W 1920 r. Kierownictwo Odnowienia Wawelu – instytucja, prowadząca od 1905 r. restaurację królewskiego wzgórza, zdewastowanego przez austriackich zaborców – znalazło się w nader trudnej sytuacji: Ministerstwo Robót Publicznych zapowiedziało, że na skutek kłopotów budżetowych państwa zawiesza subsydiowanie robót konserwatorskich. Skarb niedawno odrodzonego państwa, finansujący kosztowne zakupy sprzętu wojskowego, niezbędne z uwagi na trwającą wojnę z bolszewikami, zmuszony był ograniczać wydatki. Ofiarą cięć padł Wawel.
Pospolite ruszenie
Wyjście z obieży znalazł szef KOW, prof. Adolf Szyszko-Bohusz. Wymyślił on, że skoro na ratowanie panteonu polskiej państwowości nie stać rządu, zrobi to naród. Zwrócił się więc z apelem do rodaków: „Roboty na Wawelu nie należą rzeczywiście do konieczności państwowej. Wobec innych pilniejszych prac są one luksusem – nie trzeba jednak zapominać, że istnieją takie roboty, których wykonania domaga się od nas honor Polski. Prace, które bez przerwy trwały pod rządem zaborczym i w najgorszych chwilach wojny światowej, w wolnej Polsce przerwane być nie mogą, a postarać się o to powinno samo społeczeństwo”. Dramatyczny ton był uzasadniony: przerwanie robót groziło bowiem zaprzepaszczeniem już osiągniętych w toku 15-letnich działań efektów. Szyszko-Bohusz ustalił cenę cegiełek tak, aby jedna wpłata pokryła koszt całego dnia robót konserwatorskich. Na początku zbiórki było to 90 tys. marek polskich; potem, w miarę pogłębiania się inflacji, wartość cegiełek rosła, osiągając poziom 90 milionów marek (po reformie walutowej było to 50, a następnie 200 zł).
Reakcja na apel przerosła oczekiwania pomysłodawcy: w pierwszym roku gromadzenia datków, 1921, Polacy przekazali na konto KOW fundusze, wystarczające na pokrycie kosztów 1661 dniówek – i z podobnym efektem wspierali konserwatorów w następnych latach. Chociaż stosunkowo szybko państwo ponownie wzięło na siebie ciężar odnowy Wawelu, ofiary składano nadal, aż do 1935 r. W sumie wykupiono 6330 cegiełek – pieniędzy wystarczyło na zrealizowanie w całości programu rewaloryzacji kamieniarskiej i murarskiej fasady wschodniej zamku (wraz z Kurzą Stopką, Pawilonem Gotyckim i Basztą Senatorską), udostępnienie wykopalisk romańskich, uporządkowanie północnych stoków wzgórza oraz rozpoczęcie restauracji wnętrz. Wawel był uratowany.
Gnieźnianie też pomogli
W dziele tym – pierwszej w odrodzonej po zaborach Polsce ogólnonarodowej akcji społecznej – mieli swój symboliczny udział gnieźnianie: w najtrudniejszym, pierwszym, okresie cegiełkę oznaczoną numerem 88 wykupił obywatel miasta zapisany w rejestrze ofiarodawców jako „B. Kasprowicz z Gniezna”, dwa lata później swój dar memoratywny złożyła rodzina – żona i synowie – zmarłego w Gnieźnie Władysława Schramma. Pod nr. 5015 odnotowano taką właśnie dedykację. Pamięć o ofiarności Kasprowicza zapewnia poświęcona mu tabliczka z piaskowca szydłowieckiego, trwale umieszczona w murze oporowym, zabezpieczającym wzgórze wawelskie od strony ul. Kanoniczej, wzdłuż traktu do Bramy Herbowej. Znajduje się tam 735 identycznych płytek, upamiętniających uczestników akcji. W myśl założeń, w taki sposób mieli być uhonorowani wszyscy, szybko jednak odstąpiono od tego: na rezygnację złożyły się względy tak finansowe (koszty wykonania tabliczek), jak i techniczne (brak miejsca). Można więc uznać, że gnieźnianin miał szczęście...
Ale nie o honory tu chodzi, lecz o gest. O umiejętność ocenienia, co ważne, co ważniejsze. Warto o tym pamiętać – w roku 90-lecia rozpoczęcia pięknej akcji.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!








