Wędrując do Santiago

Gdy mowa o pielgrzymowaniu, w Polsce ma się natychmiast przed oczyma tłumy wędrujące do Częstochowy, często ze wspólną głośną modlitwą lub pieśnią na ustach. Do Santiago de Compostela wędruje się w ciszy. I samotnie. W poszukiwaniu Boga, samego siebie, sensu życia... El Camino de Santiago ma bowiem wymiar duchowy i kulturowy, nie tylko religijny.



Droga do Santiago de Compostela...
Czyta się kilka minut

Gdy mowa o pielgrzymowaniu, w Polsce ma się natychmiast przed oczyma tłumy wędrujące do Częstochowy, często ze wspólną głośną modlitwą lub pieśnią na ustach. Do Santiago de Compostela wędruje się w ciszy. I samotnie. W poszukiwaniu Boga, samego siebie, sensu życia... El Camino de Santiago ma bowiem wymiar duchowy i kulturowy, nie tylko religijny.

Droga do Santiago de Compostela w hiszpańskiej Galicji to najstarszy szlak pielgrzymkowy Europy. I choć samo miasto jest trzecim po Jerozolimie i Rzymie najważniejszym chrześcijańskim ośrodkiem pielgrzymkowym, to jednak tylko Santiago ukształtowało swoją Drogę – El Camino de Santiago. To kościec europejskiej wspólnoty kulturowej. Nie bez racji już Johann Wolfgang Goethe twierdził, że Europa zrodziła się na pielgrzymim szlaku do Composteli.

Do grobu apostoła Jakuba

A wszystko zaczęło się ponad tysiąc lat temu.

Jest rok 813. W Galicji, którą wówczas uważano za kraniec świata (wszak to tu znajduje się Cabo Finisterre, jak nazywali go Rzymianie, czyli „kraniec ziemi”), pustelnik Paio odkrywa grób świętego Jakuba Starszego, który według tradycji głosił naukę Chrystusa na północy Półwyspu Iberyjskiego. Wg legendy, do tego miejsca poprowadził pustelnika deszcz gwiazd (campus stella) spadających na pole. Bo choć Jakub zginął męczeńską śmiercią w Jerozolimie w roku 44, legenda mówi, że jego dwaj uczniowie wykradli ciało i wypłynęli z nim na morze. Łódź sama dobiła do brzegów Galicji i płynąc w górę rzeki Ulla dotarła do Padrón. Ciało apostoła złożono do grobu na wzgórzu Libredón. Z czasem o nim zapomniano. Z mroków niepamięci wydobyło go dopiero odkrycie pustelnika. Dziś nad tym grobem w Santiago de Compostela wznosi się wspaniała katedra, a kamień, do którego podobno przycumowała łódź w Padrón, znajduje się pod ołtarzem w miejscowym kościele.

Pielgrzymi

Pierwszym znanym pielgrzymem, który przybył do Composteli, był Godescalco, Francuz, biskup Le Puy. Był rok 951. W XI wieku ruch pielgrzymi był tu już spory, choć wędrowcy przybywali na razie z samej Galicji i sąsiadującego z nią królestwa Asturii. Szybko jednak sława Composteli rozeszła się po innych chrześcijańskich królestwach. Już około roku 1130 jeden z najsłynniejszych i najlepiej znanych średniowiecznych pielgrzymów, Francuz Aymery Picaud, mnich z Poitou, pisze kronikę swej podróży, kończąc ją poradami dla pielgrzymów. Kronika, zatytułowana „Przewodnik dla pielgrzymów do Santiago de Compostela”, weszła w skład słynnego „Codexu Calixtinusa”, jednej z najcenniejszych ksiąg kultury chrześcijańskiej, dziś przechowywanej w katedralnej bibliotece.

Nic więc dziwnego, że wraz z narastaniem ruchu pielgrzymkowego zaczęły powstawać miejsca noclegowe dla pielgrzymów – najpierw przy klasztorach, potem samodzielne schroniska zwane „refugio”. Dla pieszych wędrowców to one wyznaczają dziś rytm drogi. Zazwyczaj 20-40 kilometrów dziennie. Schroniska są skromne, ale znaleźć w nich można to, co pielgrzymowi potrzebne – łóżko, wodę, miejsce, gdzie można przyrządzić sobie posiłek. Są tanie (nocleg kosztuje od 3 do 8 euro), a bywa, że całkowicie bezpłatne (ewentualnie opłata „co łaska”). Bezpłatne są w całej Galicji i bywa, że tu najtrudniej o nocleg – często pielgrzym musi się zadowolić jedynie kawałkiem miejsca na podłodze.

Spać w „refugios” można jedynie na podstawie „credencialu”, czyli pielgrzymiego paszportu, który otrzymuje się w miejscu rozpoczęcia pielgrzymki. W kolejnych miejscach wędrówki wbijane są weń pieczątki poświadczające wędrówkę do Santiago. To one są dla pielgrzymów przepustką do certyfikatu, zwanego „Compostela”, stwierdzającego, że przebyli „drogę do Santiago”. W Casa do Dean w Santiago de Compostela mogą go otrzymać ci, którzy swą drogę udokumentują – muszą się jednak wykazać przejściem pieszo lub przejechaniem konno minimum 100 km lub minimum 150 km na rowerze.

