Logo Przewdonik Katolicki

Santiago - punkt odniesienia

ks. Dariusz Madejczyk
Fot.

Pielgrzymka, a nawet sam św. Jakub to tylko narzędzia, które pozwalają nam spotkać Jezusa mówi abp Julián Barrio Barrio, arcybiskup Santiago de Compostela.


rozmawia

ks. Dariusz Madejczyk

redaktor naczelny

 

Jest Ekscelencja arcybiskupem trzeciego co do znaczenia – zwłaszcza w wymiarze historycznym – miejsca pielgrzymkowego na świecie. Po Jerozolimie i Rzymie, właśnie Santiago de Compostela najbardziej wpisało się w historię pielgrzymowania. A dziś jest chyba najważniejszym miejscem, gdy idzie o pielgrzymki piesze. Jak to się stało, że właśnie Santiago de Compostela stało się tak ważnym miejscem pielgrzymkowym?

- Myślę, że najistotniejszym elementem w ocenie tego fenomenu pielgrzymowania jest poszukiwanie przez ludzi spotkania z tradycją apostolską poprzez osobę św. Jakuba. Szczególnie ważne było to w wiekach średnich - gdy nie można było udawać się do Jerozolimy, ludzie szukali miejsca, które byłoby dla nich bardziej dostępne i tak wyłoniło się Santiago z grobem apostoła Jakuba.

 

Jakie w takim razie jest znaczenie Santiago de Compostela dla nas, chrześcijan żyjących w dzisiejszej Europie?

- Trzeba przede wszystkim pamiętać, że kultura europejska kształtowała się m.in. poprzez pielgrzymowanie, niejako wokół tego miejsca, gdzie ludzie żyli pamięcią o św. Jakubie i gdzie do niego zanosili swoje modlitwy. To był przez długie wieki ważny punkt odniesienia dla całej Europy. Dziś nie tylko Europejczycy, ale w ogóle chrześcijanie, a nawet ludzie niewierzący, szukają na tej drodze, na Camino de Santiago, swoich korzeni, odkrywają swoją tożsamość.

Ponadto pielgrzymka do Santiago de Compostela jest pielgrzymką pokuty i nawrócenia. To jest ten wymiar życia, który przekracza wszystkie czasy. I kiedyś, i dzisiaj potrzebujemy nawrócenia – bez względu na wiek, stan życia czy jakąś osobistą sytuację.

Pielgrzymka do św. Jakuba to także mocne doświadczenia w wymiarze życia we współczesnym świecie, wejście w jakąś nową przestrzeń tego życia. Cisza, okazja do osobistej refleksji to przeżycie kompletnie nowe dla wielu ludzie żyjących w rozhałasowanym świecie, który uniemożliwia zatrzymanie się i myślenie o sprawach ważnych.

 

Niektórzy mówią, że ważniejsze od samego Santiago de Compostela jest „camino”, czyli droga, którą człowiek przebywa…

- Absolutnie się z tym nie zgadzam. Droga musi mieć swój cel. Droga dopiero wtedy ma sens, gdy wskazujemy metę, do której człowiek zmierza. Droga wyjaśnia się właśnie poprzez cel, który sobie wyznaczyliśmy. Sama droga jest oczywiście ważna, bo przynosi pielgrzymom różnorakie możliwości odkrywania siebie, stanu własnego ducha, daje okazję, by na nowo przemyśleć swoje życie. Przede wszystkim musi jednak ukazać nam cel. A tym celem nie jest nawet sam apostoł Jakub. Celem drogi do Santiago, celem pielgrzymowania jest Chrystus! On jest Drogą, Prawdą i Życiem. Pielgrzymka, jak również sam św. Jakub, to tylko narzędzia, które pozwalają nam spotkać Jezusa.

 

Na pielgrzymkę do Composteli udają się także chrześcijanie innych wyznań, a nawet ludzie niewierzący. Niektórzy wprost mówią – choć jest to bardzo niewielki procent wędrowców – że udają się w celach turystycznych, kulturoznawczych. Jak Ksiądz Arcybiskup postrzega tę grupę?

- Wiele razy z nimi rozmawiałem. Często zdarza mi się z nimi spotykać. Myślę, że także dla tej grupy ludzi, która udaje się na pielgrzymkę „bez wiary”, droga do Santiago może być „drogą do Emaus”.

Nie brakuje dziś ludzi, których życie niezwykle się skomplikowało, którym brakuje nadziei, lub którzy nie wiedzą, jak na nowo uporządkować swoje życiowe sprawy. Nie wiedzą, co robić i dokąd iść. Dla nich ta droga staje się bardzo często „drogą do Emaus”, na której spotykają Pana. Nie przypadkiem ukazuje się często uczniów idących do Emaus jako tych, którzy spotykają Jezusa - pielgrzyma do Santiago z charakterystyczną muszlą i w pielgrzymim kapeluszu.

 

Od ponad 20 lat obserwujemy ogromny rozwój pielgrzymowania do Santiago de Compostela. Zwłaszcza gdy, tak jak w tym roku,  nadchodzi Rok Święty, drogi w Hiszpanii zapełniają się pielgrzymami. Czy nie jest to coś zaskakującego w zlaicyzowanym zachodnim świecie?

- Camino de Santiago zawdzięcza bardzo wiele czcigodnemu słudze Bożemu Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II. Od czasu jego pierwszej wizyty w Santiago, a potem jeszcze po Światowych Dniach Młodzieży, widzieliśmy jak liczba pielgrzymów zaczęła szybko wzrastać. Trzeba dodać, że czegoś takiego się w ogóle nie spodziewaliśmy. A ten proces wciąż trwa i to nie tylko kiedy przypada Rok Święty. Ludzie przekazują sobie doświadczenie tej pielgrzymkowej drogi i w ten sposób Camino żyje i nieustannie się rozwija.

 

Pielgrzymka do Santiago to w dużej mierze także pielgrzymka ludzi młodych. Sam zresztą pamiętam, jak wielu studentów miałem okazję spotkać w czasie mojego pielgrzymowania…

- To wielka szansa dla ludzi młodych i bardzo wielu młodych Hiszpanów z niej korzysta. Od czerwca aż do końca września wyruszają na ten pielgrzymkowy szlak i przeżywają zupełnie nowe doświadczenie w swoim życiu. Gdy rozmawiam z nim, najczęściej słyszę, że najtrudniejszą rzeczą w czasie drogi jest cisza; te przestrzenie ciszy, które trzeba wypełnić osobistą refleksją. Niektórzy mówią wręcz, że zastanawiali się nad porzuceniem pielgrzymki, bo nie dawali sobie z tą ciszą rady.

W tym roku od 5 do 8 sierpnia będziemy mieli ogólnonarodowe spotkanie młodzieży, która przejdzie Camino pieszo. Pójdą z różnych stron, ze swoich kierunków i spotkają się razem u św. Jakuba. To chyba jakiś znak na nasze czasy, którzy trzeba dobrze zinterpretować i wykorzystać, by rozbudzić wiarę w tych młodych ludziach.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki