Ekscelencjo, z jakimi odczuciami powraca się do kraju, w którym przed wielu laty doświadczyło się czasu przemian, początków nowej epoki, zagospodarowywania wolności; do kraju, który dziś jest zupełnie inny…
- Wróciłem do Polski z wielką przyjemnością. A pośród wielu rzeczy, które zastałem po powrocie, cieszą mnie kolory. Kiedy tu przyjechałem pierwszy raz w 1989 roku, dominowała szarość. Dzisiaj ulice, budynki, miasta i wioski nabrały kolorów, w których widać radość życia i wzrastania. Jednak nie chodzi tylko o budynki. Moje dotychczasowe doświadczenia życia i pracy w Polsce pozwoliły mi już poznać i docenić niezwykle ludzki sposób bycia Polaków, ich człowieczeństwo, i nawiązać dobre osobiste relacje. Wiem, że nikomu i w żadnej dziedzinie nie brakuje problemów, podobnie zresztą jak i w innych krajach. Cieszy mnie jednak serdeczne przyjęcie, które daje się dziś odczuć.
Minęło już wiele lat od czasu podpisania Konkordatu między Rzeczpospolitą Polską i Stolicą Apostolską. W chwili, gdy pojawia się nowy nuncjusz, Polska wchodzi w czas dość ostrych dyskusji nt. miejsca Kościoła w przestrzeni publicznej. Stawiane są pytania o katechezę w szkole, krzyż w budynkach publicznych. Jakie stanowisko powinien zająć Kościół w Polsce wobec tych nowych wyzwań?
- Nie pierwszy raz mamy taką sytuację, kiedy w Polsce, podobnie jak w ogóle w Europie, wspólnota chrześcijańska staje wobec konieczności przedstawiania argumentów za swoją wiarą, szczególnie gdy idzie o jej publiczne manifestowanie. Ta debata toczy się dziś w kontekście społecznym i politycznym, który złączony jest z demokracją, z szacunkiem dla praw i obowiązków każdego człowieka oraz docenieniem najlepszych tradycji i wartości, które legły u podstaw poszczególnych narodów. Wydaje mi się, że ważne jest, by protagoniści tej debaty byli przywiązani do takiego właśnie kontekstu cywilizacyjnego i nie pozwalali nigdy, żeby reguły społecznego współistnienia były wypaczane czy to przez jakieś zawężone wizje praw człowieka, czy przez nieliczenie się z wartościami i zdrowymi przekonaniami zwykłych ludzi.
Ekscelencja miał okazję poznać relacje państwo-Kościół poprzez wielorakie spotkania i udział w różnych wydarzeniach w całym świecie, szczególnie przez służbę przy ONZ. Co wydaje się Księdzu Arcybiskupowi najważniejsze, gdy idzie o kształtowanie dobrych relacji państwo-Kościół?
- Kościół i państwo dobrze wiedzą, że są względem siebie niezależne i autonomiczne. Jednocześnie muszą brać pod uwagę, że ich relacje będą rzeczywiste i pokojowe w takiej mierze, w jakiej będą brały pod uwagę, że tym co ich jednoczy, jest służba tym samym ludziom. Państwo zajmuje się sferą polityczną, ekonomiczną, społeczną, bezpieczeństwem itd. Kościół natomiast służy przede wszystkim w wymiarze religijnym i duchowym, ale ogrania również życie społeczne i kulturalne tych samych ludzi. Nie można mówić w tym wypadku o podziale kompetencji, wpływów ani tym bardziej władzy, ale o niezbędnym dopełnianiu się w służbie tym samym obywatelom. Właśnie ze względu na dobrą służbę ludziom państwo i Kościół muszą pielęgnować relacje płynne i pokojowe.