Siatka pątniczych szlaków

Średniowieczna Europa szybko pokryła się siatką pątniczych dróg wiodących do północnohiszpańskiego sanktuarium. Liczba pątników wzrosła gwałtownie, gdy papież Kalikst II nadał biskupstwu najwyższe kościelne przywileje, a lata, w których dzień św. Jakuba (25 lipca) przypada w niedzielę, ustanowił „latami świętymi” – ostatnio Rok Święty obchodzony był w roku 2004, następny będzie w 2010. To wtedy do Santiago de Compostela przybywa najwięcej pielgrzymów (czy raczej wszystkich turystów odwiedzających to miasto, bo dziś trudno precyzyjnie oddzielić turystów od pielgrzymów) – ich liczba sięga 11 milionów. W latach „nie-świętych” bywa ich około 6-7 milionów.

Drogi do Santiago uformowały gęstą sieć, sięgającą Niemiec, Polski, krajów północnej Europy, a jedna z ich nitek zaczyna się nawet w Stambule. Drogi zagęszczają się we Francji. Te wiodące z Vezelay, Limoge i Le Puy, ale także z Tuluzy i Bordeaux, łączą się w miasteczku Roncesvalles, około 30 km już po hiszpańskiej stronie Pirenejów i wiodą najbardziej uczęszczaną drogą do Santiago, zwaną Szlakiem Francuskim. Na jego przejście pieszo z Roncesvalles do Composteli potrzeba około miesiąca.

Szlak Francuski nie jest oczywiście jedyny. Wiele innych dróg powstawało na całym Półwyspie Iberyjskim, tworzyły one swoje różne warianty, odnogi, wytyczając nowe trasy i dając możliwość poznania innych rejonów Hiszpanii.

Ostatnio popularność znowu zdobywa Szlak Północny, zwany też Nadmorskim. Rzadko kto dziś pamięta, że to właśnie północne trasy są starsze od klasycznego Szlaku Francuskiego. Wszak pierwsi pielgrzymi przybywali z Asturii, a i w późniejszych wiekach pątnikom obawiającym się niebezpiecznej Navarry tę trasę właśnie polecano. Wiedzie ona z Kraju Basków, przez wybrzeże Kantabrii oraz Asturię do Galicji. Wśród słynnych pielgrzymów, którzy nią podążali, był m.in. św. Franciszek z Asyżu (w 1214 roku) oraz Jakub Sobieski (w 1611), ojciec króla Jana III Sobieskiego.

Dziś Szlak Północny, który rozpocząć można w Bilbao, to fascynująca podróż przez mało znaną Zieloną Hiszpanię, podróż od Guggenheima po tajemne mroki średniowiecza. Wyznaczają ją znaki – charakterystyczne muszle świętego Jakuba rozmieszczone przy drogach. Te stare, sprzed wieków, wyryte na kamiennych słupach, i te nowoczesne, jak inne znaki drogowe będące po prostu informacją o tym pierwszym Europejskim Szlaku Kulturowym, który to status nadała mu Rada Europy. W 1993 hiszpański, a w 1998 roku francuski odcinek El Camino de Santiago wpisane zostały na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Dziś El Camino zaprasza wszystkich tych, którzy szukają odpowiedzi na ważne pytania w swoim życiu. I wyruszają tą drogą, by je znaleźć. Bez względu na wyznanie, narodowość, zawód...

Polskimi drogami

W Polsce pierwszy polski odcinek Drogi św. Jakuba (El Camino de Santiago) otwarto zaledwie rok temu na Dolnym Śląsku i to dzięki zaangażowaniu Bractwa św. Jakuba Apostoła z Jakubowa koło Głogowa, które było inicjatorem jego wytyczenia. Prowadzi od kolegiaty w Głogowie, przez Jakubów, Polkowice, Chocianów, Bolesławiec, Nowogrodziec i Lubań do Zgorzelca, gdzie przez Most Staromiejski łączy się z Ekumeniczną Drogą Pątniczą, przez Saksonię i Turyngię, by dalej dołączyć do drogi do Santiago. Trwają prace nad powołaniem Międzynarodowego Stowarzyszenia na rzecz Drogi św. Jakuba Poznań-Praga z siedzibą w St. Marienthal w Saksonii, które ma grupować zarówno prywatne osoby, jak i stowarzyszenia i samorządy zaangażowane w przygotowanie i utrzymanie tego międzynarodowego szlaku pątniczego.

Już w przyszłym roku również w Wielkopolsce będziemy mogli wędrować Drogą św. Jakuba.

– O pomoc w oznakowaniu wielkopolskiej Drogi św. Jakuba zwróciło się do nas dolnośląskie Bractwo św. Jakuba Apostoła z Jakubowa – mówi Tomasz Wiktor, dyrektor Departamentu Kultury Fizycznej i Turystyki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego. – Bardzo nas ta inicjatywa zainteresowała, ale niestety w tym roku nie starczyło już funduszy na jej realizację. Trasa, przy współudziale lokalnych organizacji turystycznych, została już wytyczona, a właściwe jej oznakowanie – charakterystyczna muszla świętego Jakuba – pojawi się na niej wiosną przyszłego roku.

Wielkopolski odcinek El Camino de Santiago, liczący 235 km, wiedzie od Gniezna przez Lednicę, Dąbrówkę Kościelną, Murowaną Goślinę, Owińska, Poznań, Rogalin, Mosinę, Żabno, Brodnicę, Rąbiń, Lubin, Krzywiń, Świerczynę, Osieczną, Leszno, Święciechowę do Wschowy.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 48/2006