Logo Przewdonik Katolicki

Swego nie znacie. Gąsawa

Bernadeta Kruszyk
Fot.

Modrzewiowa świątynia św. Mikołaja w Gąsawie to prawdziwa perła wśród drewnianych kościołów w Polsce, a kryjące się w jej wnętrzu malowidła ścienne należą do najwspanialszych i najcenniejszych w Europie.

 

Modrzewiowa świątynia św. Mikołaja w Gąsawie to prawdziwa perła wśród drewnianych kościołów w Polsce, a kryjące się w jej wnętrzu malowidła ścienne należą do najwspanialszych i najcenniejszych w Europie.

 

Według XVII i XVIII wiecznych wizytatorów arcybiskupa gnieźnieńskiego pierwszy kościół w Gąsawie pobudowano już około roku 1000. Wcześnie, bo na przełomie XI i XII wieku miała tu także zaistnieć parafia. Niestety nie ma na dowodów źródłowych, co nie zmienia faktu, że Gąsawa należy do najstarszych wspólnot parafialnych w archidiecezji gnieźnieńskiej.

 

Pamiętny zjazd

Pierwsze zachowane wzmianki o Gąsawie znaleźć można w bulli papieża Innocentego II z 1136 r., gdzie wymieniana jest jako wioska pozostająca w jurysdykcji arcybiskupa gnieźnieńskiego. Kolejne wspominają o przyłączenie miejscowości w 1145 r. do dominium kanoników regularnych w Trzemesznie, dzięki czemu szybko się rozwijała i zyskiwała na znaczeniu. To właśnie w Gąsawie późną jesienią 1227 r. miał miejsce pojednawczy zjazd skłóconych książąt piastowskich, który zakończył się zamordowaniem Leszka Białego. Była to nie tylko zbrodnia wołająca o pomstę do nieba, ale także ważny fakt historyczny zamykający pewną epokę w dziejach piastowskiej Polski. Leszek Biały był bowiem ostatnim księciem krakowskim zachowującym zwierzchnictwo nad pozostałymi książętami piastowskimi. Po jego śmierci zasada pryncypatu przestała obowiązywać, a wojna domowa między skłóconymi Piastowiczami była tylko kwestią czasu.

 

Miasto akademickie

Jakim kościołem ówczesna Gąsawa mogła się poszczycić tego niestety nie wiadomo. Z pewnością była to już świątynia parafialna. Pierwsze potwierdzone źródłowo dane na jej temat pochodzą z 1357 r. i wspominają ówczesnego plebana gąsowskiego Mikołaja. Informacja na temat patrona świątyni św. Mikołaja pojawia się 170 lat później w „Liber Beneficiorum” (Księdze Beneficjów) abp. Jana Łaskiego. Kościół wymieniony jest tam jako świątynia miejska, Gąsawa bowiem od blisko 140 lat posiadała już prawa miejskie. Dokument zezwalający na jej lokację na prawie magdeburskim wystawił w kwietniu 1388 r. król Władysław Jagiełło. Stulecie później miejscowość przeżywała okres prawdziwego rozkwitu. Na przełomie XVI i XVII wieku działała w niej nie tylko szkoła parafialna i szpital, ale także jedna z pierwszych w Polsce uczelni humanistycznych, słynne Kolegium Lubrańskie przeniesione do Gąsawy z Poznania w 1600 r.

 

Pod warstwą tynku

To właśnie w tym okresie powstała koncepcja budowy nowej świątyni. Wzniesiono ją w połowie XVII wieku z drewna modrzewiowego. Kościół był świadkiem wielu burzliwych dziejowych wydarzeń. Przetrwał potop szwedzki, pożar miasta, rozbiory i sekularyzację klasztoru w Trzemesznie, który od XII wieku roztaczał nad nim troskliwą opiekę. W XVII wieku świątynia przeszła dwa solidne remonty. Na zakończenie drugiego, już w wieku XVIII jej wnętrze ozdobiono wspaniałymi barokowymi malowidłami. Można je było podziwiać do XIX wieku, kiedy to ówczesny proboszcz ks. Teofil Kegel wystarał się o środki na kolejny remont mający uratować niszczejącą świątynię. To właśnie wówczas piękne polichromie pokryła gruba warstwa tynku mająca maskować wszelkie nierówności i wybrzuszenia ścian. Zapomniane polichromie przetrwały w ukryciu dwie wojny światowe, kolejne remonty i zmiany ustroju, w sumie blisko 150 lat.

 

Odkryte przypadkowo

Odkryto je przypadkiem w czasie prac restauracyjnych podjętych w latach 1998 – 1999 przez obecnego proboszcza ks. Ryszarda Kwiatkowskiego. Jak mówi, jako pierwszy światło dzienne ujrzał św. Augustyn, twórca reguły zakonnej, na której swój statut oparli dobrodzieje kościoła – kanonicy regularni z Trzemeszna. Później spod warstw tynku powoli wyłaniały się inne m.in. Ostatnia Wieczerza, patron kościoła św. Mikołaj oraz wspaniały Sąd Ostateczny z fragmentem ukazującym potępionych prowadzonych przez diabły do paszczy Lewiatana – obraz rzadki i niezwykle cenny. Odsłanianie malowideł trwało dwa lata i realizowane było w kilku etapach. Jak przyznaje ks. Kwiatkowski, dokończenie dzieła wymagało nie tylko niemałych środków finansowych, ale także wiele cierpliwości, samozaparcia, wytrwałości i byłoby trudne bez ofiarnej pomocy parafian i ludzi życzliwych. Dziś kościół w Gąsawie odwdzięcza się swojemu proboszczowi i parafianom niepowtarzalnym pięknem starych malowideł, które odzyskały dawny blask. Dlaczego warto je zobaczyć? Bo prócz swojej niepowtarzalności, mistrzostwa wykonania i różnorodności tematów mają w sobie duszę, której brakuje współczesnym, najdoskonalszym cyfrowym obrazom.

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki