Jedenastolatek na randce

Anna ma problem. Jej jedenastoletni syn oznajmił, że ma zamiar chodzić na randki. Podrywająca go dziewczynka zachowuje się w opinii Anny prowokacyjnie opowiada nieprzyzwoite dowcipy, ubiera się w mini i prześwitujące bluzeczki (choć nadal jest dziecięco płaska) i opisuje na swym blogu, jak kto się całuje. Dodatkowy problem stanowi postawa męża Anny, któremu podobają się męskie zapędy syna.
Czyta się kilka minut

 

Anna ma problem. Jej jedenastoletni syn oznajmił, że ma zamiar chodzić na randki. Podrywająca go dziewczynka zachowuje się w opinii Anny prowokacyjnie – opowiada nieprzyzwoite dowcipy, ubiera się w mini i prześwitujące bluzeczki (choć nadal jest dziecięco płaska) i opisuje na swym blogu, jak kto się całuje. Dodatkowy problem stanowi postawa męża Anny, któremu podobają się "męskie zapędy" syna.

 

Dlaczego chce chodzić na randki?

Po pierwsze, trzeba jasno podkreślić, że gdyby nie aprobata taty,  syn najprawdopodobniej nie byłby tak wcześnie zainteresowany relacjami damsko-męskimi. To właśnie przede wszystkim od ojca dzieci przejmują system wartości. Syn Anny widzi w chodzeniu na randki sposób na zdobycie "dodatkowych punktów" w oczach ojca.

Jedenastolatek jest zdecydowanie zbyt młody, by wybierać się na randki. Najczęściej chłopcy w tym wieku nie są jeszcze zainteresowani płcią przeciwną. Wyjątek stanowią dzieci, których seksualność została przedwcześnie rozbudzona pod wpływem np. pornografii. Jeżeli chłopiec jest zainteresowany dziewczynami – zwykle motywacje są aseksualne – prestiż w grupie lub zdobycie zainteresowania, uznania ojca (co występuje szczególnie silnie, jeśli rodzice się rozwiedli).

Jedenastolatki potrzebują oparcia w grupie. Najlepiej się zresztą czują "w paczce". Nie są ani emocjonalnie, ani rozwojowo przygotowani na tworzenie prawdziwych par. Czasem jedenastolatki "chodzą ze sobą", jednak układy te są przyjacielskie i nietrwałe,  a ich celem jest zaimponowanie kolegom.

 

Czy pozwolić na randki?

Większość rodziców nie pozwoliłaby dziecku w tym wieku na samodzielne eskapady. I słusznie. Jedenastolatek jest w stanie samodzielnie poruszać się po mieście, jednak w punkcie docelowym winien znaleźć się pod opieką dorosłego. Tym bardziej więc nie wchodzi w grę samodzielne wyjście do kawiarni „z dziewczyną".

Anny powinna uświadomić mężowi, że choć syn jest nad wiek rozwinięty, nie jest wystarczająco dojrzały, by wchodzić w relacje "damsko-męskie", zwłaszcza z dziewczynką, która ewidentnie ma problemy emocjonalne. Niezbędna jest też szczera rozmowa z synem: "nie pozwalamy na randki", a także wyjaśnienie postawy taty: "imponowało mi, że dziewczyny za tobą przepadają, jednak przemyślałem sprawę i wiem, że jeszcze nie jest dobry czas na chodzenie na randki". Co do samej wulgarnie zachowującej się dziewczynki, warto z nią porozmawiać, jasno komunikując obowiązujące w waszej rodzinie zasady. Jeśli to nie pomoże – porozmawiajcie z jej rodzicami. Jeśli i tu poniesiecie porażkę - pomóc może rozmowa z pedagogiem szkolnym, a w ostateczności całkowite zerwanie kontaktu.

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 44/2009