Jak Ekscelencja postrzega służbę dyplomatyczną przedstawicieli Stolicy Apostolskiej? Dyplomacja kojarzy się nam z odpowiednim doborem słów, poszukiwaniem właśnie „dyplomatycznych” rozwiązań, a Kościół niejednokrotnie musi przemawiać w mocnych, często nawet niepopularnych słowach i stawiać duże wymagania…
- Istnieje niewątpliwie wiele definicji i wiele sposobów prowadzenia dyplomacji. Ale jest też oczywiste, że wielkie zadania dyplomatyczne nie są realizowane wyłącznie za pomocą bizantyjskiego języka czy stosowania w pewnych procedurach barokowych figur. Zwycięską kartą jest zawsze jasne zrozumienie, stałe wspieranie i zdecydowana obrona wspólnego dobra poszczególnych osób i całego społeczeństwa.
Jaki będzie początek służby w Polsce? Czy już dziś stawia sobie Ekscelencja jakieś szczególne zadania, zwłaszcza gdy idzie o relacje z polskim Episkopatem?
- Złożyłem już wizytę Przewodniczącemu Konferencji Episkopatu Polski, Księdzu Prymasowi, kardynałom, arcybiskupom i biskupom seniorom w Krakowie i Warszawie; spotkałem też kilku innych arcybiskupów i biskupów; byłem w Częstochowie, by zawierzyć moją misję Królowej Polski. W Krakowie i Poznaniu wziąłem już udział w dwóch konferencjach. W miniony wtorek (14 września – dop. red.) spotkałem się z ministrem spraw zagranicznych, a w środę (15 września – dop. red.) przedstawiłem listy uwierzytelniające Panu Prezydentowi, spotykając się następnie z całym korpusem dyplomatycznym. Wydaje mi się, że dla skutecznej pracy niezwykle ważne jest, by każdego spotkać, posłuchać i poznać osobiście.
Proszę, by zechciał jeszcze Ekscelencja powiedzieć kilka słów o sobie. Czytelnicy „Przewodnika Katolickiego” chętnie dowiedzą się, kim jest nowy Nuncjusz prywatnie – skąd pochodzi, jak przebiegała Jego kapłańska droga, czy ma Ksiądz Arcybiskup jakieś hobby?
- Urodziłem się i wychowałem w Cuneo, mieście leżącym niedaleko Turynu w Piemoncie. Już jako dziecko z wielkim podziwem spoglądałem na naszego proboszcza, człowieka w podeszłym wieku, który 24 godziny na dobę żył dla drugich. Chciałem być jak on. I zostałem księdzem.
Wezwanie ze strony mojego biskupa, bym przeszedł do pracy związanej z reprezentowaniem papieża wiele mnie na początku kosztowało, bo przecież chciałem być jak mój stary proboszcz. Wtedy jednak zrozumiałem też inną rzecz: nie jest się księdzem przez to, co się robi, lecz gdy wybiera się Boga i każdego dnia idzie za Nim. Obie te myśli uczyniły szczęśliwymi lata mojego kapłaństwa, które spędziłem w nuncjaturach w Angoli, Waszyngtonie, Egipcie, Warszawie, Strasburgu, Rzymie, Nowym Jorku, a teraz ponownie w Warszawie.
Kocham góry. Latem ubiegłego roku przyjaciel opisał w książce moją ulubioną drogę po szczytach: od Alp do Tatr. Na pewno się udam w Tatry. Oczywiście pieszo.
Podobno lubi Ksiądz Arcybiskup korzystać z nowych technologii, pracować w samochodzie i samolocie. Słyszałem, że w czasie krótkich wystąpień zamiast kartek z tekstem używa Ekscelencja BlackBerry.
- BlackBerry jest dla mnie prawdziwym błogosławieństwem; znacznie jednak mniejszym dla moich współpracowników. Ponieważ często w różnych sytuacjach jestem proszony o kilka słów, a nie znam jeszcze dobrze języka polskiego, wysyłam do moich współpracowników maile z tekstami do tłumaczenia… Oczywiście, natychmiastowego. Muszę przyznać, że znakomicie się zaadaptowali do tych nowych warunków.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













