Logo Przewdonik Katolicki

Kochać i uczyć kochać

Ks. Marek Dziewiecki
Fot.

Warunkiem uczenia dzieci i młodzieży dojrzałej miłości jest to, że rodzice i inni wychowawcy rozumieją, czym jest miłość i nie mylą jej z seksem, zakochaniem, tolerancją, akceptacją, wolnymi związkami czy z naiwnością.

  

Warunkiem uczenia dzieci i młodzieży dojrzałej miłości jest to, że rodzice i inni wychowawcy rozumieją, czym jest miłość i nie mylą jej z seksem, zakochaniem, tolerancją, akceptacją, „wolnymi związkami” czy z naiwnością.


Gdy wyjaśnimy wychowankom, czym miłość nie jest, wtedy łatwiej będzie im zrozumieć, na czym polega istota dojrzałej miłości, której uczy nas Jezus. Otóż istotą miłości jest nieodwołalna decyzja troski o tę drugą osobę. Nie jest to jedynie decyzja „woli”, lecz decyzja całego człowieka, a zatem decyzja, w którą angażujemy cielesność, płciowość, myślenie, emocje, wrażliwość moralną, duchowość, religijność, a także wartości i aspiracje, którymi się kierujemy.

Miłość jako decyzja troski o czyjś rozwój wyraża się na co dzień poprzez obecność, pracowitość i czułość. Najtrudniejsze zadanie tego, kto kocha, polega na trafnym doborze słów i czynów, poprzez które okazuje on miłość drugiej osobie. Obowiązuje tu zasada: to, czy kocham ciebie, zależy od mojej dojrzałości i decyzji, ale to, w jaki sposób okazuję miłość, zależy od twojego zachowania. Mistrzem w tym względzie jest Jezus, który ludzi szlachetnych wspierał, błądzących upominał, a krzywdzicieli i faryzeuszy publicznie demaskował po to, by się zastanowili i by przestali krzywdzić innych ludzi.

    

Rozwaga w miłości

Miłość nie jest postawą spontaniczną. Przeciwnie, wymaga rozwagi w myśleniu i stanowczości w działaniu. W sposób bezmyślny i spontaniczny można ulegać lenistwu lub egoizmowi, ale nie można bezmyślnie czy spontanicznie kochać. Miłość zaczyna się od myślenia. Ten, kto nie myśli, nie jest w stanie kochać. Nie trzeba wcale myśleć po to, by skrzywdzić samego siebie czy kogoś innego. Trzeba natomiast być niezwykle rozważnym, by kochać. Zwłaszcza wtedy, gdy przychodzi nam kochać taką osobę, która nie kocha nawet samej siebie.

Nikt z nas nie jest miłością. W każdym z nas jest coś z naiwności, słabości, egoizmu i grzeszności. Właśnie dlatego tym dojrzalej jesteśmy w stanie kochać, im bardziej zaprzyjaźnieni jesteśmy z Bogiem, który jest Miłością.

 

Doświadczenie miłości

Patrząc na ludzi, którzy są krzywdzeni i którzy nie doświadczają miłości, widzimy jak bardzo oni cierpią, jak często są zalęknieni, zrozpaczeni, bezradni. Z drugiej strony jakże chętnie przebywamy w tych domach, grupach czy środowiskach, w których ludzie okazują sobie życzliwość, czują się bezpieczni, są ze sobą szczerzy i mogą liczyć na pomoc w każdej sytuacji. Takie doświadczenia sprawiają, że tęsknimy za prawdziwą i wierną miłością, a jednocześnie małe i większe rozczarowania uczą nas realizmu w tym względzie. Przekonujemy się, że miłość, za którą tęsknimy, to skarb, którego warto szukać, ale który nie łatwo jest znaleźć.

 

Poszukiwanie szczęścia

Mały Książę – główna postać ze znanej książki A. de Saint-Exupéry’ego - to symbol każdego człowieka, który szuka miłości. Oto bohater rodzi się zamknięty w granicach swojej maleńkiej planety. Stopniowo odkrywa jednak, że niedobrze jest mu żyć w samotności. Na jego terytorium pojawia się wprawdzie róża, ale on nie potrafi jej jeszcze kochać. W tej sytuacji nie chce się jakoś „urządzić” i zadowolić swoim małym światem. Ryzykuje i opuszcza planetę własnego wnętrza w poszukiwaniu czegoś większego.

Mały Książę poznaje najpierw tych, którzy żyją w samotności i którzy nie potrafią kochać. Szybko przekonuje się o tym, że tacy ludzie są godni współczucia, że samych siebie skazują na pozory szczęścia, że żyją w świecie złudzeń. Człowiek pyszny łudzi się, że do szczęścia wystarczy mu uznanie w oczach innych ludzi. Król ma nadzieję, że do szczęścia wystarczy mu posiadanie władzy. Pijak tworzy więzi z alkoholem, które okazują się uwięzieniem. Geograf szuka sensu życia w poznawaniu świata rzeczy, a bankier w ich posiadaniu. Także planeta latarnika jest zbyt mała, by ogarnąć przyjaźń. Mieści się na niej tylko troska o rozkazy, a nie o ludzi.

Mały Książę pospiesznie opuszcza wszystkie planety, na których nie ma miłości. Jednak dzięki tym bolesnym spotkaniom upewnia się, że także on nie może być szczęśliwy, dopóki nie nauczy się kochać i dopóki nie doświadczy przyjaźni. Odtąd nie cofnie się już przed żadną podróżą, póki nie spotka przyjaciela. I wtedy pojawia się lis. W kontakcie z nim Mały Książę odkrywa trudne reguły tworzenia więzi. Najpierw trzeba być bardzo cierpliwym. Z początku nie należy podchodzić zbyt blisko. I lepiej nic nie mówić. Mowa jest przecież źródłem nieporozumień. Ale każdego dnia można siadać coraz bliżej, a radość spotkań będzie stawała się coraz większa. Aż któregoś dnia zniknie już strach i niepokój. Dokona się proces oswojenia i zaufania. Odtąd stanie się widzialne to, co niewidzialne dla oczu. Odtąd zwykła róża będzie tą jedyną na świecie. Odtąd wierność i odpowiedzialność staną się ważniejsze niż własne bezpieczeństwo i życie. Odtąd nawet w obliczu śmierci najważniejsza będzie świadomość, że ma się przyjaciela.

 

Miłość bez granic

Teraz Mały Książę może już wrócić na swoją planetę. Postronnemu obserwatorowi wydałaby się ona taka sama jak przed jego podróżą: ta sama róża, to samo krzesełko, te same wulkany. Ale przecież „najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”. Oto sam Mały Książę jest już zupełnie inny. On już wie, że jego szczęście nie jest zależne od czasu, miejsc czy planet. Zależy od sposobu spotykania się z samym sobą i z drugim człowiekiem. Mały Książę umie już rozumieć i kochać jedyną różę swego życia, potrafi być wierny i pozostając na małej planecie, uczestniczy w miłości, która nie ma granic.

Takiej miłości uczy nas Syn Boży, który stał się jednym z nas po to, by każdy z nas mógł naśladować Jego miłość.

    

    

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki