To swoiste preludium w stosunku do sesji letniej, jednak i ona nierzadko jest źródłem bezsenności czy ścisku żołądka dla wielu żaków. Często warunkiem uzyskania wpisu z zajęć za semestr zimowy jest dostarczenie w wyznaczonym terminie pracy semestralnej. Mimo że ich tematy są podane do wiadomości z wyprzedzeniem czasowym, to można zaryzykować stwierdzenie, że niemalże każdy student stanął kiedyś przed dylematem: skorzystać z „pomocy” czy też nie? Pokusa to niemała, tym bardziej że o nią nietrudno. Praktycznie każdy słup w okolicach wyższych uczelni oklejony jest ogłoszeniami typu: „Prace każdego rodzaju: roczne, licencjackie, magisterskie, szybko, tanio i bez problemu”, nie wspominając o Internecie, który stanowi, wydaje się, bezgraniczne źródło takich propozycji. Warto zastanowić się, dlaczego od kilku lat stają się one tak popularne wśród polskich studentów.
Zrób to sam – to za trudne
Z pewnością ze zjawiskiem plagiatu nie muszą zmierzać się wyłącznie uczelnie XXI wieku. I dziś możemy usłyszeć o licznych pracach np. magisterskich sprzed kilkudziesięciu lat, pisanych niesamodzielnie, lecz nie ulega wątpliwości, iż w ostatnim czasie mamy do czynienia z nasileniem się tego zjawiska. Co sprawia, że coraz więcej studentów, mówiąc kolokwialnie, „idzie na łatwiznę” i decyduje się na kradzież czyjegoś tekstu? Pierwszym nasuwającym się powodem jest zwykłe lenistwo. Pokolenie wychowane na kulturze obrazu, a nie pisma, niecierpliwe, nieumiejące nic stworzyć, a jedynie odtworzyć – to tylko nieliczne epitety, którymi zwykło się określać współczesnego żaka. Łatwiej jest przecież parokrotnie kliknąć w klawiaturę, aniżeli spędzać godziny w czytelni czy bibliotece. Niewątpliwie nie brakuje osób myślących właśnie w taki sposób. Jednak czy za tym nie kryje się coś więcej? W Europie tylko w przeciągu pięciu lat liczba studentów wzrosła aż o trzydzieści procent. Tym samym rywalizacja o stopnie czy liczne stypendia wzrasta. Studentom coraz częściej zależy na uzyskaniu wysokiej średniej, która często w połączeniu ze zdobytym doświadczeniem stanowi atut przy staraniu się o dobrą pracę. Kolejny argument ze społecznej aprobaty oszukiwania podczas egzaminów czy dokonania plagiatu prac. Po prostu takie zachowanie jest akceptowane, a nawet podziwiane. Przecież nawet ci, „z pierwszych stron gazet”, tak postępują - głośna sprawa gwiazdy amerykańskiej telewizji Marthy Stewart. Badanie przeprowadzone pośród dwudziestu pięciu tysięcy uczniów amerykańskich szkół ponadpodstawowych wykazało, że ponad połowa z nich uważa, że do osiągnięcia sukcesu można posłużyć się kłamstwem czy oszustwem.
Skazuję cię na…
Co zatem grozi studentowi, który oddał niesamodzielną pracę? W Chinach czy Korei grozi za to kara nawet do siedmiu lat więzienia. W Polsce jeszcze nie wprowadzono tak restrykcyjnych przepisów, jednak w obliczu fali plagiatów w ostatnich latach polskie uczelnie starają się nie pozostawać biernymi. Na niektórych z nich wprowadzono już specjalne antyplagiatowe programy. Choć przyniosły one pożądane skutki, można było usłyszeć o odebraniu tytułu magistra tylko na jednej z uczelni, to coraz częściej nie są one już wystarczająco zaawansowane; poza tym nie mogą stanowić jedynego źródła weryfikacji danej pracy. Często też jedyną karą jest po prostu jej niezaliczenie.
Oczywiste jest, że w przypadku udowodnienia plagiatu odpowiedzialność ponosi student. Ale czy jest on jedynym winowajcą? Osobną kwestię stanowią przecież agencje trudniące się pisaniem gotowych prac, a zwłaszcza osoby bezpośrednio je piszące. Czy i one nie powinny poczuwać się do winy? Czy taka praca, często będąca dobrze płatną, zagłusza wyrzuty sumienia? I najważniejsze: czy nawet drobne oszustwa, ściąganie, nie spotykało się ze zdecydowanym sprzeciwem opinii publicznej, społecznym ostracyzmem, a nie z powszechnym stwierdzeniem: „przecież wszyscy tak robią”?
Weronika Stachura
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













