Na straganie w dzień targowy...

Niedawno, pewnej wyjątkowo mroźnej soboty, zapadałem właśnie w stan hibernacji, stojąc w długiej kolejce przy jednym z poznańskich straganów. I pewnie zmieniłbym się w sopel lodu, gdyby nie dwóch nastolatków stojących tuż przede mną.
Czyta się kilka minut

 

Młodzieńcy prowadzili pasjonującą dyskusję na temat imprezy urodzinowej, na której mieli okazję bawić się kilka dni wcześniej. Ze stanu hibernacji wyrwał mnie szereg następujących po sobie wulgaryzmów wagi wręcz superciężkiej. Poczułem się trochę nieswojo, nie zwykłem bowiem słyszeć na co dzień aż tak soczystych  przekleństw. Jak się okazało, to był dopiero początek. Śmiem twierdzić, że tak przyspieszonego kursu “łaciny podwórkowej” nie przeszedłem chyba nigdy – nawet będąc w wieku rzeczonych nastolatków.

Najpopularniejsze wulgaryzmy usłyszałem chyba we wszystkich możlwich konfiguracjach – z wszelkimi przedrostkami, we wszystkich czasach, osobach, przypadkach oraz stopniach. Byłem “pod wrażeniem” tak swobodnego słowotwórstwa i doskonałej znajomości, podobno niełatwej, polskiej gramatyki. Na owej imprezie znalazła się także dziewczyna, która wzbudziła zainteresowanie chłopców. Epitety, jakie padły pod jej adresem, wprawiły mnie w pewne zakłopotanie. Czy to, co usłyszałem było garścią inwektyw czy raczej komplementów?

Nikt z nas nie jest święty. W czasie wzmożonych nerwów, bądź euforii, zdarza się niejednemu zakląć. Ale czy ktokolwiek wsłuchał się kiedyś w brzmienie tychże słów? Milszy dla ucha jest dźwięk znienawidzonego budzika o poranku albo dialog dwóch szympansów. Wielu młodych ludzi swoje stany emocjonalne potrafi opisać jedynie za pomocą przekleństw. W sytuacji, w której nie wypada ich używać, brak im słów, nie potrafią dokończyć zdania, czasami zaś nawet go rozpocząć. W wypowiedziach wulgaryzmy często zastępują przecinek. Tylko czekać, aż znane przekleństwa przestaną być uważane za takowe i zyskają powszechną akceptację. Potoczna polszczyzna ulegnie ewolucji czy raczej procesowi odwrotnemu do ewolucji, co doprowadzi do tego, że dialog rzeczywiście osiągnie poziom gorszy aniżeli rozmowa wspomnianych dwóch szympansów.

 

 

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 8/2010