuższa, a hałas ludzi sprzedających i kupujących na ulicy, zamiast przeszkadzać, sprawia, że łatwiej jest wyobrazić sobie „tamten” dzień. W końcu Jezus był „tylko” jednym ze skazańców. Jedynie płaczące kobiety (Łk 23, 27–31), i według tradycji św. Weronika, okazały Mu szczerą litość.
Jezus umarł poza murami miasta Jerozolimy (zob. Hbr 13, 12). Dzisiaj Kalwaria i Boży Grób znajdują się wewnątrz Starego Miasta. Topografia Jerozolimy od czasów Chrystusa zmieniła się, a część obecnych murów starej Jerozolimy została wzniesiona w XVI w. Dziś na miejscu śmierci i zmartwychwstania Jezusa stoi Bazylika Bożego Grobu, wzniesiona po raz pierwszy w IV w. Możemy tam spotkać chrześcijan różnych obrządków. Obecnie współwłaścicielami sanktuarium są trzy wielkie wspólnoty (grecka, ormiańska i łacińska, którą reprezentują franciszkanie), natomiast inne Kościoły wschodnie (syryjscy jakobici, Koptowie i Etiopczycy) mają okrojone przywileje. Porządek w tym miejscu reguluje od 1853 r. tzw. Status Quo. Jest to zestaw praw, który wyznacza godziny i miejsca nabożeństw dla poszczególnych obrządków.
Wspominam o tym miejscu, żeby podkreślić, że męka, śmierć i zmartwychwstanie Pana Jezusa wydarzyły się w konkretnej rzeczywistości, na ziemi, którą można dotknąć i zobaczyć.
 
Pusty Grób
Obecnie, każdego dnia, tysiące pielgrzymów z całego świata przybywają do Ziemi Świętej. Mogą oni doświadczyć klimatu, w jakim żył Jezus Chrystus. Popatrzeć na krajobraz, na który On spoglądał. Poczuć żar tej ziemi i silny blask słońca. Najważniejszym jednak momentem pielgrzymki do Ziemi Świętej jest wejście do Bożego Grobu po to, aby przekonać się, że faktycznie jest on pusty, że Jezus rzeczywiście zmartwychwstał! Chyba w każdym z nas jest trochę niedowiarstwa św. Tomasza, dlatego i sam Bóg przychodzi nam z pomocą, żeby rozwiewać nasze wątpliwości.
Ziemia Święta pomaga nam zrozumieć, że nasza wiara nie wyrosła ze zmyślonych opowiadań. Świadectwo o Jezusie dają przecież nie tylko Ewangelie. Wspominają o Nim także pisarze niechrześcijańscy. Pisze o Nim znany historyk (żydowski) z pierwszego wieku – Józef Flawiusz, ale również Tacyt, Pliniusz Młodszy, Swetoniusz.
Jezus żył przez ok. 30 lat jako zwyczajny człowiek, na konkretnej ziemi. Pierwszy cud, jakiego dokonał, wydarzył się w Kanie Galilejskiej (J 2, 11). Przedtem prowadził szare, normalne, zwyczajne życie. Z pewnością dotykały Go te same cierpienia, które dotykają również i nas. Patrzmy zatem z ufnością na Jezusa, któremu nie był obcy trud tego życia. Tym bardziej że żył na ziemi bardzo wymagającej.
Niech i twoje trudy cię nie zniechęcają. Wierzymy przecież w Boga, który nosi w sercu doświadczenie ludzkiego życia. Pamiętaj o Bożym Grobie, milczącym świadku zmartwychwstania Jezusa, i raduj się, że zmierzasz do Królestwa Bożego, miejsca, gdzie Bóg otrze każdą łzę (zob. Ap 7, 17) i wypełni ludzkie serce niewypowiedzianym szczęściem (zob. 1 Kor 2, 9). Pomimo szarości i monotonii dnia codziennego, bądź pełen ufności. Jezus Zmartwychwstał, a skoro On Zmartwychwstał, to i my zmartwychwstaniemy.
 
 
Autor artykułu jest studentem Studium Biblicum Franciscanum w Jerozolimie.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 17/2011