Logo Przewdonik Katolicki

Rodzinna bimba

Michał Bondyra
Fot.

Co robić w upalne dni? Jeśli jest to niedziela, a my znajdujemy się w Poznaniu, warto wsiąść do zabytkowego tramwaju.

 

Co robić w upalne dni? Jeśli jest to niedziela, a my znajdujemy się w Poznaniu, warto wsiąść do zabytkowego tramwaju.

 

 

Bimby, bo tak w gwarze poznańskiej nazywa się tramwaje, na trasie turystycznej nr 0, jeżdżą już od ponad dziesięciu lat. Za grosze całą rodziną możemy odwiedzić najciekawsze zakątki miasta, jedną z najstarszych w Europie zajezdni, a nawet wcielić się w rolę motorniczego w muzeum komunikacji. – Poznańskie tramwaje są jednymi z najstarszych w Europie. Funkcjonują nieprzerwanie od 1880 roku. Przez ten cały czas nierozerwalnie związane były z historią naszego miasta. Ludzie pamiętający jeszcze doskonale przedwojenne wagony dziś przychodzą do nas i o nich opowiadają. A my postanowiliśmy część z tych tramwajów odzyskać – mówi Krzysztof Dostatni, prezes działającego od 15 lat Klubu Miłośników Pojazdów Szynowych.

 

Najpierw „N”-ka, potem „Kanciak”

Udało im się to osiągnąć niezwykłym wysiłkiem i determinacją, czego dowodem są tramwaje zapraszające na rodzinne wycieczki po ulicach Poznania. – Z tramwajów elektrycznych po kilku latach starań udało nam się wywalczyć remont pochodzących z początku lat 50. wagonu N i przyczepki ND, które po ulicach kursowały jeszcze do 1992 roku. To był przełom, bo nikt wcześniej nie myślał, by inwestować w remonty taboru, który nie będzie jeździł w ruchu dziennym liniowym – opowiada o klimatycznej „bimbie” z rozsuwanymi drzwiami i drewnianymi ławkami. Potem do stanu używalności tramwajowym pasjonatom udało się przywrócić jeszcze dwa egzemplarze firmy Konstal. – Są to wagony przegubowe, generacji 102 N, które były na przełomie lat 90. i roku 2000 wycofywane z ruchu liniowego i dzięki temu udało się nam je zachować. Jeden z nich, 102 N, czyli popularny „Kanciak” to egzemplarz typowo muzealny, drugi 102 Na, u którego przy kapitalnym remoncie udało się odtworzyć wszystkie detale, jakie posiadał na początku lat 70., kursuje jeszcze na linii nr 11, przejeżdżając przez malowniczy Sołacz – wyjaśnia, dodając, że z tym ostatnim często fotografują się korzystające z uroków sołackiego parku młode pary.

 

Duch Gajowej

Wróćmy jednak do linii turystycznej. Jej trasa zaczyna się w miejscu niezwykłym na skalę europejską – zajezdni przy ul. Gajowej. Licząca już 130 lat zajezdnia wciąż gości na swoich torach tramwaje. Kiedyś stanowiła kompleks, na który składała się 80-konna stajnia, wozownia dla 20 wagonów, kuźnia i budynek mieszkalny dla inspektora zakładowego. – Stąd wyjeżdżały pierwsze tramwaje elektryczne, wcześniej też konne takie jak ten, który udało nam się sprowadzić i wyremontować, a który obecnie prezentowany jest dumnie w muzeum lub na paradach. Do dziś w halach można zobaczyć pozostałości po wagonach konnych, elementy do ich obsługi i koryta do karmienia koni. Czas się tutaj zatrzymał – mówi z ekscytacją Krzysztof Dostatni. Część zajezdni już została wpisana do rejestru zabytków, w planach ma powstać tu muzeum komunikacji, a może nawet transportu. – Gdyby coś takiego tu nie powstało, byłoby to niepowetowana strata dla miasta i jego mieszkańców – dodaje.

 

Zakręcić korbą i przestawić zwrotnicę

Trasy linii turystycznej są dwie. Obie niezwykłe. W obu pasażerów witają motorniczowie i kontrolerzy w historycznych mundurach. – W każdym tramwaju są też przygotowane w trzech wersjach językowych komentarze na temat mijanych zabytków. Obok polskiej w przypadku turystów z zagranicy uruchamiamy wersję z językiem angielskim lub niemieckim – mówi prezes KMPS.

Pierwsza trasa zabytkowej bimby wiedzie traktem królewsko-carskim. – Odwiedzamy historyczne dzielnice: m.in. Śródmieście i Wildę – tłumaczy. Druga, dużo krótsza, wiedzie do zajezdni przy ul. Głogowskiej, gdzie znajduje się Muzeum Komunikacji Miejskiej. Znajdziemy tam m.in. oryginalne elementy tramwaju konnego, imienny bilet miesięczny z 1908 roku, kartę abonamentową z 1927 roku. Są też mundury, torby i akcesoria konduktorskie, stare rozkłady jazdy i tablice, kasowniki biletów jednorazowych z lat 1976-1993, kasownik biletów wieloprzejazdowych Krak z 1964 roku oraz pochodzący z tego samego roku automat do sprzedaży biletów Krab. – Gratką dla najmłodszych jest możliwość obsługi oryginalnego pulpitu motorniczego z modelu 102 N, będącego symulatorem jazdy. Jest też wstawka z wnętrza wagonu typu N, w której można nie tylko usiąść, ale i zaciągnąć hamulec – przekonuje Dostatni.

Zwiedzający mogą też wcielić się rolę motorniczego w zaparkowanym przed muzeum, wciąż funkcjonującym tramwaju. – Wszystko to co dla nas jest codziennością, a więc przestawianie zwrotnicy, prowadzenie tramwaju, włącznie kierunkowskazów czy sygnału odjazdu dla najmłodszych jest niezwykłą atrakcją – dodaje.

 

Bimba, „ogórek” i Maltanka w jednym

Z roku na rok z linii turystycznej korzysta coraz więcej ludzi, w tym także z innych rejonów Polski, ale i z zagranicy. Głównie Niemcy, Anglicy i Francuzi. – Przez 20 niedziel zeszłego roku bilety kupiło 6-7 tys. pasażerów, czyli o połowę więcej niż w roku 2008 – mówi z dumą prezes KMPS. – Z naszej oferty korzysta dużo rodzin, ale przychodzą też sami dorośli lub same dzieci – dodaje. Z myślą o rodzinach właśnie KMPS i poznańskie MPK przygotowało jeszcze jedną atrakcyjną ofertę. – Na zajezdni Gajowej można przesiąść się do zabytkowego autobusu. Trasa Jelcza, popularnego „ogórka”, przebiega tymi rejonami miasta, do których nie dojedziemy tramwajem. Poza tym cały projekt linii turystycznych jest spójny z wąskotorową kolejką Maltanką, której stacja końcowa prowadzi do nowego ZOO. Kupując całodobowy bilet rodzinny uprawniający do przejazdu dwójkę dorosłych i trójkę dzieci, można skorzystać z tych wszystkich atrakcji – przekonuje Dostatni. 25 zł za wycieczkę bimbą po historycznej części bogatego w zabytki miasta, odwiedzenie „żywego” muzeum komunikacji, przejazd „ogórkiem” i wąskotorową Maltanką to chyba niezbyt wygórowana cena. A wszystko po to, by jak mówi Krzysztof Dostatni, „spędzając fajnie czas, pokazać młodszym poznaniakom jak to kiedyś było, chwaląc się, jak to dawnej podróżowało się do szkoły czy pracy”.

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki